Europa na diecie, Polska wciąż tyje

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-04-2011, 00:00

Choć gospodarka się rozwija, deficyt w finansach publicznych ciągle rośnie. I jest najwyższy w historii.

Tylko w Irlandii i Portugalii wydatki publiczne rosną szybciej niż nad Wisłą

Choć gospodarka się rozwija, deficyt w finansach publicznych ciągle rośnie. I jest najwyższy w historii.

Kiedy w większości krajów Unii Europejskiej rządy obcinają wydatki publiczne, Polska cały czas rozluźnia politykę fiskalną. Jak podał Eurostat, polskie wydatki państwa w relacji do PKB wzrosły w 2010 r. o 0,8 pkt proc. Większy rozrost publicznych budżetów zanotowały tylko dwa europejskie państwa — pogrążona w kryzysie Portugalia i zmuszona do ratowania prywatnych banków Irlandia.

— Cała Europa zaczęła już sprzątać po kryzysie i naprawiać finanse, tymczasem polski rząd nadal pompuje pieniądze w gospodarkę. O ile wzrost wydatków był uzasadniony w szczycie kryzysu w 2009 r., o tyle później był po prostu nieracjonalny — mówi Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Polska.

Doborowe towarzystwo

Liderem konsolidacji fiskalnej w UE jest Estonia, której wydatki publiczne w relacji do PKB spadły o 5,2 pkt proc. Do mocnych cięć budżetowych — o 3,4 pkt proc. — zmuszona została też Grecja. Średnio w całej Unii wydatki spadły o 0,5 pkt proc.

— W większości krajów europejskich wprowadzane są odważne programy oszczędnościowe, bo rządzący zrozumieli, że wzrost wydatków publicznych prowadzi do poważnego kryzysu gospodarczego. Wszyscy widzieli przykład Grecji czy Irlandii. Tymczasem polski rząd nadal żyje mitem "zielonej wyspy" i unika poważnych oszczędności — mówi Krzysztof Rybiński, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego.

Wzrost wydatków państwa sprawił, że w 2010 r. deficyt w polskim sektorze finansów publicznych wzrósł do 7,9 proc. PKB z 7,3 proc. rok wcześniej. Dziura między dochodami budżetu a wydatkami jest największa przynajmniej od 1995 r., czyli odkąd stworzono europejską metodologię liczenia wskaźników fiskalnych. Większy od Polski deficyt mają tylko kraje PIGS (Portugalia, Irlandia, Grecja i Hiszpania) oraz Wielka Brytania.

— Mamy przyzwoity wzrost gospodarczy i rozpędzoną koniunkturę, a mimo to deficyt w polskich finansach rośnie i osiąga rekordowe poziomy. Częściowo można to wytłumaczyć wydatkami na inwestycje infrastrukturalne, ale niestety rosnące zadłużenie przeznaczane jest też na bieżącą konsumpcję i rozrost biurokracji — mówi Michał Dybuła.

Wyczuć moment

Część ekonomistów przekonuje jednak, że ekspansywna polityka fiskalna rządu to w obecnej sytuacji najlepsza możliwa strategia.

— W 2010 r. było za wcześnie na silną konsolidację. Rząd musiał wciąż bronić wzrostu gospodarczego, bo koniunktura była zbyt niepewna. Deficyt nieco wzrósł, ale dzięki temu gospodarka mogła się stabilnie rozwijać — twierdzi Jerzy Osiatyński, ekonomista Polskiej Akademii Nauk, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Ma jednak nadzieję, że punktem zwrotnym będzie rok bieżący — to właśnie teraz rząd powinien przechodzić z fazy ekspansji fiskalnej do fazy konsolidacji.

— Wszystko wskazuje na to, że właśnie tak się dzieje. Rząd spodziewa się na 2011 r. deficytu na poziomie 5,6 proc. PKB. Jak na okres wychodzenia z kryzysu, finanse publiczne są zarządzane racjonalnie — mówi Jerzy Osiatyński.

Przewidywane zbicie deficytu w 2011 r. to jednak głównie zasługa przeksięgowania transferów do OFE, czyli zamiany jawnych zobowiązań państwa na ukryte.

— To żadna konsolidacja, a zwykły skok na kasę obywateli. Rząd nie planuje natomiast żadnych poważnych, strukturalnych działań ograniczających deficyt — przekonuje Michał Dybuła.

5,6

proc. PKB Do takiego poziomu spadnie deficyt finansów publicznych w 2011 r.– prognozuje rząd w projekcie aktualizacji Programu Konwergencji. W 2010 r. dziura wynosiła 7,9 proc.

2,9

proc. PKB Taki ma być deficyt w 2012 r. Oznaczałoby to, że spełniamy oczekiwania Brukseli, by dziura w finansach państwa nie przekraczała 3 proc. PKB.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane