Energożercy mówią: pas

GRA
opublikowano: 2009-12-07 00:00

Projekt dużej energetycznej grupy zakupowej poniósł porażkę. Powód? Ceny energii spadły.

Projekt dużej energetycznej grupy zakupowej poniósł porażkę. Powód? Ceny energii spadły.

Energetyczna grupa zakupowa miała być pierwszą taką inicjatywą na polskim rynku. I spektakularną, bo zaangażowały się w nią giganty polskiego przemysłu, m.in. Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław, KGHM, Złomrex, Huta Zawiercie, Anwil, Kompania Węglowa i Impexmetal. Chodziło o to, żeby najbardziej energochłonne przedsiębiorstwa w Polsce mogły wspólnie kupować energię elektryczną bezpośrednio od producentów, po cenach hurtowych. Na razie nie wyszło.

— Poszczególne firmy dostają po prostu bardzo dobre oferty cenowe, a do tego pakiet dodatkowych usług. Dlatego działalność grupy nie ma w tej chwili sensu — przyznaje Henryk Kaliś, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną w ZGH Bolesław.

Przypomina, że minimalna cena prądu, której grupa zakupowa domagała się od producentów energii, wynosiła 185 zł za MWh (bez podatku akcyzowego).

— To było na początku roku, kiedy rynek wyśrubował ceny nawet do 240 zł za MWh. Teraz są na poziomie 178-179 zł za MWh. Nie chcemy domagać się jeszcze większych obniżek, ponieważ mogą się okazać niższe od kosztów produkcji, a nam przecież też zależy na rozwoju energetyki w Polsce — wyjaśnia Henryk Kaliś.

Podobnie sprawy się mają w przypadku projektu ukraińskiego. Grupa poważnie myślała o sprowadzaniu energii od sąsiada za pośrednictwem przedsiębiorstwa Ukrinterenergo.

— Utrzymujemy kontakt ze stroną ukraińską i prowadzimy rozmowy. Na razie jednak nie rysuje się możliwość podpisania umowy — tłumaczy Henryk Kaliś.

Twierdzi, że najbardziej bolesne są dla branży wahania cen energii, a w mniejszym stopniu — ich wysokość.

— Dlatego na rynku powinny pojawić się długoterminowe kontrakty na energię — uważa Henryk Kaliś.

Tegoroczne fiasko rozmów grupy zakupowej nie oznacza jednak, że sama grupa przestała działać.

— Mamy rozwiązania dotyczące m.in. Towarowej Giełdy Energii — twierdzi Henryk Kaliś.