O 9,3 mln zł zmniejszy się wynik netto Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) za 2012 r. w konsekwencji dokonania odpisu na utratę wartości firmy w wyniku przejęcia kontroli nad Platformą Obrotu Energii Elektrycznej (POEE), czyli pierwszym rynkiem energii kontrolowanym przez GPW.
— Dokonanie odpisu to konsekwencja koncentracji obrotu na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), który w pewnym zakresie był realizowany także w ramach rynku energii POEE. Ta operacja ma charakter księgowy i związana jest z tym, że w wyniku nabycia POEE powstała wartość firmy odzwierciedlona w bilansie GPW — wyjaśnia Błażej Karwowski, rzecznik GPW. Odpis nie oznacza, że giełda mniej ceni biznes towarowy — zapewnia spółka.
— Niezmiennie uważamy, że biznesowe znaczenie rynku towarowego jest bardzo duże, czego dowodem jest ubiegłoroczne przejęcie pakietu kontrolnego TGE — przekonuje Błażej Karwowski.
Analitycy nie kryją zaskoczenia odpisem. Za pozytyw uważają odpisanie straty jeszcze w 2012 r. — Wyniki za czwarty kwartał będą bardzo słabe. Ten odpis to około 40 proc. kwartalnego wyniku. W skali roku zmniejszy to wynik GPW o 22 grosze na akcję — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. Zwraca uwagę, że odpisany zostanie tzw. goodwill, a to oznacza, że POEE została kupiona powyżej wartości księgowej. Sprzedającym była Polska Grupa Energetyczna (PGE). Do transakcji doszło w 2010 r.
— Odpis oznacza, że GPW ewidentnie przepłaciła za POEE. Utrzymywanie dwóch giełd energii nie miało ekonomicznego sensu, natomiast kupno POEE, w sytuacji gdy cele akcjonariuszy TGE nie były jasne, miało pewne uzasadnienie — przyznaje Robert Maj, analityk KBC Securities.
— Trudno jednoznacznie ocenić, czy GPW przepłaciła za POEE. Handel energią odbywa się w większości przez TGE, ale wtedy nie było pewne, czy GPW ma szansę przejąć główną giełdę. Należy też pamiętać, że GPW kupiła POEE od PGE. Gdyby grupa handlowała energią na tej platformie, układ sił mógłby wyglądać zupełnie inaczej — tłumaczy Jaromir Szortyka, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.
Tomasz Bursa zwraca uwagę, że GPW za wcześnie wystartowała z projektem giełdy energii. Potem przejęła podmiot większy od POEE, więc platforma straciła rację bytu. Warto pamiętać, że w przypadku TGE obrót energią to tylko niewielka część działalności, podczas gdy POEE niczym innym się nie zajmowała. Zawierane na niej transakcje będą zresztą rozliczane przez Giełdową Izbę Rozrachunkową Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych jeszcze przez niemal dwa lata. Transakcje zawarte na rynku energii GPW mają bowiem terminy zapadalności do końca 2014 r.
179,4 mln zł Tyle Giełda Papierów Wartościowych zapłaciła za 80,3 proc. udziałów Towarowej Giełdy Energii…
15 mln zł …a tyle za POEE zapłaciły łącznie GPW, KDPW i WSE InfoEngine.
Źródło: „PB”