Rok czekania na licencję to przesada — uznała agencja i skasowała projekt. W jej ślady idą inni, ale nadzorca nie czuje się winny.
To miał być wielki come back — w lipcu opisaliśmy, że Tomasz Bogutyn, wieloletni prezes PKO TFI, wraz z agencją nieruchomości Emmerson szykuje towarzystwo funduszy inwestycyjnych. To już przeszłość.
— Rok temu wystartowaliśmy z projektem i nic. Prowadziłem rozmowy z chętnymi inwestorami i właścicielami nieruchomości, w które potencjalnie mieliśmy inwestować, ale nie byłem w stanie określić, kiedy będziemy mogli ruszyć. W końcu stało się to mało poważne i dałem sobie spokój — mówi Tomasz Bogutyn.
Odsprzedał udziały Emmersonowi. Agencji też się odechciało i zawiesiła wniosek o licencję. To niejedyna instytucja, która skarży się na długą procedurę przyznawania licencji przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF).
— Niedługo minie rok od złożenia wniosku i wciąż czekamy na licencję. Ostatnio coś się ruszyło, komisja przysłała serię pytań, a inne firmy dostały licencję. Wierzymy, że w końcu przyjdzie kolej na nas, bo plan jest aktualny — mówi Tomasz Sędkowski, jeden z założycieli Contango TFI, o którym pisaliśmy we wrześniu.
KNF rozpatruje osiem wniosków o licencję. Czekające firmy sugerują, że od chwili załamania na rynku komisja drastycznie ograniczyła możliwość wejścia na niego nowych graczy. W 2007 r. licencję dostało siedem TFI, do czerwca 2008 r. cztery, w drugim półroczu tylko dwa, a dwa kolejne w 2009 r.
Łukasz Dajnowicz z KNF twierdzi, że tryb przyznawania licencji się nie zmienił.
— Najczęściej postępowania przedłużają się z powodu zmian w akcjonariacie oraz zmian sytuacji finansowej akcjonariuszy i grup kapitałowych, w których oni działają. Kolejny powód to zmiany w składzie zarządów i rad nadzorczych, konflikty interesów w grupach, w których mają działać TFI i konieczność podwyższenia kapitałów TFI — mówi Łukasz Dajnowicz.
Twierdzi, że licencji jest mniej, bo chętni wykruszają się z powodu kryzysu. W 2008 r. KNF zawiesiła jedno postępowanie, a dwa umorzyła, w tym roku — zawiesiła cztery, a umorzyła trzy.
— Jeśli KNF zaostrzyła kryteria przyznawania licencji przez kryzys, to niedobrze. Nadzorca powinien dbać o bezpieczeństwo klientów tak samo w czasie hossy i bessy. Wiele projektów TFI powstało w czasie, gdy do funduszy płynęły co miesiąc miliardy złotych i teraz pomysł przestał być tak atrakcyjny — komentuje Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.
Grzegorz Nawacki