Euro daleko, ale jednak coraz bliżej Polski

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-03-26 00:00

Wyprzedza nas tylko Słowacja. Polskie problemy z inflacją są niczym w porównaniu z kłopotami sąsiadów — oceniają ekonomiści.

Spełniamy gospodarcze wymagania Brukseli lepiej niż sąsiedzi

Wyprzedza nas tylko Słowacja. Polskie problemy z inflacją są niczym w porównaniu z kłopotami sąsiadów — oceniają ekonomiści.

Rząd przyjął wczoraj wieczorem aktualizację programu konwergencji — dokumentu określającego, jak chce prowadzić politykę gospodarczą, by spełnić kryteria przystąpienia do Eurolandu. Plan przewiduje przede wszystkim stopniowe ograniczanie deficytu sektora finansów publicznych. W 2011 r. ma sięgnąć zaledwie 1 proc. PKB. Obniżać ma się również inflacja — w 2008 r. ceny wzrosną o 3,5 proc., w 2009 r. — o 2,9 proc., a w 2010 r. — o 2,5 proc.

Rządowi optymiści

Ekonomiści oceniają program pozytywnie, choć z dystansem.

— Zadania, które postawił przed sobą rząd, są ambitne. Czy się uda? Najwięcej zależy od sytuacji na świecie. Jeśli zawirowania na rynkach finansowych odbiją się na naszej gospodarce, koniunktura osłabnie. W takich warunkach przystąpienie do strefy euro byłoby niekorzystne — uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Plany rządu może też pokrzyżować wyższa od oczekiwanej inflacja.

— Mało prawdopodobne, by ceny wzrosły w tym roku zaledwie o 3,5 proc. Dane wskazują, że inflacja spadnie poniżej 4 proc. dopiero w trzecim kwartale — zaznacza Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Na drodze do Eurolandu stoi również procedura nadmiernego deficytu, którą Komisja Europejska nałożyła na Polskę w 2004 r. Program konwergencji ma przekonać Brukselę do jej zakończenia.

Dobre miejsce

W porównaniu z innymi krajami regionu na drodze do euro Polska jest już dosyć daleko.

— W lutym jako jedyne państwo obok Słowacji spełnialiśmy kryterium inflacyjne. Już wkrótce dynamika cen prawdopodobnie będzie zbyt wysoka, ale i tak wypadamy bardzo dobrze na tle pozostałych gospodarek aspirujących do przyjęcia euro. Natomiast szczególnie niekorzystnie rysuje się sytuacja krajów bałtyckich, gdzie inflacja jest dwucyfrowa — mówi Wiesław Szczuka, główny ekonomista BRE Banku.

— Polski dług publiczny w relacji do PKB nie tylko jest niższy od wymaganego przez Brukselę, ale również od długów wielu innych państw regionu. Także deficyt publiczny, zwłaszcza jeśli spojrzymy na program konwergencji, wygląda zadowalająco. Inne państwa, zwłaszcza Węgry, mają z tym duży kłopot — dodaje Jarosław Janecki.