Energetyka jak jedna firma

Pięć państwowych firm energetycznych jest już wspólnie zaangażowanych w sześć megainwestycji. Powiązania przekładają się na konkurencję

O konkurencji w sektorze elektroenergetycznym Towarowa Giełda Energii na swojej stronie internetowej pisze tak: „Przygoda z konkurencją rozpoczęła się w końcówce lat 90-tych. Wtedy do głosu w Europie i w Polsce doszli reformatorzy, którzy przestali energię elektryczną traktować jako dobro a po prostu jako towar. Wdrożono programy prywatyzacyjne”.

W 2017 r. polski rząd znów patrzy na energię jak na dobro. W styczniowym wywiadzie dla „Gazety Bankowej” Krzysztof Tchórzewski, minister energii, o prywatyzacji energetyki mówił jak o błędzie. Misją energetyki, według niego, jest bezpieczeństwo energetyczne kraju. Minister nie jest gołosłowny.

Do statutów firm energetycznych (poza Tauronem, w którym ma za mało akcji) wprowadził już zapis o dbaniu o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Do naprawy błędu prywatyzacyjnego też już się zabrał. Cztery firmy elektroenergetyczne, czyli PGE, Tauron, Eneę i Energę, a także gazowy PGNiG, powiązał tak silnie, że pojawia się pytanie: czy to jest jeszcze pięć firm, czy jedna?

Wspólnota na miliardy

Wspólnych projektów państwowe firmy energetyczne mają już sześć (grafika obok), a wszystkie są warte miliardy. Największy, ale też najbardziej odległy i niepewny, jest plan budowy elektrowni atomowej, szacowany, bardzo ogólnie, na 50-60 mld zł. Sojuszy w wytwarzaniu energii jest jednak więcej, bo obejmują również wspólną budowę bloku w Ostrołęce (6 mld zł) oraz przejęcie aktywów sprzedawanych przez francuski EDF (ponad 1 mld zł).

Do tego dochodzą dwie inwestycje ratunkowe: w Polską Grupę Górniczą (już warta 2,5 mld zł, ale potrzebne są kolejne pieniądze) i w wykonawczy Polimex-Mostostal (300 mln zł). Na tym tle egzotycznie wygląda jedyna wspólna inwestycja innowacyjna, obejmująca wspólną pracę nad rozwojem polskiego auta elektrycznego (na razie wartą 10 mln zł). — Ludzie, to przecież już jedna firma — usłyszeliśmy od jednego z menedżerów sektora energetyki.

Trójpodział w węglu

Łańcuch wartości w energetyce obejmuje dziś wydobycie węgla, wytwarzanie, hurt, dystrybucję i sprzedaż energii do odbiorcy końcowego. Słabnącą konkurencję widać na prawie każdym etapie. W sektorze węglowym państwowa energetyka działa już jak jedna firma. Zorganizowano kopalniom produkcję tak, by nie wchodziły sobie w drogę. W połowie lutego mówił o tym z zadowoleniem Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii.

— Na rynku będą trzy silne podmioty: „duża PGG” (z włączonym KHW), JSW i Bogdanka — mówił Tobiszowski. PGG koncentruje się teraz na węglu grubym, Bogdanka na miale, a JSW na węglu koksującym. Firmy podzieliły się też geograficznie, tzn. Bogdanka wzięła Polskę wschodnią, PGG — resztę kraju (węgiel JSW nie jest konkurencją, bo sprzedawany jest do hut, a nie do energetyki). W sektorze wytwarzania o konkurencyjności elektrowni decyduje miejsce w tzw. merit-order, który szereguje producentów od najtańszych do najdroższych. Ale tu również przynależność do państwowej grupy ma znaczenie — zimą huczały pogłoski o tym, że państwowe węglowe firmy z opóźnieniem dostarczały węgiel do należącej do Francuzów elektrowni Rybnik. O podobnych problemach elektrowni państwowych nie słychać.

Wolą poza TGE

W hurtowej sprzedaży prądu kolosalne znaczenie dla konkurencji ma Towarowa Giełda Energii (TGE), poprzez którą firmy musiały dotychczas sprzedawać 80 proc. wyprodukowanej energii. W tym roku wygasło jednak obligo dla PGE, czyli rynkowego giganta, którzy przerzucił większość obrotu poza giełdę. Na niedawnej konferencji prasowej zarząd PGE mówił, że woli kontrakty bilateralne (nic dziwnego, dają sprzedawcy silną pozycję), a poza tym zaobserwował „stabilizację” konkurencji w tym segmencie.

Czas pokaże, czy w tej sytuacji ceny energii z TGE pozostaną dobrym wskaźnikiem cen rynkowych. O ile w dystrybucji energii konkurencji nie ma, bo każda z państwowych firm ma regionalny monopol (poza wysepką Innogy w Warszawie, otoczonej sieciami PGE), o tyle w sprzedaży do odbiorców końcowych konkurencja była dotychczas widoczna. Przepytywani dziś przez nas sprzedawcy twierdzą jednak, że osłabła i u gigantów nie widać walki o klientów spoza „własnego” terytorium. Może to wynikać z zapowiadanego nowego nastawienia do rynku — marże są ważniejsze od wolumenów. Potwierdzeniem trendu może być liczba firm i ludzi zmieniających sprzedawcę — w 2016 r. spadła o 38 proc., do 86 tys.

Skończmy ten cyrk

Konsolidacja państwowego sektora energetycznego nie wszystkich martwi. — Spadek dynamiki zmian sprzedawcy i koncentracja dużych firm na utrzymaniu klientów, a nie na ich pozyskiwaniu, to szansa dla mniejszych graczy na tym rynku. Np. dla nas — mówi Marian Kilen, menedżer w energetycznym Fortumie. Dobrą minę robi też Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

— Nigdy nie wierzę do końca w model pełnej konkurencji w segmencie innym niż sprzedaż energii. Mimo to, jako analityk, wciąż staram się postrzegać każdy z rynków energetycznych jako rynek konkurencyjny — mówi Paweł Puchalski.

Zdaniem Pawła Smolenia, byłego wiceprezesa PGE, a wcześniej wieloletniego wysokiego menedżera w grupie Vattenfall, zamieranie rynku w energetyce jest trendem europejskim, nie tylko polskim. — To, co w Europie nazywamy rynkiem, już dawno nie jest rynkiem. Regulacje unijne mieszają się z regulacjami krajowymi i wzajemnie się gryzą. Nie wiadomo, na czym polega konkurencja. Może lepiej skończyć ten cyrk i przyjąć, że skoro i tak nie ma rynku, to uregulujmy to przejrzyście — rekomenduje Paweł Smoleń.

Czebol narodowy

PGE + Enea + Energa + PGNiG

EDF Polska — trzy firmy (bo PGNiG jest w trakcie wychodzenia z konsorcjum) wspólnie negocjują zakup elektrowni Rybnik i elektrociepłowni (Kraków, Gdańsk, Gdynia, Toruń, Wrocław, Zielona Góra, Czechnica i Zawidawie). Plan zakłada, że po ewentualnej transakcji firmy będą wspólnie zarządzać przejętym majątkiem. Polimex-Mostostal — cztery firmy planują wspólnie zasilić budowlaną spółkę 300 mln zł w gotówce (75 mln zł każdy). W krótkim terminie ma ją to uchronić przed upadłością w czasie, kiedy realizuje kluczową fazę inwestycji w Opolu i w Kozienicach. Długoterminowa strategia rysuje się mgliście. Polimex uczestniczy w przetargach prowadzonych przez przyszłych właścicieli, m.in. w przetargu na budowę bloku gazowego na warszawskim Żeraniu, dla PGNiG.

PGE + Tauron + Enea + Energa

ElectroMobility Poland — cztery firmy mają wspólnie pracować nad projektem polskiego samochodu elektrycznego.

Enea + Energa

Ostrołęka — dwie firmy mają być współwłaścicielami bloku węglowego w Ostrołęce, którego budowa będzie kosztować ok. 6 mld zł. Przetarg został już ogłoszony, wykonawcy mogą się zgłaszać do 20 lutego 2017 r.

PGE + Energa + PGNiG

Polska Grupa Górnicza — w 2016 r., w ramach ratowania górniczego giganta, trzy firmy objęły udziały w PGG. Pomogło to ratowanemu o tyle, że zyskał większe zlecenia od Energi, do której — z racji odległości — dostarczał wcześniej niewiele węgla (przegrywał cenowo z bliższą Bogdanką). Zapowiedzi rządu wskazują, że wkrótce do PGG przyłączony zostanie Katowicki Holding Węglowy, a do udziałowców dołączy czwarta firma energetyczna, Enea.

PGE + Tauron + Enea

PGE EJ1 — to spółka celowa, której zadaniem ma być wybudowanie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. PGE ma w niej 70 proc. udziałów, a Tauron, Enea i miedziowy KGHM (też państwowy) po 10 proc. Po fazie stagnacji projekt atomowy ma szanse przyśpieszyć — do końca pierwszego kwartału rząd chce pokazać model finansowania tej inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu