Energetyczny plac budowy

Alina Treptow
opublikowano: 10-03-2010, 00:00

Nawet 200 mld zł  jest to wydania w branży energetycznej. Część tej kwoty trafi do przedsiębiorców.

Inwestycje w energetykę powinny się zacząć 10 lat wcześniej

Nawet 200 mld zł jest to wydania w branży energetycznej. Część tej kwoty trafi do przedsiębiorców.

Polska branża energetyczna zaczyna się przeobrażać w wielki plac budowy. Deklarowane inwestycje przekraczają nawet 200 mld zł, choć eksperci twierdzą, że bardziej realna kwota to 100 mld zł. Jest to szansa dla całej gospodarki, z której skorzystać mogą również przedsiębiorcy, bo przy dużych przedsięwzięciach koncerny energetyczne będą współpracowały z wieloma firmami: od producentów elementów instalacji po budowlańców.

Kto i ile

Najwięcej zainwestuje grupa PGE, która w ciągu trzech lat planuje wydać prawie 40 mld zł.

— PGE w latach 2009-12 zamierza wydać 38,9 mld zł, a do 2025 r., bez energetyki jądrowej, nawet 120 mld zł. Największe inwestycje będą dotyczyły elektrowni: Bełchatów, Opole, Turów, Dolna Odra i Lublin — wymienia Bartłomiej Sosna, analityk z PMR Publications.

W Bełchatowie oddanie do eksploatacji nowego bloku o mocy 858 MW zaplanowano na 2011 r. Ale eksperci mówią, że bardziej realny jest rok 2014. Inwestycja szacowana na około 1,5 mld euro uzyskała 180 mln euro unijnego wsparcia. Pozyskane pieniądze pozwolą na wprowadzenie systemu CCS, czyli technologii, dzięki której można ograniczyć emisję gazów cieplarnianych.

Spółka jest również w trakcie postępowania przetargowego na wybór projektanta i wykonawcy budowy dwóch bloków w elektrowni w Opolu o mocy około 850 MW każdy. Rozpoczęcie budowy jest planowane na koniec tego roku, a oddanie do użytku w 2016 r. W tej chwili uczestnicy przetargu walczą o zlecenie — trwa proces odwoławczy. Konkurencja jest duża, ale nic dziwnego, w końcu chodzi o inwestycje wartą 3,5 mld zł.

Kolejna to budowa elektrowni Lublin o mocy około 1700 MW (2x800-900MW). Jest w fazie przygotowań. Powodzenie tego projektu zależy od uzgodnień dotyczących dostaw węgla.

Z kolei Enea w ciągu 15-20 lat zamierza wydać około 20 mld zł, a do 2030 r. nawet 40 mld zł. Największe nakłady, bo około 2 mld euro, pochłonie projekt Kozienice2. Trwa przetarg na blok o mocy 1000 MW.

Prawie 34 mld zł planuje w najbliższych latach wydać na inwestycje Tauron.

— Spółka szacuje wartość inwestycji w latach 2009-12 na 13,5 mld zł, a na lata 2013-20 na około 20 mld zł. Planuje inwestycje w bloki węglowe m.in. w elektrowniach Jaworzno, Halemba, Blachownia, Stalowa Wola, Łaziska i Siersza — wylicza Bartłomiej Sosna.

Natomiast Energa z Pomorza planuje do 2015 r. wydać około 22 mld zł. Najwięcej na elektrownię Ostrołęka i budowę wraz z irlandzką spółką ESB International elektrowni gazowej o mocy 800 MW na północy Polski.

W fazie przygotowań jest projekt Czeczott spółki RWE. Choć jest to elektrownia węglowa, inwestycja nosi miano ekologicznej.

— Jeżeli projekt dojdzie do skutku, to będzie nie tylko jedna z najnowocześniejszych ekologicznych technologii, zużywająca o 30 proc. mniej węgla niż standardowe instalacje, ale także o wysokiej sprawności, sięgającej nawet 46 proc. — podkreśla dr Filip Elżanowski z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert rynku energetycznego.

Innowacyjny projektem może się pochwalić także spółka PGNiG, która planuje uruchomić blok 400 MW w Stalowej Woli. Będzie to energia z instalacji gazowo-parowej z zerową emisją CO2. Projekt jest w fazie przygotowań. Spółka ma już pozwolenia środowiskowe. Powodzenie inwestycji zależy jednak od cen gazu, co jest minusem tego rozwiązania. Jeśli ceny będą dla PGNiG przychylne, to jest szansa nie tylko na duże zyski, ale i na nowe kierunki rozwoju.

Energia odnawialna

Dyrektywy UE spowodowały, że w planach inwestycyjnych większości firm energetycznych pojawiła się energia odnawialna, szczególnie wiatrowa. Tylko grupa PGE zatwierdziła dwa duże programy wiatrowe mające zapewnić do 2020 r. w sumie 2000 MW mocy.

— Największe inwestycje będą związane właśnie z energią wiatrową. Biorąc pod uwagę plany, które dotyczą mocy około 700 MW i średni koszt budowy dla 1 MW wynoszący około 6,4 mln zł, nakłady na powstanie zapowiedzianych już 14 nowych elektrowni wiatrowych będą wynosiły około 4,5 mld zł. Spodziewamy się, że liczba wszystkich projektów będzie zdecydowanie większa, a inwestycje w nowe elektrownie wiatrowe do 2020 r. mogą mieć wartość co najmniej 10 mld zł — uważa Bartłomiej Sosna.

Według dr. Filipa Elżanowskiego duże znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego będą miały inwestycje w elektrownie o małych mocach, których przykładem są biogazownie. Charakteryzują się niskimi kosztami i produkują energię ze zbędnych surowców, np. z odpadów komunalnych.

Energia z atomu ma mieć 15 proc. udziału w bilansie energetycznym Polski w 2030 r. Pierwszej tego typu inwestycji podjęła się spółka PGE, która planuje budowę dwóch elektrowni jądrowych o mocy około 3 tys. MW każda. Będzie to kosztowało nawet 18 mld EUR, a eksperci sadzą, że koszty mogą jeszcze wzrosnąć.

Skąd pieniądze

Wartość zaplanowanych inwestycji przekracza kapitalizację spółek. Z jakich źródeł finansowania planują więc korzystać?

— Będą pokrywały koszty inwestycji za pomocą kredytów i pożyczek krajowych, obligacji, funduszy z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Niektóre zdecydują się na debiut na giełdzie lub na emisję kolejnych akcji. Jedną z możliwości jest również zaangażowanie inwestora strategicznego — stwierdza Bartłomiej Sosna z PMR.

Konieczność inwestycji w branży energetycznej skutkuje wzrostem cen energii. Szczególnie odczuwa to przemysł, gdzie udział takich kosztów stanowi nawet 50 proc. Nic dziwnego, że przedsiębiorcy szukają nowych i tańszych rozwiązań. Na przykład kilka firm z Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu chce sprowadzać tani prąd z Ukrainy. Z powodu wyborów za Sanem projekt został zawieszony, ale strona ukraińska chce kontynuować rozmowy. Ze względu na ograniczenia możliwości przesyłowych nie jest to przedsięwzięcie na wielką skalę, ale przedsiębiorcy wiążą z nim spore nadzieje.

— To dla nich wielka szansa. Energia z Ukrainy z pewnością będzie tańsza od krajowej. Trudno powiedzieć, o ile dokładnie, przyjmuje się, że średnio o 5 proc., co firmie o znacznym udziale takich kosztów daje perspektywę znacznych oszczędności — uważa Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Inwestycje w energetyce na wielką skalę rozpoczęły się kilka lat temu. Według ekspertów powinny się zacząć 10 lat wcześniej. Tym można tłumaczyć obecny boom, który może być szansą, a nie problemem dla krajowej gospodarki.

Alina Treptow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu