Energia doładuje giełdę towarową

opublikowano: 31-07-2018, 22:00

Resort Krzysztofa Tchórzewskiego chce, by obrót prądem był niemal w całości prowadzony na giełdzie. Branża się cieszy, choć ma obawy

Upalny środek lata to czas rekordowego zapotrzebowania na energię elektryczną. W tym roku to też moment, w którym Ministerstwo Energii zapowiedziało rewolucyjną zmianę na rynku. Resort ogłosił, że „zdecydował o pełnym urynkowieniu obrotu energią elektryczną” i zaproponuje projekt zmian legislacyjnych, wprowadzających obowiązek handlu energią elektryczną na giełdzie (tzw. obligo), z wyłączeniem energii pochodzącej z kogeneracji i źródeł odnawialnych. Chodzi o 100 proc. wytworzonej energii, podczas gdy w myśl obowiązujących obecnie przepisów jest to 30 proc. Projekt ma być rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu Sejmu we wrześniu. Już wcześniej obligo ma zacząć obowiązywać w praktyce — Ministerstwo Energii zwróciło się bowiem do przedsiębiorstw energetycznych, by prowadziły obrót energią elektryczną wyłącznie na giełdzie już od 1 sierpnia.

RYNKOWA REGULACJA: Sejm ma zająć się obligo giełdowym dopiero we wrześniu, ale Krzysztof Tchórzewski, minister energii, już zaapelował do państwowych firm, by od sierpnia dokonywały transakcji wyłącznie na giełdzie. Podkreśla, że zwiększy to transparentność, płynność i przewidywalność polskiego rynku i ograniczy nieuzasadniony wzrost cen.
Zobacz więcej

RYNKOWA REGULACJA: Sejm ma zająć się obligo giełdowym dopiero we wrześniu, ale Krzysztof Tchórzewski, minister energii, już zaapelował do państwowych firm, by od sierpnia dokonywały transakcji wyłącznie na giełdzie. Podkreśla, że zwiększy to transparentność, płynność i przewidywalność polskiego rynku i ograniczy nieuzasadniony wzrost cen. Fot. Marek Wiśniewski

— Ceny dla gospodarstw domowych w tym roku nie ulegną zmianie, gdyż na ich wysokość wpływ ma średnioroczna wartość z ubiegłego roku, nie zaś jej chwilowe skoki na giełdzie. Mam nadzieję, że zwiększenie obligo giełdowego ustabilizuje ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym oraz zapobiegnie nieuzasadnionym ich wzrostom w 2019 r. — mówi Krzysztof Tchórzewski.

Rynkowe korzyści

Z zaproponowanych zmian cieszy się w pierwszym rzędzie Towarowa Giełda Energii (TGE), na której już teraz prowadzony jest obrót energią. „TGE zawsze stała na stanowisku, że wprowadzenie większego obligo giełdowego wpłynie na zwiększenie płynności, ale co ważniejsze, poprawi transparentność rynku oraz stworzy jego uczestnikom lepsze możliwości zarządzania własnymi strategiami handlowymi. Wzrost płynności na giełdzie wzmocni nie tylko bezpieczeństwo uczestników obrotu, ale także uwiarygodni kształtujące się na niej ceny. Pełne urynkowienie obrotu energią elektryczną za pośrednictwem giełdy to dobry kierunek rozwoju rynku energii w Polsce” — głosi komentarz TGE.

Radość wyrażają też przedstawiciele spółek, które oferują klientom w Polsce energię elektryczną, ale nie mają tu bazy produkcyjnej.

— TGE jest dla nas najistotniejszym miejscem zabezpieczenia pozycji dla portfela sprzedażowego. Decyzja o podniesieniu obligo giełdowego do 100 proc. to co do zasady bardzo pozytywny ruch, który powinien korzystnie wpłynąć na wielkość dostępnego wolumenu, jak również poziom atrakcyjności handlu na giełdzie, m.in. z uwagi na większą transparentność ceny, co jest kluczowe dla naszych klientów, będących tak konsumentami, jak i wytwórcami. O ile samą ideę należy oceniać pozytywnie, wiele zależy od tego, jak cały proces zostanie przeprowadzony technicznie — mówi Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający Enefit Polska, handlującej energią spółki zależnej estońskiej grupy Eesti Energia.

Dodatkowe regualacje

Marek Kulasa, dyrektor zrzeszającego firmy z branży energetycznej Towarzystwa Obrotu Energią, podkreśla, że decyzja jest bardzo ważna dla całego sektora i wszystkich uczestników polskiego rynku energii elektrycznej — także dla zwykłych konsumentów.

— Z jednej strony, wzmocni to handel giełdowy, transparentność rynku oraz (co bardzo ważne dla odbiorców) znaczenie indeksów giełdowych — mówi Marek Kulasa.

Z drugiej strony, decyzja resortu to w praktyce przymuszanie wszystkich uczestników rynku do handlu na jednej platformie, pobierającejopłaty za transakcje. Dlatego dyrektor TOE ma nadzieję na to, że za obligo pójdą zmiany w funkcjonowaniu TGE. — Wierzę, że uda się zamknąć sukcesem dyskusję na temat zmiany modelu opłat i animatorów, mimo obligatoryjnego kierunku zmian, wskazanego przez ministerstwo — mówi Marek Kulasa. We wtorkowym wywiadzie dla PAP Krzysztof Tchórzewski podkreślał, że doszło już do spotkania z przedstawicielami UOKiK, Urzędu Regulacji Energetyki i Komisji Nadzoru finansowego w sprawie dodatkowej regulacji rynku.

— Uważam, że jeśli wprowadzamy całą energię na giełdę, to trzeba ten rynek dodatkowo przygotować. Na rynku jest dość energii, by wolumeny notowań na giełdzie wzrosły wielokrotnie, co zapewni odpowiednią płynność rynku — powiedział Krzysztof Tchórzewski.

Podzielona wielka czwórka

Stuprocentowe obligo nie jest zupełną nowością. W 2010 r. wprowadzono obowiązek sprzedaży minimum 15 proc. wytworzonej energii na giełdzie. Najwięksi wytwórcy, tacy jak PGE, którzy byli objęci pomocą publiczną po rozwiązaniu kontraktów długoterminowych (tzw. KDT), mieli ten obowiązek na poziomie 100 proc. W przypadku PGE obowiązek ten wygasł z końcem 2016 r. Spółka od razu zaczęła ograniczać wolumen energii, kierowanej na giełdę.

— Obrót giełdowy wielkiej wartości nam nie przyniósł. W tej chwili energia sprzedawana docelowo naszym klientom nie przechodzi przez giełdę — mówił w ubiegłym roku Emil Wojtowicz, wiceprezes PGE.

Teraz PGE nie ma wyboru — musi obracać energią na TGE.

— Spółka przyjęła do wiadomości informację o zmianach dotyczących obowiązku obrotu energią i będzie realizować handel w całości poprzez rynki zorganizowane — mówi Henryk Baranowski, prezes PGE.

Oczekuje, że nowe obligo nie zatrzyma procesu zmian warunków obrotu, które zostały zapoczątkowane na TFE. Zmiany miały na celu zmniejszenie obciążeń finansowych uczestników giełdy. Jego zdaniem, kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie bardziej elastycznych metod zabezpieczania transakcji przez podmioty uczestniczące w obrocie. Dla spółek energetycznych, które wytwarzają mniej energii, niż sprzedają klientom, to lepsza wiadomość. Tauron w oficjalnym komunikacie poinformował o „poparciu i zadowoleniu z inicjatywy” i ogólnym zachwycie postępowaniem nadzorującego go resortu.

— Pomysł Ministerstwa Energii jest świetny i głęboko przemyślany, bo jednymposunięciem rozwiązuje kilka strukturalnych problemów rynku — mówi Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu.

Znacznie bardziej lakoniczna i mniej zachwycona jest Enea. „Grupa Enea jest od dawna aktywnym uczestnikiem rynku giełdowego. Ze zrozumieniem przyjmujemy propozycje zmian w obszarze obrotu energią i zamierzamy je realizować w tym zakresie niezwłocznie” — odpisało na naszą prośbę biuro prasowe Enei. Jak wylicza prezes Tauronu, dzięki proponowanym przez resort energii zmianom rozwiąże się problem bilansu grup energetycznych, czyli tego, że jedne mają pozycję długą, a drugie krótką. Zwiększy się też przejrzystość rynku, co powinno oddalić zarzuty o manipulację cenami. Dodatkowo zwiększy się głębokość i płynność rynku obrotu energią.

— To także bardzo dobra wiadomość dla grupy Tauron, która ma krótką pozycję w wytwarzaniu względem sprzedaży i musi dokupować energię na giełdzie. Wysoka płynność zwiększy dostępność sprzedawanej energii: będziemy mieli skąd ją kupić i cena będzie wiarygodna — mówi Filip Grzegorczyk.

OKIEM ANALITYKA

Obligo bez dużego wpływu na wyniki

PAWEŁ PUCHALSKI, szef działu analiz BZ WBK

W mojej ocenie wprowadzenie stuprocentowego obligo na giełdowy obrót energią elektryczną może się w co najwyżej niewielkim stopniu odbić negatywnie na PGE, które generuje znacznie więcej energii, niż samodzielnie dystrybuuje. Można zakładać, że lokowanie energii we własnej grupie powinno dla PGE być efektywniejsze niż obracanie nią na giełdzie. Mówimy tu jednak o delikatnej presji, bez znaczącego przełożenia na wyniki. Z drugiej strony, są biorcy tacy jak Tauron i Energa, którym obligo powinno dać pewność, że na rynku będzie pod dostatkiem energii dla nich i nie pojawi się konieczność gwałtownego zawierania transakcji zabezpieczających ryzyko po wysokich cenach, czego przykłady obserwowaliśmy na rynku w ostatnich miesiącach, gdy cena energii wzrosła do około 300 zł za MWh.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński, Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Energia doładuje giełdę towarową