Projekt dużej energetycznej grupy zakupowej poniósł porażkę. Powód? Ceny energii spadły.
Energetyczna grupa zakupowa miała być pierwszą taką inicjatywą na polskim rynku. I spektakularną, bo zaangażowały się w nią giganty polskiego przemysłu, m.in. Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław, KGHM, Złomrex, Huta Zawiercie, Anwil, Kompania Węglowa i Impexmetal. Chodziło o to, żeby najbardziej energochłonne przedsiębiorstwa w Polsce mogły wspólnie kupować energię elektryczną bezpośrednio od producentów, po cenach hurtowych. Na razie nie wyszło.
— Poszczególne firmy dostają po prostu bardzo dobre oferty cenowe, a do tego pakiet dodatkowych usług. Dlatego działalność grupy nie ma w tej chwili sensu — przyznaje Henryk Kaliś, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną w ZGH Bolesław.
Przypomina, że minimalna cena prądu, której grupa zakupowa domagała się od producentów energii, wynosiła 185 zł za MWh (bez podatku akcyzowego).
— To było na początku roku, kiedy rynek wyśrubował ceny nawet do 240 zł za MWh. Teraz są na poziomie 178-179 zł za MWh. Nie chcemy domagać się jeszcze większych obniżek, ponieważ mogą się okazać niższe od kosztów produkcji, a nam przecież też zależy na rozwoju energetyki w Polsce — wyjaśnia Henryk Kaliś.
Podobnie sprawy się mają w przypadku projektu ukraińskiego. Grupa poważnie myślała o sprowadzaniu energii od sąsiada za pośrednictwem przedsiębiorstwa Ukrinterenergo.
— Utrzymujemy kontakt ze stroną ukraińską i prowadzimy rozmowy. Na razie jednak nie rysuje się możliwość podpisania umowy — tłumaczy Henryk Kaliś.
Twierdzi, że najbardziej bolesne są dla branży wahania cen energii, a w mniejszym stopniu — ich wysokość.
— Dlatego na rynku powinny pojawić się długoterminowe kontrakty na energię — uważa Henryk Kaliś.
Tegoroczne fiasko rozmów grupy zakupowej nie oznacza jednak, że sama grupa przestała działać.
— Mamy rozwiązania dotyczące m.in. Towarowej Giełdy Energii — twierdzi Henryk Kaliś.