Emocje piłkarskie versus wyborcze

opublikowano: 04-08-2019, 22:00

Prezydent wyznaczył termin wyborów do Sejmu i Senatu na 13 października 2019 r. To znaczy — na razie publicznie tak ogłosił, w poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza zaopiniuje pozytywnie projekt postanowienia, analizując nie tyle termin, ile kalendarz kampanii.

Oczywistością jest również kontrasygnata prezesa Rady Ministrów, który parafuje dokument przed podpisem prezydenta. Jeśli wszyscy zdążą, to być może Andrzej Duda podpisze postanowienie 6 sierpnia, czyli w czwartą rocznicę objęcia urzędu.

PGE Narodowy akurat w wieczór wyborów parlamentarnych zapełni się biało-czerwono.
Zobacz więcej

PGE Narodowy akurat w wieczór wyborów parlamentarnych zapełni się biało-czerwono. Fot. Jacek Zalewski

Tegoroczny układ kodeksowego kalendarza okazał się wyjątkowy. 30-dniowy okres, w którym możliwe jest przeprowadzanie wyborów, zwykle obejmuje cztery niedziele. Tym razem jednak zmieściło się pięć: 13, 20 i 27 października oraz 3 i 10 listopada. Trzy warianty późniejsze były czysto teoretyczne, wchodziła w grę tylko alternatywa 13/20 października. Z oczywistych powodów pierwsza niedziela była pożądana przez PiS, jako że partia rządząca w przygotowaniach znacznie wyprzedza opozycję. Tak naprawdę głosowanie tydzień wcześniej/później ma znaczenie wyłącznie techniczne. Jesienią wybory jak najwcześniejsze obiektywnie są lepsze — chodzi o szybsze rozpoczęcie kadencji, powołanie rządu i prace nad kolejnym budżetem. Termin 13 października (w 2015 r. głosowaliśmy dopiero 25 października) automatycznie wpłynie na lekkie skrócenie kadencji Sejmu i Senatu. Zapis art. 98 Konstytucji RP o czterech latach nie ma charakteru dosłownego, długość kadencji doprecyzowuje postanowieniem prezydent. Obecna zaczęła się 12 listopada 2015 r., inauguracji następnej można spodziewać się, przez arytmetyczną analogię, już 28-30 października 2019 r. Andrzej Duda urwie zatem posłom i senatorom kilkanaście dni, co dla uzyskujących reelekcję rzecz jasna nie będzie miało żadnego znaczenia, ale dla wyrzucanych na polityczny aut — i owszem.

Głosowanie w niedzielę 13 października ma jednak feler w szerszym kontekście społecznym. Tegoż dnia o 20.45 piłkarska reprezentacja Polski gra z Macedonią Północną na PGE Narodowym. Będzie to mecz eliminacyjny ósmej rundy, być może już rozstrzygający o naszym awansie do finałów EURO 2020. Zatem o 20.45 cała kibicowska Polska zasiądzie przed kanałami sportowymi i otwartym TVP 1. Już po kwadransie, o 21.00, w kanałach informacyjnych rozpoczną się natomiast wieczory wyborcze, mające również wielką oglądalność i rozpalające emocje. Współczesny sprzęt medialny umożliwia zorganizowanie sobie odbioru przekazu z dwóch źródeł (w tym… wyborcom kibicującym naocznie na PGE Narodowym), ale godzinowa zbitka niewątpliwie będzie zakłóceniem. Swoją drogą ciekawe, które emocje wieczorem 13 października przykryją które… Salomonowym wyjściem byłoby przełożenie meczu na 18.00, czyli porę jeszcze trwającej ciszy wyborczej, wtedy interesujące miliony Polaków przekazy by się rozminęły. Takie rozwiązanie bezwzględnie leży w wizerunkowym interesie PZPN, zatem je podpowiadam. Jest jeszcze czas, by w tak szczególnych okolicznościach państwowych załatwić przyspieszenie meczu o niecałe trzy godziny — z UEFA oraz federacją Macedonii Północnej. Tylko w ostatniej, dziesiątej rundzie wszystkie spotkania w danej grupie odbywają się obowiązkowo o tej samej porze (w naszej — 19 listopada o 20.45).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu