Euroland jedzie w nieznane

Rafał Białkowski
opublikowano: 03-01-2011, 00:00

W tym roku kryzys nie da o sobie zapomnieć Europejczykom. Oszczędności budżetowe przetrzebią zawartość portfeli.

Powrót do sytuacji sprzed kryzysu się wydłuży

W tym roku kryzys nie da o sobie zapomnieć Europejczykom. Oszczędności budżetowe przetrzebią zawartość portfeli.

Czasy, kiedy ekonomiści dawali sobie rękę obciąć za prognozy, już dawno minęły. Nie inaczej jest teraz.

Większości krajów strefy euro recesja minęła, ale rok 2011 obarczony jest ryzykiem.

— To będzie rok gaszenia pożarów fiskalnych, pomocy zagrożonym krajom grupa PIIGS, czyli Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja i Hiszpania — red. oraz działań konsolidacyjnych, mających ograniczyć nierównowagę budżetową i tempo narastania długu publicznego — uważa Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

Nic dziwnego, bo niemal we wszystkich krajach Eurolandu w 2010 r. gwałtownie wzrósł deficyt budżetowy, a w wielu dług publiczny wręcz eksplodował. Z prognoz Komisji Europejskiej (KE) wynika, że w 2011 r. dług Grecji przekroczy 150 proc. PKB, a Włoch 120 proc. PKB.

— Problemy fiskalne są głównym źródłem napięć w strefie euro, gdzie sytuacja w niektórych krajach wymknęła się spod kontroli — twierdzi ekonomista Banku BPH.

To stwarza zagrożenia dla całego obszaru walutowego.

— Konsolidacja fiskalna jest niezbędna, ale wpłynie negatywnie na PKB krajów członkowskich, co opóźni ich powrót do przedkryzysowej kondycji — mówi Marcin Sulewski, ekonomista BZ WBK.

Lider zza Odry

Zaciskanie pasa odbije się negatywnie na konsumpcji obywateli, ale ekonomiści są zgodni, że nie we wszystkich krajach strefy.

— Wydatki gospodarstw domowych w Niemczech, największej gospodarce Eurolandu, będą wspierane przez poprawiającą się sytuację na rynku pracy — uważa Janet Henry, ekonomistka banku HSBC.

Sprzyjać temu będzie niskie prywatne zadłużenie Niemców. Także Marcin Sulewski jest optymistą.

— Niemiecka gospodarka jest uzależniona od eksportu, więc konsolidacja fiskalna u naszego zachodniego sąsiada nie powinna mocno wpłynąć na tamtejszą konsumpcję —twierdzi ekonomista BZ WBK.

Eksportową lokomotywę UE napędzają Chiny, dla których prognozy są optymistyczne (według HSBC, PKB wzrośnie o 8,9 proc., a import o 15 proc.).

Cień PIIGS

Eksperci KE prognozują, że PKB Eurolandu urośnie w tym roku o 1,5 proc., po 1,7-procentowym wzroście w 2010 r.

— Trzeba jednak pamiętać, że ubiegły rok, dzięki jednorazowym czynnikom wsparcia, był bardzo dobry — zaznacza ekonomista Banku BPH.

Sytuacja gospodarki strefy euro byłaby znacznie lepsza, gdyby nie kraje PIIGS, które będą rosły bardzo wolno, jeśli w ogóle. PKB Hiszpanii ma zwiększyć się o marne 0,7 proc., a Irlandii o 0,9 proc. Grecja i Portugalia pozostaną w recesji — ich PKB skurczy się o 3 proc. i 1 proc.

— Problemy krajów PIIGS również w 2011 r. będą wisiały nad Europą jak ciemne chmury. Skala niepewności jest bardzo duża. To na pewno nie będzie spokojny rok — mówi Adam Antoniak.

Marcin Sulewski ostrzega, że lista krajów z problemami fiskalnymi może się wydłużyć. Dlatego dla strefy euro należy napisać dwa scenariusze: optymistyczny i skrajnie pesymistyczny (czytaj obok).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane