Medyczny koncern zapowiada wielomilionowe inwestycje w 2008 r. Później chce podbić giełdy w Nowym Jorku i Warszawie.
Euromedic International, część holenderskiego holdingu medycznego, zaczynał w Polsce w 2001 r. dwoma ośrodkami centrów medycznych i dializ. Dziś ma ich 30. Najnowsza inwestycja w Warszawie w wart 60 mln zł skaner do diagnostyki nowotworowej to dopiero początek realizacji szeroko zakrojonych planów.
— W przyszłym roku uruchomimy jeszcze dwa takie skanery: w Poznaniu i w innym dużym mieście. Koszt jednego szacujemy na 30 mln zł. O połowę mniej niż w Warszawie, bo tam budujemy pawilon, w którym zainstalujemy sprzęt. Planujemy też inwestycję w dwa ośrodki w Poznaniu i Wałbrzychu. Realizacja tego planu pochłonie kilkadziesiąt milionów euro — mówi dr Piotr Janicki, prezes Euromedicu.
Jego zdaniem, koszty się zwrócą — usługi oferowane przez firmę finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Wątpliwości może jednak budzić to, że m.in. z tego powodu spółka wykazuje stratę netto — w 2005 r. 55 tys. zł, a w 2006 r. 448 tys. Szpitale zalegają z płatnościami, a spółka ratuje się pożyczkami od oddziału holenderskiego.
— Od samego początku dużo ryzykujemy. Mieliśmy już takie sytuacje, że musieliśmy wycofywać sprzęt ze szpitala, ponieważ nikt nie chciał za niego płacić. To wina chorej sytuacji w systemie ochrony zdrowia. Naprawi ją wprowadzenie konkurencji — twierdzi Piotr Janicki.
O pieniądze na realizację inwestycji firma nie musi się jednak martwić. Ma ich w bród od dwóch udziałowców: funduszu inwestycyjnego Warburg Pincus i General Electric.
Euromedic planuje też wejście na giełdę. Daje sobie na to 2-3 lata.
— Jesteśmy firmą międzynarodową. Działamy m.in. we Włoszech, w Grecji, Rosji i Wielkiej Brytanii. Rozważamy wejście na giełdę nowojorską, w drugiej kolejności na warszawską — ujawnia prezes.
17
Tyle stacji dializ ma Euromedic. Największy konkurent — Fresenius Nephrocare — ma ich 26.