Na rynku walutowym panował wczoraj spokój, a kurs złotego zmieniał się nieznacznie. Czekaliśmy na aukcję 52-tygodniowych bonów skarbowych. Popyt był bardzo duży, ale reakcji na rynku walut nie było. Nadal wszystko na nim zależy od wydarzeń na świecie. Złoty jest mocno skorelowany z euro, co nie dziwi, skoro mamy je przyjąć. Im słabsze euro, tym słabszy złoty, i to zarówno do wspólnej waluty, jak i dolara. Z kolei, jeśli idzie ona w górę, to złoty najczęściej wzmacnia się w stosunku do obu walut. O godz. 15.45 dolar wyceniany był na 3,1640 zł, a euro na 4,1970 zło (odchylenie: –12,80 proc.).
Dane o inflacji poznamy dziś o 16.00. Nieznaczna reakcja może być widoczna na rynku walutowym. Może pod jednym warunkiem: dane musiałyby bardzo odbiegać od prognoz, a tego trudno oczekiwać. Bardzo ważne wsparcie dla euro znajduje się na poziomie 4,14 zł, czyli linii szyi formacji odwróconej głowy z ramionami z lat 2000-03. Sygnałem do sprzedaży złotego było przełamanie w górę poziomu 4,22 zł za euro. Kolejny opór to 4,255 zł. Dolar ma wsparcie na pułapie 3,105 zł. Sygnałem do sprzedaży było pokonanie linii trendu. Opór to 3,24 zł.
We wtorek w USA obędzie się posiedzenie FOMC (komitetu sterującego polityką pieniężną). Inwestorzy spodziewają się podwyżki stóp o 25 pkt baz., ale rasną obawy, że w komunikacie Fed powie coś o szybszym wzroście inflacji. Ta obawa będzie walczyła na rynku walutowym z niepokojem o stan deficytu handlowego USA. Wczorajsze dane o listopadowej sprzedaży nieco pomogły dolarowi. O godz. 15.45 euro kosztowało 1,3265 USD, a dolar wyceniany był na 104,90 JPY. Dla rynku ważny będzie raport o październikowym bilansie handlu zagranicznego. W piątek podano, że deficyt budżetowy USA wzrósł bardziej niż oczekiwano. Gdyby zapowiadało się także na duży wzrost deficytu obrotów, tylko zapowiedź większej inflacji mogłaby uratować dolara. Długoterminowy trend na jego osłabienie obowiązuje nadal. W krótkim terminie wsparciem dla euro jest 1,305 USD, a oporem 1,3467 USD.