Energetyka jądrowa realną alternatywą dla węgla

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-04-23 17:43

Budowa elektrowni dużych i sieci SMR powoduje wyzwania dotychczas w Polsce nieznane.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Europejski Kongres Gospodarczy (EKG) dotarł do edycji osiemnastej, zatem za rok osiągnie arytmetyczną pełnoletność 2009-2027. Ze względu na lokalizację eventu w Katowicach od jego narodzin priorytetową pozycję w agendzie zajęły przemysł oraz naturalnie energetyka. Ten wątek długo skoncentrowany był na mozolnym odchodzeniu Polski od węgla, czego symbolem stała się zresztą czarno-zielona elewacja otwartego w 2015 r. Międzynarodowego Centrum Kongresowego. W tym roku punkt ciężkości XVIII EKG zdecydowanie przesunął się na energetykę jądrową, sami organizatorzy używają przenośni, że trwa kongres atomowy.

W Unii Europejskiej energetyka jądrowa przeżywa renesans jako efektywne źródło niskoemisyjne. Siłownie atomowe w liczbie około 100 dostarczają jedną czwartą wspólnotowego prądu, ale wśród 27 państw dysponuje nimi tylko 12 – absolutnym liderem jest Francja. Co ciekawe jądrowy jest dawny obóz moskiewski, niestety – z wyjątkiem Polski. Z epoki radzieckiego programu „atom dla pokoju” co najmniej jedna czynna elektrownia pozostała w: Czechach, Słowacji, Bułgarii, Węgrzech, Rumunii – chociaż w tym kraju uruchomiona już po zmianie ustroju – oraz w Ukrainie i Litwie. Istniały również w NRD, ale kolejne rządy Niemiec podjęły i utrzymały pochopną decyzję o wygaszeniu siłowni jądrowych – pod wpływem społecznych nastrojów po katastrofach w Czarnobylu 1986 oraz odległej Fukushimie 2011.

Polskim pomnikiem idei energetyki jądrowej pozostaje inwestycyjne pobojowisko w nadmorskim Żarnowcu. Miejsce wybrane zostało pod koniec epoki Edwarda Gierka bardzo dobrze, wychodziło to naprzeciw zapotrzebowaniu na energię w północnej Polsce. Żarnowiec miał osiągnąć moc prawie 1800 MW, budowa trwała w latach 1982-1990, ale po zmianie ustroju została – pod wpływem Czarnobyla – zamknięta. Do kosza trafiła nie tylko awaryjna radziecka technologia, lecz generalnie idea polskiej atomówki. Później kilka razy odżywała, aż wreszcie skonkretyzowała się w również nadmorskiej gminie Choczewo. Wznoszona w technologii amerykańskiej firmy Westinghouse elektrownia z mocą brutto 3750 MW ma kosztować około 3,2 mld złotych, pierwszy prąd popłynie może w 2036 r. Historia wielkich inwestycji i na świecie, i w Polsce dowodzi, że finalnie kosztują one znacznie więcej, zaś otwierane są znacznie później.

Fachowe panele atomowe EKG zgromadziły czołówkę decydentów. Wypowiadali się m.in. pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, szefowie Polskich Elektrowni Jądrowych oraz Państwowej Agencja Atomistyki, menedżerowie uczestniczących w grze wielkich firm – Westinghouse, EDF, Baker, Hitachi, Candu, Orlen oraz innych branżowych podmiotów. Poruszano wiele wątków, w tym relacje między kosztownymi, wznoszonymi od wielu dekad wielkimi elektrowniami a nieznanymi jeszcze praktycznie SMR (Small Modular Reactors), produkowanymi fabrycznie i transportowanymi na miejsce instalacji. Obecnie właśnie SMR uważane są w UE i coraz bardziej w Polsce za podstawowe elementy realnej dekarbonizacji i transformacji energetycznej. Mogą znaleźć zastosowanie w lokalnych systemach dostarczania prądu elektrycznego, ciepłownictwie, przemyśle. Wznoszenie zarówno obiektów dużych, jak też sieci SMR powoduje nieznane dotychczas wyzwania regulacyjne oraz dotyczące bezpieczeństwa obiektów energetycznych. Konieczny jest także skok technologiczny.

Podczas XVIII EKG wielką karierę robi pojęcie local content, czyli komponentu krajowego. Za sprawą premiera Donalda Tuska staje się to aktualną doktryną polityczno-gospodarczą, przynajmniej w teorii. Jej sensem i celem jest redefinicja polskiego modelu rozwojowego, ale nie w wymiarze hasłowym, lecz bardzo praktycznym. Naturalnym wątkiem paneli atomowych stała się także realność polonizacji gigantycznego i kosztownego programu. Wśród wielu barier zwracano uwagę na równie prozaiczny, co dotkliwy problem braku w Polsce odpowiednio wykształconych i przygotowanych kadr. Niestety, odbija się wieloletnie zapóźnienie naszego państwa w energetyce jądrowej, choćby w stosunku do innych członków rządzonej przez Moskwę dawnej Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Zdecydowanie łatwiej przestawiać się z technologii archaicznej na nowoczesną, niż rozpoznawać cały sektor niemal od zera. Wypada trzymać się nadziei, że podczas na przykład XXVIII EKG tematem debat będzie już nie mglista perspektywa, lecz synchronizacja z polskim systemem energetycznym zarówno wielkiego Choczewa, jak też całej sieci siłowni SMR.