Era słabego dolara zbliża się do końca

Marek Wierciszewski
opublikowano: 01-07-2011, 00:00

Słabnący wśród

To jest zła informacja dla rynków wschodzących, w tym Polski.

Słabnący wśród

inwestorów apetyt na

ryzyko wzmocni w drugim

półroczu popyt na

bezpieczne aktywa —

przewiduje Morgan Stanley.

2 maja amerykańska waluta była najsłabsza w historii. Jej wartość wobec koszyka siedmiu najważniejszych walut wyznaczono na 68,2 pkt. (patrz wykres). Od tamtego czasu dolar podrożał o blisko 3 proc. Ten niewielki ruch może zapowiadać początek pewnej tendencji. Według amerykańskiego banku Morgan Stanley pogorszenie otoczenia ekonomicznego doprowadzi do wzmocnienia dolara w drugiej połowie roku.

Mocniejszy dolar

— Oczekujemy, że dolar odzyska siły przed końcem roku — ocenia Ian Standard, odpowiedzialny za strategię rynku walutowego na Europę w banku Morgan Stanley.

W zeszłym tygodniu bank obniżył prognozę kursu eurodolara na koniec roku do 1,36 z wcześniej zapowiadanych 1,43. We czwartek za wspólną walutę płacono niespełna 1,45 USD, o pół centa więcej niż dzień wcześniej.

Jak podkreślają specjaliści Morgan Stanley, za umocnieniem amerykańskiej waluty przemawia spodziewane zmniejszenie płynności w światowym systemie finansowym i związane z tym pogorszenie otoczenia inwestycyjnego. Słabnącą koniunkturę odzwierciedlają prognozy wzrostu gospodarczego Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla amerykańskiej gospodarki. Fundusz po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch miesięcy obniżył oczekiwane w tym roku tempo wzrostu (do 2,5 proc.).

Japoński scenariusz

Niższy PKB za oceanem może zwiększyć popyt na uważane za najbezpieczniejszą lokatę na świecie obligacje amerykańskie, uważa japońskie Mizuho Asset Management. Według banku dochodowość papierów amerykańskich spadnie poniżej 3 proc., tak jak to się stało w Japonii po krachu na tamtejszym rynku nieruchomości sprzed dwudziestu lat. Zamiast udzielać kredytów tamtejsze banki wolą lokować pozyskane z depozytów środki w obligacjach skarbowych.

— Pomimo rekordowo niskich rentowności japońskie fundusze wolą kupować obligacje niż akcje — opisuje sytuację w Japonii Katsutoshi Inadome, strateg Mitsubishi UFJ Morgan Stanley Securities.

Mniejsza płynność

Dodatkowo światowej gospodarki nie będzie już wspierać łatwo dostępny kapitał. To nie tylko efekt zakończenia programu skupu obligacji przez Fed (oznaczającego w praktyce dodruk dolara). Specjaliści Morgan Stanley spodziewają się dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej w Azji. Inflacja w Chinach przyspieszyła w maju do 5,5 proc.

Dolara wspomóc może też odwracanie transakcji typu carry trade. Dotychczas inwestorzy finansowali zakupy bardziej ryzykownych aktywów i walut pożyczkami zaciągniętymi w dolarze. Mniejsze zainteresowanie walutami opartymi na surowcach jest już faktem. Od początku miesiąca zakup dolarów kanadyjskich, australijskich oraz norweskiej korony za USD przynosił straty.

Słabszy złoty

Umocnienie dolara to nienajlepszy scenariusz dla Polski.

— Oznacza on odpływ kapitału z rynków wschodzących, a my wciąż jesteśmy w tym koszyku — uważa Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers.

Analityk przewiduje, że złoty będzie słabszy w drugiej połowie roku. W negatywnym scenariuszu euro może umocnić się do 4,10 zł, a dolar do 3,06 zł. Największe wzrosty za sobą powinien mieć jednak frank szwajcarski.

— Przed końcem roku szwajcarskie przedsiębiorstwa zaczną odczuwać wpływ mocnego franka, a do tego dojdzie spowolnienie w Azji, gdzie Szwajcarzy wysyłają znaczną część eksportu — ocenia Marcin Kiepas.

Kłopoty giełd

Perspektywa mocniejszego dolara to także możliwe kłopoty wschodzących rynków akcji. Kiedy ostatnio "zielony" odbił się od dna (było to w 1995 r.), przez siedem lat jego umacniania indeks rynków wschodzących MSCI stracił w ujęciu dolarowym 29,3 proc. Tylko nieco lepiej poradził sobie wówczas WIG. Liczona w dolarze wartość akcji należących do niego przedsiębiorstw wzrosła między 1995 r. a 2002 r. zaledwie o 8,1 proc. Słabsze zachowanie światowych parkietów przewiduje także Marcin Kiepas.

— Na koniec roku zarówno giełda nowojorska, jak i WIG20 powinny znaleźć się niżej. Wskaźnik krajowych blue-chipów na koniec roku może spaść do 2700 punktów, a w pesymistycznym scenariuszu nawet do 2600 punktów. To już jednak byłaby dobra okazja do kupna — twierdzi specjalista X-Trade Brokers.

Dolar nie tak szybko wróci do formy

Dariusz

Rosati

ekonomista, były członek RPP

Nie sądzę, żeby przed końcem roku mogło dojść do znaczącego umocnienia dolara. Wprawdzie nie można liczyć na trzeci etap programu skupu aktywów przez Fed, jednak gospodarka amerykańska wciąż jest w takim stanie, że podwyżki stóp procentowych są bardzo odległe. A bez nich umocnienie dolara jest mało prawdopodobne.

W obrazie sytuacji wiele zmienić nie powinno zaostrzenie polityki pieniężnej przez kraje azjatyckie. Czeka nas góra jedna podwyżka stóp Ludowego Banku Chin. To nie powinno jednak popsuć nastrojów na tyle, aby dolar się umocnił, chyba że znacznie pogorszy się sytuacja w strefie euro.

Gdyby dolar rzeczywiście zyskał na sile, to Polska może na tym nawet skorzystać. Warunkiem jest jednak, że to umocnienie nie będzie gwałtowne. Stałoby się tak dzięki wzrostowi konkurencyjności zewnętrznej gospodarki.

Mocny dolar nie musi szkodzić gospodarce

Piotr Kuczyński

analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Morgan Stanley nie odkrywa Ameryki, mówiąc, że kapitał będzie odpływał z Azji Południowo-Wschodniej. Już jesienią zeszłego roku było widać, że hossa na tamtejszych emerging markets załamuje się. Jednak liczenie na to, że to musi spowodować repatriację kapitału do USA to myślenie życzeniowe. Środki wycofywane z rynków wschodzących mogą przecież być lokowane gdzie indziej.

Na dolara wpływa wiele czynników. Różnica stóp procentowych preferuje euro. Drugi aspekt to zawirowania na rynkach, które wzmagają awersję do ryzyka, a to sprzyja walucie amerykańskiej.

To, jak ewentualne umocnienie dolara wpłynie na rynki, zależay od tego, co je spowoduje. Jeżeli nie będzie to awersja do ryzyka, a proponowane zwolnienie z podatku zysków repatriowanych do USA przez firmy, to umocnieniu dolara może towarzyszyć hossa na Wall Street.

Analiza techniczna

Nie warto jeszcze grać pod słabszego dolara

Potencjał dalszego osłabienia dolara w długiej perspektywie może być na wyczerpaniu, wskazuje analiza techniczna. Po trwającej od lata zeszłego roku fali spadków Indeks dolara znalazł się najniżej od czasu upadku powojennego systemu walutowego z Bretton Woods.

Moment, w którym wyhamowała przecena amerykańskiej waluty, trudno uznać za przypadkowy. Wypadł idealnie na obowiązującej od ponad 30 lat linii trendu spadkowego. Jej test zawsze zapowiadał gwałtowne umocnienie USD, a Indeks dolara za każdym razem rósł o przynajmniej o 12 proc. Ostatnim razem, gdy indeks spadł w okolice linii trendu, dolar w ciągu 12 miesięcy zyskał wobec koszyka walut 23 proc.

Dodatkowo warto zwrócić uwagę na podobieństwo obecnej fali słabości dolara do poprzedniej, rozpoczętej w 1985 r. i kulminującej w 1995 r. Wówczas amerykańska waluta straciła 45,8 proc. wartości w ciągu 10 lat i 2 miesięcy. Tymczasem obecna zła passa dolara trwa już 9 lat i 3 miesiące, a waluta amerykańska przeceniła się wobec koszyka głównych walut niewiele mniej — o 39,5 proc. To może wskazywać, że ryzyko dalszej wyraźnej przeceny dolara jest mocno ograniczone.

Masz kredyt walutowy? Warto oszczędzać w walutach

W ostatnich latach rekordy siły franka uświadomiły kredytobiorcom, że pożyczki walutowe to nie zawsze świetny interes. Niższym ratom towarzyszy bowiem ryzyko kursowe. A to może zadziałać na naszą korzyść, jak i nam zaszkodzić.

Choć nie warto pospiesznie przewalutowywać kredytów (płacone przez nas raty znacznie wzrosłyby z dnia na dzień), to jednak opłaca się zastanowić nad posiadaniem oszczędności (aktywów) denominowanych w walutach obcych. Coraz więcej Polaków dostrzega taką możliwość. Zwraca na to uwagę Mark Mobius, charyzmatyczny zarządzający Templeton Asset Management.

— Nasze fundusze globalne więcej środków pozyskują od polskich inwestorów niż lokują w polskich aktywach — przyznaje Mark Mobius.

Wśród instrumentów, którymi najłatwiej się posługiwać, są otwarte fundusze akcji i obligacji rynków dojrzałych, lokaty walutowe, a od niedawna także ETF-y na indeksy zagranicznych rynków akcji.

Oszczędzając w walutach można zmniejszyć uzależnienie od kursu walutowego. Jeśli złoty się osłabi, część strat, wynikających ze wzrostu raty naszego kredytu, zrekompensuje nam wzrost wartości naszych aktywów. W przeciwnym wypadku, jeżeli złoty się umocni, zapłacimy niższą ratę, jednak odpowiednio ucierpią na tym nasze oszczędności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Era słabego dolara zbliża się do końca