Euro-rollercoaster

  • Marek Rogalski
opublikowano: 19-04-2012, 16:52

Plotki nt. możliwego cięcia ratingu Francji przez agencję Moody’s z gruntu należało uznać za mało wiarygodne – niemniej trafiły na podatny grunt, gdyż inwestorzy czują coraz większy strach przed potencjalną wygraną eurosceptycznego Francois Hollande’a w wyborach prezydenckich, a pierwsze rozdanie już w najbliższą niedzielę -22 kwietnia.

W efekcie notowania EUR/USD gwałtownie spadły w okolice 1,3068. Później rynek zaczął się podnosić, w czym pomogła seria słabszych danych z USA. Opublikowane o godz. 14:30 dane nt. cotygodniowego bezrobocia nie były najlepsze, gdyż odnotowano kolejny wzrost, do 386 tys. Na rynku pojawiły się głosy, iż w sytuacji przebicia bariery 400 tys., dyskusje nt. wdrożenia programu QE3 przez FED znów się nasilą – na efekty nie trzeba było długo czekać. Dolar zaczął tracić i w ciągu kolejnych kilkudziesięciu minut notowania EUR/USD wróciły ponad poziom 1,3130, czyli rejon obserwowany na rano na otwarciu europejskiego handlu. Słabe dane o godz. 16:00 (jedynie indeks wskaźników wyprzedzających był dobry, bo wzrósł w marcu o 0,3 proc. m/m) tylko utrwaliły te oczekiwania. Zwłaszcza, że spadek indeksu Philly FED (w kontekście analogicznego pogorszenia się indeksu New York FED Mfg. kilka dni wcześniej, a także wczorajszych rozczarowujących danych nt. dynamiki produkcji przemysłowej w marcu) to już  sygnał, że ożywienie amerykańskiej gospodarki zaczyna wytracać tempo. Rosną, zatem oczekiwania przed zaplanowanym na 24-25 kwietnia posiedzeniem FED. Szanse, że członkowie FOMC szybko powrócą do dyskusji nt. dodatkowych stymulantów dla gospodarki, nie są jednak duże, co może rozczarować rynki i wyraźnie umocnić dolara w drugiej połowie tygodnia. Jutro w centrum uwagi indeks IFO i szczyt G20 z udziałem ministrów finansów i szefów banków centralnych, a później okresowe spotkanie w MFW i Banku Światowym. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Christine Lagarde wciąż liczy na to, że uda się jej pozyskać dodatkowe 400 mld USD na walkę z kryzysem. Chyba lepiej być „ostrożnym-optymistą”…

W rannym komentarzu zwróciłem uwagę, iż rynek ma pewne problemy z utrzymaniem się ponad poziomem 1,3145 i bardziej sensowną strategią wydaje się być szukanie „korzystnego szczytu”. Mocne opory to strefa 1,3212-25 i dopiero jej złamanie może zasygnalizować większy ruch w górę. Poniżej – 1,3170-85 – ciekawa strefa dla „łapaczy” wspomnianego szczytu. Celem na koniec tygodnia jest zamknięcie się rynku w przedziale 1,3030-80.

Na koniec kilka słów komentarza do krajowego podwórka, a więc dzisiejszych danych GUS – dynamika produkcji przemysłowej w marcu na poziomie 0,7 proc. r/r to ostrzeżenie dla obozu „jastrzębi” w Radzie Polityki Pieniężnej, iż powinni liczyć się z ryzykiem szybszego wyhamowania gospodarki. W tym momencie trzeba zgodzić się ze słowami Elżbiety Chojnej-Duch z RPP, która przyznała, iż nie widzi podstaw do majowej podwyżki. Dla złotego to jednak neutralna informacja, gdyż i tak nikt nie liczył na to, że wzrost stóp w maju, będzie czymś więcej, niż tylko jednorazowym ruchem dostosowawczym. Kluczem pozostaje, zatem zachowanie EUR/USD, a więc jutrzejsze dane IFO z Niemiec, spotkanie G20 i nastroje wokół Hiszpanii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Euro-rollercoaster