EURO 2012 nie będzie panaceum dla Orange

MEW
opublikowano: 27-04-2012, 00:00

Telekom miał słabe wyniki operacyjne, ale podtrzymuje cele na ten rok. Liczy na ofertę wiązaną.

Pod względem operacyjnym był to drugi z kolei słaby kwartał Orange Polska (bo tak teraz nazywa się Grupa TP), choć na poziomie finansowym wyniki były zgodne z oczekiwaniami. Szybciej niż zwykle odchodzili klienci telefonii stacjonarnej, spadła liczba klientów abonamentowych telefonii komórkowej (pomimo wysokich nakładów na pozyskanie klienta), a odbiorcy szerokopasmowego internetu też nie przyszli tłumnie do salonów TP i Orange.

— Podtrzymujemy założenia na cały rok, zgodnie z którymi przychody spadną nie więcej niż o 3 proc., a marża EBITDA zamknie się w przedziale 35-37 proc. Rynek telekomunikacyjny powinien urosnąć o 1 proc. — mówi Maciej Witucki, prezes Orange Polska.

Głównym orężem walki o klienta będzie Orange Open oferta wiązana telefonii stacjonarnej, komórkowej i internetu.

— Nie będziemy bili się o klienta ceną, ale marketingiem i jakością usług — zapowiada Maciej Witucki. W pierwszym kwartale przychody spadły o 3,4 proc., do 3,5 mld zł, a EBITDA — o 9 proc., do 1,2 mld zł. Marża EBITDA była niższa o 0,9 pkt proc. i wyniosła 34,8 proc. Zysk netto z kolei wzrósł do 242 mln zł ze 166 mln zł. Rentowności pomogła niższa, niż oczekiwano, amortyzacja.

— Pierwszy kwartał dobrze wygląda na poziomie danych finansowych. Ale dane operacyjne nie napawają optymizmem. Słabe otoczenie makroekonomiczne powoduje, że klienci odchodzą od telefonii stacjonarnej. Jeśli nic się nie zmieni, nie pomoże nawet EURO 2012 — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

— Dzięki EURO 2012 będzie nieco lepiej, ale nie będzie to powód do rewolucyjnej zmiany wartości rynku czy wyników. Liczymy ma dodatkowe, choć umiarkowane, przychody z roamingu, trochę dodatkowych przychodów z segmentu B2B — odpowiada Maciej Witucki, prezes Orange Polska.

Spółka powtarza, że rebranding powinien pozwolić jej utrzymać obecną pozycję na rynku szerokopasmowego internetu i telefonii komórkowej. W pierwszym kwartale tego roku po raz pierwszy wyraźnie widać było, że Orange próbuje zastąpić odchodzących klientów telefonii stacjonarnej telefoniąVOiP (rozmowy po łączach internetowych). W minionym kwartale przybyło ich aż 80 tys. To element oferty triple-play — Orange ma już 112 tys. klientów takiej usługi, to czterokrotny wzrost rok do roku. Operatorzy bardzo długo nie chcieli wprowadzać VOiP, bo mocno obniża ich marżę, ale w Orange zwyciężył pogląd, że lepszy jest jakikolwiek klient niż żaden. Widać wyraźnie, że spółka idzie w kierunku jednej ceny za usługę telekomunikacyjną, jednej oferty, w możliwie największym zakresie wykorzystującej łącza internetowe.

— Przyspiesza migracja z telefonii stacjonarnej na VOiP. Za 4-5 lat zaczniemy wyłączać pierwsze strefy tradycyjnej telefonii. Nie spodziewam się, by przechodzenie na VOiP spowodowało znaczący spadek marży, bo klient kupi telefonię stacjonarną w pakiecie z internetem i telewizją — mówi Maciej Witucki.

14,6 mln Tylu klientów telefonii komórkowej miał na koniec I kwartału Orange Polska, o 200 tys. więcej niż przed rokiem. Z szerokopasmowego internetu korzystało 2,35 mln osób, o 50 tys. więcej niż rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MEW

Polecane