Czołowy producent tworzyw sztucznych opiera się dekoniunkturze. I próbuje sił w dystrybucji.
Grupa Ergis, mimo trudnego otoczenia rynkowego, może uznać 2009 r. za udany. Przychody spółki co prawda wzrosły tylko o 0,64 proc., do 549,6 mln zł, ale zysk operacyjny skoczył o 76,31 proc., do 32,1 mln zł. Zysk netto urósł do 17,9 mln zł wobec straty 10 mln zł rok wcześniej. Mimo to zarząd Ergisu nie podzieli się nim z właścicielami firmy.
— W interesie akcjonariuszy są inwestycje w rozwój spółki. W najbliższych latach nie zamierzamy wypłacać dywidendy — podkreśla Tadeusz Nowicki, prezes grupy Ergis.
I dodaje, że w wyniku netto zawarte są niezrealizowane zyski kursowe.
W 2010 r. Ergis chce skupić się głównie na utrzymaniu rentowności i szukaniu synergii w ramach grupy. Łatwo nie będzie.
— Obserwujemy wzrost cen surowców i nie w każdym segmencie produkcji można koszty zakupu uwzględnić w cenie produktu — twierdzi Tadeusz Nowicki.
Jego zdaniem, problem leży w braku równowagi między dużymi zdolnościami produkcyjnymi a zbyt małym obecnie popytem, np. w segmencie PET.
— Na rynku folii stretch widzimy natomiast miejsce do wzrostu sprzedaży — dodaje Tadeusz Nowicki.
Przyznaje też, że wzmaga się konkurencja na kluczowych dla spółki rynkach Francji i Niemiec. Producent próbuje także sił w dystrybucji wyrobów opakowaniowych z tworzyw sztucznych. Zacznie od... Czech. W tym celu na początku lutego zarejestrował tam spółkę Mateo Ergis. Rozważa powołanie kolejnej, ale nie chce ujawnić, gdzie.