Energetyka rośnie, problemy uwierają

Marcin Osiecki StockWatch.pl
31-05-2011, 00:00

Duże i niedawno upublicznione państwowe spółki nabierają tempa

Biznes energetyczny jest z założenia defensywny, nie poddaje się sezonowości, jest przewidywalny, a kursy zachowują się spokojnie. Z drugiej strony — przed polską energetyką stoją olbrzymie wyzwania, związane zarówno z rosnącym zapotrzebowaniem na energię, jak i koniecznością powolnego odchodzenia od elektrowni węglowych z powodu unijnej polityki ochrony klimatu. Początki tego procesu można już dostrzec w planach budowania bloków gazowych, które emitują znacznie mniej dwutlenku węgla (PGE, Tauron, Energa). Oparcie się na tej technologii nie generowałoby zatem aż tak destrukcyjnych kosztów zakupu limitów CO2. Budowa bloków gazowych jest tańsza niż węglowych, czyli przemawia za tym wyborem większość czynników, w tym także dywersyfikacja źródeł energii oraz ekologia. Odnawialne źródła energii są nadal pieśnią przyszłości. Inwestycje w elektrownie atomowe wymagają gigantycznych nakładów kapitału oraz czasu.

Nasze spółki energetyczne radzą sobie coraz lepiej. Zmiana regulacji dotycząca obowiązku publicznej sprzedaży wytworzonej energii nie okazała się wcale niekorzystna. Nakaz sprzedawania wytwarzanej energii, np. poprzez Towarową Giełdę Energii (TGE), dotyczy na razie tylko 15 proc. produkcji. Ze sprawozdań PGE oraz Tauronu wynika, że sprzedają one na rynku giełdowym praktycznie ponad 90 proc. produkcji. Rynek obrotu energią zaczął się dynamicznie rozwijać, co jest zjawiskiem korzystnym. Bez problemu każdy może teraz sprawdzić jej hurtowe ceny, chociażby w serwisie internetowym TGE (obecnie wynoszą one 190-200 zł/MWh). Wolumen obrotu energią rośnie nie tylko w kategorii transakcji natychmiastowych, ale także kontraktów terminowych. W przyszłości coraz większe będzie znaczenie handlu limitami emisji CO2 oraz kolorowymi certyfikatami (czerwone i zielone). Trudno się zatem dziwić, że także GPW marzy się udział w zyskach z tego rosnącego obrotu (powstanie platformy POEE).

W pierwszej tabeli zestawiliśmy kluczowe wartości z najnowszych raportów finansowych spółek energetycznych, notowanych na GPW, oraz zagregowane rezultaty dla całego sektora. Dane przychodów i zysku netto obejmują zarówno wartości kwartalne, jak również wyniki roczne. Porównaliśmy I kwartał 2011 r. do analogicznego okresu 2010 r., by uniknąć zniekształceń sezonowych.

Wszystkie przedsiębiorstwa energetyczne charakteryzują się wysokim wskaźnikiem Altmana i silnym ratingiem inwestycyjnym. Ogólne zadłużenie także jest dość niskie. Jeszcze korzystniej wyglądałaby sytuacja, gdybyśmy przeanalizowali zobowiązania odsetkowe. To dobra informacja, ponieważ dzięki inwestycje w branży będą mogły być sfinansowane kredytami oraz emisjami obligacji. W drugiej tabeli znalazły się dane o dynamice wybranych wielkości finansowych. Warto zwrócić uwagę, że wszystkie spółki są rentowne, zarówno na poziomie zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację, jak i zysku netto. Możliwe było wyliczenie miarodajnych wartości poszczególnych wskaźników.

Zagregowane przychody wzrosły licząc kwartalnie aż o 30 proc., osiągając zawrotną kwotę 24,5 mld zł. Roczna dynamika jest niższa, ale także bardzo korzystna (plus 10 proc.). Niestety, przełożenie na wynik finansowy jest dużo słabszy. Zsumowany zysk netto w I kw. dla siedmiu omawianych firm wyniósł 4,7 mld zł, co jest osiągnięciem lepszym o 0,5 mld zł niż w odpowiednim kwartale 2010 roku. Jest to jednak głównie efekt dobrych wyników netto CEZ (0,35 mld zł na plusie). Trzy duże krajowe grupy energetyczne poprawiły co prawda wyniki, ale nie tak, jak czeski koncern. Cieszy, że w PGE nie widać zdarzeń jednorazowych, a dobre wyniki pochodzą z segmentów wytwarzania i dystrybucji. W Enei pomogły trochę niższe rezerwy na certyfikatach pochodzenia, ale dystrybucja także nie zawiodła. Tauron uzyskał słaby wynik jedynie w dziale związanym z wydobyciem węgla. Segmenty energetyki konwencjonalnej, odnawialnej oraz dystrybucji są w dobrej formie.

Mocny wzrost przychodów przy spadku marży tłumaczą wspomniane regulacje nakazujące publiczną sprzedaż energii. Przed PGE, Tauronem i Eneą jeszcze jednak długa droga. Celem powinno być zbliżenie się do rentowności EBITDA osiąganej przez CEZ (47 proc.). Rentowność PGE wynosi obecnie ponad 31 proc., ale rok temu było wyraźnie więcej (36 proc.). Stawkę w tej kategorii zamykają Enea (około 17 proc.) oraz Tauron (około 16,5 proc.). Najwyższą marżę EBITDA uzyskała spółka PEP, ale warto dodać, że rezultat nie jest w pełni powtarzalny. Pomogło odwrócenie rezerw w EC Wizów na kwotę 1,5 mln zł.

Energetyka na GPW

Sektor energetyczny na GPW składa się z ośmiu spółek. Analizujemy jednak tylko siedem, bo firma E-Star jest notowana na GPW zbyt krótko. Zdecydowanie największy jest CEZ, czeska grupa energetyczna warta aż 81 mld zł, która rozwija działalność w krajach regionu, zajmując się produkcją, dystrybucją i wydobyciem. Największe publiczne polskie spółki są pod kontrolą skarbu państwa. Wartość PGE to około 46 mld zł, Tauronu około 12 mld zł, a Enei około 9 mld zł. Enea zajmuje się obrotem, dystrybucją i wytwarzaniem energii. Tauron oraz PGE wydzielają także segmenty wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych oraz sprzedaży detalicznej. Dodatkowo Tauron zajmuje się wydobyciem węgla kamiennego. Kolejne trzy spółki są dużo mniejsze spółki. Łączne przychody PEP, Kogeneracji i Będzina nie przekraczają 2 proc. sektora.

Marcin Osiecki

StockWatch.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Osiecki StockWatch.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Energetyka rośnie, problemy uwierają