Czasy, gdy firmom nie opłacało się szukać konkurencyjnych ofert na dostawę energii elektrycznej, już minęły. Tak twierdzą przedstawiciele Centrozapu (który w nowej strategii postawił na energetykę) i współpracującego z nim brokera — śląskiej firmy Euro-Energia.
Centrozap na razie chwali się, że na 2010 r. zapewnił już sobie zbyt na energię wartą 200 mln zł. Do końca roku chce sprzedawać krajowym odbiorcom prąd za minimum 300 mln zł. W planach ma też handel na międzynarodowych giełdach.
— Czekamy na status członka krajowej giełdy, a od kwietnia zaczyna u nas pracę zespół fachowców, którzy zajmą się obrotem międzynarodowym. W tym roku chcemy z handlu energią osiągnąć 350 mln zł przychodów. To próg rentowności przy obecnym poziomie kosztów — mówi Ireneusz Król, prezes Centrozapu.
Jeszcze rok temu przychody spółki z tej działalności wynosiły tylko 82 mln zł, z czego energia, która trafiała bezpośrednio do odbiorców końcowych, była warta zaledwie około 20 mln zł.
— Teraz jest zupełnie inaczej. Ruszyła lawina. Coraz więcej odbiorców szuka dostawcy na konkurencyjnym rynku. Pomógł nam kryzys, ale przede wszystkim fakt, że zmieniła się struktura cen. Rezygnując z zakupów u tradycyjnego dostawcy, firmy mogą uzyskać nie kilka, lecz nawet 20 proc. oszczędności — twierdzi Ireneusz Król.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.