Mamy nowe informacje w sprawie afery, w której zarzuty w ubiegłym tygodniu usłyszeli Tomasz H. i Klaus T., dwaj członkowie zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Okazuje się, że w całym, prowadzonym od sierpnia 2009 r., śledztwie dotyczącym wielu firm nie tylko PTC) jest aż 46 podejrzanych. O jego skali świadczy to, że pod nadzorem prokuratury działa Zarząd do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej Centralnego Biura Śledczego, a równoległe postępowanie prowadzi urząd kontroli skarbowej i wywiad skarbowy.
Z naszych informacji wynika, że zarzuty dla menedżerów Ery dotyczą m.in. akceptowania lewych faktur, wystawianych przez fikcyjne firmy, a służących do podwyższania kosztów i zaniżania należnych fiskusowi podatków. Nieprawidłowości miały też dotyczyć wyjazdów zagranicznych, wydatków na promocję (m.in. imprezę z okazji 10-lecia Ery) i licznych zakupów różnego rodzaju towarów, których jednorazowa wartość nie przekraczała 5 tys. zł.
Proceder trwał od co najmniej 2005 r. Jak to możliwe, że audyt wewnętrzny spółki przez tyle lat nie wykrył jakichkolwiek nieprawidłowości?
Z fikcyjnych faktur miało korzystać wiele znanych firm, w tym — jak już pisaliśmy — Telewizja Polsat. To dlatego prokuratura przedstawiła zarzuty Aleksandrowi M., jednemu z najbliższych współpracowników Zygmunta Solorza-Żaka. Jako prezes Polsatu miał używać do rozliczeń podatkowych dwóch "pustych" faktur, opiewających na ponad 300 tys. zł, przez co miało dojść do uszczuplenia podatkowego na co najmniej 81,7 tys. zł.
Więcej we wtorkowym "Pulsie Biznesu"