Działania Andrzeja Mikosza opóźnią rozwiązanie konfliktu — twierdzą przedstawiciele Eureko, którzy przesłali MSP warunki ugody.
Andrzej Mikosz, minister skarbu, poinformował wczoraj, że Eureko, z którym MSP toczy bój o kontrolę nad PZU, przedstawiło warunki ugody. Jakie? Tego nie wiadomo.
— Punktem wyjścia jest przejęcie 21 proc. akcji PZU. Jesteśmy gotowi na kompromis — mówi Lorrie Morgan, rzecznik Eureko.
W listopadzie Ernst Jansen, wiceprezes Eureko, mówił, że ubezpieczeniowa grupa żąda przekazania tego pakietu za 2,1 mld zł, upublicznienia towarzystwa plus „wyrównania szkód” szacowanych na 6 mld zł.
O szczegółowych propozycjach obu stron więcej będzie można powiedzieć 4 stycznia. Tego dnia odbędzie się rozprawa przed sądem okręgowym z powództwa Eureko w sprawie ugodowego zakończenia sporu i dobrowolnego wykonania przez Skarb Państwa warunków umowy prywatyzacyjnej. Z wypowiedzi ministra wynika, że wówczas resort przedstawi swoje stanowisko.
Na razie Andrzej Mikosz kontratakuje. Po niekorzystnej dla polskiej strony decyzji trybunału arbitrażowego (który ma jeszcze określić wysokość zadośćuczynienia dla paneuropejskiego inwestora) resort chce wyłączenia ze sprawy arbitra Eureko — Stephena Schwebela. Ten krok spowoduje, że decyzja szybko nie zapadnie. A poślizg nie jest na rękę Eureko.
— Działania ministra Mikosza z pewnością opóźnią ostateczne rozwiązanie konfliktu. Jak bardzo? Tego nie jestem w stanie określić. Oczywiście polska strona miała prawo zgłaszać sprzeciw w kwestiach proceduralnych — zastrzega Lorrie Morgan.
Wczoraj stanowisko utracił Przemysław Morysiak, wiceminister skarbu, który odpowiadał za instytucje finansowe, w tym PZU.
Odmówił nam odpowiedzi na pytanie, czy jego dymisja ma związek z tą sprawą.



