Straty, rozgrzebane albo utracone kontrakty, bankructwa i duże spadki notowań — wszystko, co najgorsze, wydaje się być już za branżą budowlaną. Teraz czas na serię pozytywnych doniesień, informacje o nowych kontraktach i niezłych marżach — uważają analitycy Erste, którzy przygotowali raport o sektorze. Ich zdaniem, dynamika rynku w tym roku wyniesie od minus pięciu do plus pięciu procent, a w 2015 r. będzie już jednoznacznie dodatnia, a co więcej — dwucyfrowa (10-15 proc.).
— Nowe kontrakty będą na wstępnym etapie wykonania, co pozwoli na raportowanie dobrych marż, tj. takich, które założono w umowach. Ewentualne odchylenia ze względu na przekroczenie budżetu, kary itp. następować będą dopiero później, dlatego ryzyko negatywnych zaskoczeń jest obecnie mniejsze niż zwykle — uważają Tomasz Duda i Marek Straszak, autorzy raportu.
Zdaniem specjalistów, nie należy się jednak spodziewać ponadprzeciętnych marż, ponieważ moce wykonawcze firm są wciąż znacznie wyższe niż spodziewana dynamika rynku. Powoduje to, że presja konkurencyjna utrzymuje się na wysokim poziomie. Analitycy Erste nie liczą też na dalsze działania restrukturyzacyjne. Z akcji pięciu giełdowych spółek, które Erste wzięło pod lupę, rekomendacja „kupuj” dotyczy walorów Erbudu i Unibepu. Analitycy stawiają, że pierwsza z firm poprawi rentowność, zwłaszcza w 2015 r., kiedy zmniejszy się presja konkurencyjna w segmentach, w których działa spółka.
— Erbud ma dziś rekordowy portfel zamówień, co w teorii powinno pozwolić na większą selektywność przy kolejnych umowach i dalszą poprawę marż — uważają specjaliści Erste. Przypominają jednak, że kiedy i w 2010, i w 2012 r. spółka informowała o wysokim poziomie tzw. backlogu, to krótko potem notowała straty.
— Zarząd przekonuje jednak, że odebrał lekcję i zrestrukturyzował organizację po to, by uniknąć wpadek w przyszłości. Liczymy, że Erbud w końcu wykorzysta sprzyjające otoczenie, w przeciwnym wypadku wycena w długim terminie może ucierpieć, bo inwestorzy będą przykładać dyskonto za wyniki poniżej średniej — uważają analitycy Erste. Ryzyka nie brakuje też w drugiej z rekomendowanych spółek — Unibepie, a dotyczą głównie ekspozycji na rynki wschodnie: około 15 proc. przychodów pochodzi z kontraktów w Rosji i na Białorusi.
— Będzie to prawdopodobnie ciążyć na notowaniach spółki w krótkim terminie, ale jeśli sytuacja polityczna wróci do normy, inwestorzy zauważą bardzo dobre perspektywy wzrostu. Firma ma dobrą reputację wśród klientów, jest zdolna do zbudowania dużego portfela zamówień i silna na tyle, by wybiórczo podchodzić do kontraktów. I choć wyniki za 2014 r. mogą nie być nadzwyczajne, to te za 2015 r. i kolejne lata powinny przyciągnąć uwagę inwestorów — podkreślają Tomasz Duda i Marek Straszak.