Energoaparaturę dręczy spekulacja

Artur Sulejewski
opublikowano: 1998-11-26 00:00

Energoaparaturę dręczy spekulacja

BRAK STABILNOŚCI: Akcjonariuszami spółki są poważne instytucje. Kurs akcji podlega jednak bardzo dużym wahaniom, które są wynikiem działań typowo spekulacyjnych — uważa Józef Zając, prezes Energoaparatury.

Historia notowań katowickiej Energoaparatury na GPW rozpoczęła się 20 sierpnia 1997 roku, kiedy to miał miejsce debiut na rynku wolnym. Intencją zarządu spółki było wprowadzenie akcji na rynek równoległy. Na przeszkodzie stanęły jednak względy proceduralne (sąd odmówił rejestracji emisji akcji serii B). Kierownictwo firmy nie zrezygnowało ze swoich wcześniejszych zamierzeń. Po przeniesieniu części środków z kapitału zapasowego na akcyjny, spółka zaczęła spełniać wszelkie wymogi regulaminowe. 17 sierpnia, a więc prawie rok po debiucie, papiery Energoaparatury znalazły się na drugim parkiecie.

ZARZĄD spółki osiągnął cel, do którego dążył. W jego opinii notowania na wyższym rynku dają firmie większy prestiż. Ponadto akcje znajdujące się w obrocie giełdowym na bardziej prestiżowych parkietach narażone są w mniejszym stopniu na działania typowo spekulacyjne, które zrażają pozostałych uczestników do inwestycji w firmy, z których akcjami dzieją się dziwne rzeczy.

JAK SIĘ jednak okazało, tak wygląda jedynie czysta teoria. W rzeczywistości, w przypadku Energoaparatury zmiana rynku notowań wzmogła działania spekulacyjne na jej walorach. Od początku lipca do końca sierpnia (a więc jeszcze w czasie kiedy spółka była na rynku wolnym) kurs akcji zachowywał się stabilnie i oscylował w okolicach 15 zł za akcję. Podczas sesji sierpniowych kurs wzrósł o kilka procent, co można było tłumaczyć zmianą rynku notowań.

TOTOLOTEK rozpoczął się we wrześniu. W połowie tego miesiąca kurs akcji przekroczył zdecydowanie poziom 20 zł, dwa tygodnie później akcje kosztowały już tylko 10 zł. W tym czasie Energoaparatura nie podała żadnych istotnych informacji, które tłumaczyłyby zaistniałą sytuację. Istotne zmiany nie zachodziły także w składzie największych akcjonariuszy spółki (PPEF I i II, BRE oraz PAEF), którzy posiadają obecnie takie same pakiety akcji, jak we wrześniu. Na początku października papiery spółki nadal traciły na wartości (osiągając swoje minimum — 6,75 zł za akcję). Nagle nastąpiła jednak zmiana trendu. Wzrost notowań trwa do dzisiaj (na wczorajszej sesji za jedną akcję płacono 13,2 zł). Ostatnie wzrosty tłumaczone są zapowiedzią zwołania NWZA, które ma zadecydować o umorzeniu części akcji. Na ten cel akcjonariusze żądający jego zwołania (6 osób fizycznych) chcą przeznaczyć 6 mln zł. Jednocześnie proponują dokonanie zmian w składzie rady nadzorczej.

DLA WIĘKSZOŚCI uczestników rynku nie ulega wątpliwości, że kurs akcji podlega manipulacji. Podobne opinie usłyszeć można także w samej spółce.

TO, co się dzieje z kursem akcji, nie jest przypadkowe. Stoi za tym pewna grupa inwestorów, która czerpie z tego korzyści. Mamy pewne podejrzenia, jednak są to sprawy bardzo trudne do udowodnienia. Dlatego też nie jesteśmy w stanie temu zaradzić — stwierdził Józef Zając, prezes Energoaparatury.

SPRAWA badana jest przez KPWiG. Zastanawia natomiast bierna postawa władz giełdy. Zachowanie kursu akcji upoważnia chyba do podjęcia kroków zaradczych, np. zawieszenia notowań. Być może sytuacja wróci do normy po zapowiedzianym WZA.

PRAWDOPODOBNIE odbędzie się ono na początku przyszłego roku. Jesteśmy przeciwni umorzeniu akcji. 6 mln zł to dla nas znaczna kwota. Spółka poniosła duże nakłady inwestycyjne i lepiej środki te przeznaczyć na inne cele, np. realizację kontraktów. Nie sądzę też, aby nastąpiły zmiany w składzie rady. Liczy ona obecnie 6 osób (tyle przewiduje statut spółki) reprezentujących naszych największych akcjonariuszy — uważa prezes.