Energetycy muszą pokornie poczekać

opublikowano: 06-01-2019, 22:00

Ustawa z 28 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw obowiązuje od nocy sylwestrowej, ale po tygodniu branża energetyczna — mimo podejmowanych prób jej zrozumienia — nadal nie wie na czym stoi.

Chodzi o kategorię „niektórych innych ustaw”, która obejmuje trzy: z 29 czerwca 2007 r. o zasadach pokrywania kosztów powstałych u wytwórców w związku z przedterminowym rozwiązaniem umów długoterminowych; z 17 lipca 2009 r. o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych; z 12 czerwca 2015 r. o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Niezależnie od niezrozumiałych zapisów nowelizacji, brakuje nakazanych przez ustawę rozporządzeń, w tym m.in. ministra energii, określającego sposób obliczenia kwoty różnicy ceny oraz średnioważonej ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym. Resorty informują, że rozporządzenia przygotowują. Przedsiębiorcy muszą zatem pozostać przy nadziei, że kiedyś się one ukażą, z urągającymi legislacyjnym kanonom zapisami „wchodzi w życie z mocą od dnia 1 stycznia 2019 r.”, czyli wstecznie. A przecież akty wykonawcze nie tylko powinny ukazywać się w terminie umożliwiającym wejście w życie razem z ustawą, lecz ich projekty bezwzględnie powinny być załączane do projektów ustaw wnoszonych przez Radę Ministrów.

Mimo
wejścia ustawy od 1 stycznia w życie, firmy energetyczne nie wiedzą na czym w
2019 r. stoją
Zobacz więcej

Mimo wejścia ustawy od 1 stycznia w życie, firmy energetyczne nie wiedzą na czym w 2019 r. stoją

Ustawa z 28 grudnia została jednak przygotowana i przeforsowana na legislacyjnych wariackich papierach. Sprawa cen prądu nabrzmiewała od miesięcy, jednak czas upływał władcom kraju na bezdecyzyjności. Dopiero tuż przed Bożym Narodzeniem dostali popędu w perspektywie wyborczych skutków podwyżek. Nowelizacja przebiegła tak anormalnie, że jej tzw. metryczka z oceną skutków regulacji z pośpiechu nie została włączona do „Wykaz prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów” i nie otrzymała w nim numeru. Do Sejmu nagle wpłynął 21 grudnia podpisany przez premiera Mateusza Morawieckiego niekonsultowany z nikim krótki projekt, który otrzymał numer druku 3112 i stał się podstawą zwołania na 28 grudnia pilnego posiedzenia obu izb. Okazał się jednak nieukończoną prowizorką, albowiem przez święta został bardzo rozbudowany i zaistniał pod numerem 3112A jako autopoprawka także podpisana przez premiera. Ten drugi nosił datę 27 grudnia, ale objawił się dopiero 28 grudnia, tuż przed posiedzeniem Sejmu. Uspokajające społeczeństwo przepisy dotyczące gospodarstw domowych zostały przeniesione, ale cały blok rozliczeń branży energetycznej to całkiem nowa ustawa. Od jej publicznego zaistnienia do przyklepania bez uwag przez Senat nie upłynęła nawet doba…

Notabene tak ważna ustawa w ogóle nie była rozpatrywana na posiedzeniu Rady Ministrów! Dotyczy to zarówno prowizorycznego projektu z 21 grudnia, jak i rozbudowanego z 27 grudnia. Premier i minister energii skorzystali z procedury przyjmowania dokumentów w trybie obiegowym, co jest „dopuszczalne wyłącznie w szczególnie uzasadnionych przypadkach”. Po wielomiesięcznym marazmie, pod ciśnieniem kalendarza kontekst wyborczy cen prądu został przez władców kraju uznany za taki właśnie przypadek. Branża klnąca na kosztową niepewność musi zatem zagryźć wargi i postąpić zgodnie z tytułem. Takie są po prostu reguły prowadzenia biznesu w państwie prawa. I sprawiedliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu