Esemesy bronią się przed aplikacjami mobilnymi

MZAT
23-05-2014, 00:00

Nie warto kłaść krzyżyka na SMS. To wciąż dochodowy segment. Choć w Polsce zaczyna się kurczyć.

Esemesy są passé, a mobilne komunikatory — w modzie — taka opinię można usłyszeć od młodszych użytkowników telefonii. I coś w tym jest. Tylko w tym roku Facebook za WhatsAppa — i jego 450 milionów użytkowników — zapłacił 19 mld USD (czyli więcej, niż wynosi np. kapitalizacja rynkowa PKO BP). W tym samym czasie japoński Rakuten wydał 0,9 mld USD na podobną aplikację Viber, której używa ponad 300 mln osób. Czy to zwiastun czasów, w których wyposażeni w smartfony i pakiety transmisji danych klienci telekomów zapomną o 140-znakowychograniczeniach esemesów i będą korzystali wyłącznie z komunikatorów? Eksperci jednak radzą, by nie ferować wyroków tak szybko. „Aplikacje mobilne nie niosą śmierci esemesom. Oczywiście oferują darmową alternatywę do nich i bez wątpienia zabrały wiatr z żagli niegdyś stale rosnącego rynku. Esemesy pozostają jednak prostą i efektywną formą komunikacji, do której dostęp ma prawie 6 mld ludzi. To dużo więcej niż nawet zasięg Facebooka, więc esemesy jeszcze długo pozostaną kluczową i zyskowną formą komunikacji” — twierdzą eksperci Portio Research, którzy przygotowali raport „Mobile Messaging Markets — the State of Play”.

Według autorów raportu, każdej godziny esemesy przynoszą operatorom telekomunikacyjnym na całym świecie 15 mln USD przychodu — pięciokrotnie więcej niż komunikatory mobilne. Tylko w ubiegłym roku globalne przychody z esemesów sięgnęły rekordowych 134 mld USD — a liczba wysłanych wiadomości będzie nadal rosnąć w tym i w przyszłym roku.

— Mimo znacznego wzrostu popularności aplikacji mobilnych esemesy nadal utrzymują silną pozycję. W przypadku aplikacji mamy do wyboru wiele programów, które umożliwiają wymianę informacji tylko z osobami, które wybrały ten sam rodzaj komunikatora. Jeśli chodzi o wysyłanie esemesów, tego problemu nie ma — mówi Artur Sadowski, szef Platformy SerwerSMS.pl, zajmującej się marketingiem mobilnym.

Jak wygląda kondycja esemesów w Polsce? Według ostatniego badania preferencji konsumentów, przeprowadzonego przez UKE, wiadomości w ten sposób wysyła 70 proc. użytkowników telefonii komórkowej w Polsce — trochę więcej niż w 2012 r., ale wyraźnie mniej niż w szczytowym 2010 r. (86,9 proc.). Firmy żyjącez esemesów nie załamują jednak rąk.

— Według naszego badania „Komunikacja SMS w Polsce” 73,4 proc. użytkowników smartfonów bardziej preferuje esemesy niż komunikatory mobilne. Wśród respondentów 31,4 proc. stwierdziło, że wysyła powyżej 50 wiadomości tekstowych tygodniowo. Te dane świadczą o tym, że esemesy stały się dla Polaków standardem codziennej komunikacji — mówi Artur Sadowski.

Według telekomów, jest jednak coraz gorzej. Na początku maja Polkomtel, operator sieci Plus, informował o 9-procentowym spadku liczby wysłanych esemesów w ciągu ostatnich dwóch lat. Zgodnie z ostatnimi raportami grupy Orange, ARPU — czyli przeciętne przychody na użytkownika — z wiadomości tekstowych i obrazkowych to teraz 6,5 zł miesięcznie, o 7 proc. mniej niż rok wcześniej i 8,5 proc. mniej niż w 2012 r. Jeszcze bardziej dynamicznie zmienia się sytuacja w innych kategoriach usług — zagregowane ARPU z usług głosowych spadło w ciągu ostatnich dwóch lat o 28,5 proc., natomiast przychody na klienta z usług przesyłu danych skoczyły w tym samym czasie o 41 proc., do 4,8 zł. „Spadki na dojrzałych rynkach są wywołane kilkoma czynnikami, m.in. rosnącą penetracją smartfonów, popularnością serwisów społecznościowych czy aplikacji mobilnych. Esemesy pozostają jednak narzędziem, które z racji niskiego obciążenia sieci i wysokiej marżowości pozostanie użyteczne przez wiele lat” — uważają analitycy Portio Research.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Esemesy bronią się przed aplikacjami mobilnymi