Europa: ropa potaniała, indeksy wzrosły, stopy ECB bez zmian

opublikowano: 2004-06-03 19:09

Europejskie giełdy zakończyły czwartkowe notowania niewielkimi zwyżkami indeksów. Na zamknięciu brytyjski FTSE zarobił 0,3 proc. we Frankfurcie Xetra Dax zyskał 0,7 proc., a w Paryżu CAC-40 podrożał o 0,2 proc.

Scenariusz sesji przebiegał pod dyktando posiedzenia OPEC i cen ropy naftowej. Kraje zrzeszone w OPEC (Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową), zdecydowały o zwiększeniu o 8 proc., czyli o 2 mln baryłek dziennie, wydobycia ropy naftowej począwszy od 1 lipca i o kolejne pół miliona baryłek od 1 sierpnia. Po tej informacji ceny ropy spadły na amerykańskiej giełdzie Nymex o 91 centów do 39,dolara za baryłkę, a w Londynie baryłka Brent potaniała o 61 centów do 36,25 dolara.

Rynek nie zwrócił większej uwagi na efekt comiesięcznego posiedzenia ECB. Zgodnie z oczekiwaniami bank centralny zdecydował o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie — to już dwunasty miesiąc z rzędu.

Wzrostom na parkietach Europy przewodził belgijski producent farmaceutyków Solvay, który zyskał 2,9 proc. Spółka spodziewa się dobrych wyników w 2004 roku dzięki sprzedaży leku na schizofrenię. Miniony rok był słaby dla belgijskiej spółki z powodu dużych problemów oddziału chemicznego.

Udany dzień mieli akcjonariusze niemieckiego ubezpieczyciela Munich Re. Akcje spółki zyskały 1,4 proc. Po pierwszym kwartale tego roku ubezpieczyciel zarobił netto 43 mln euro wobec straty 545 mln przed rokiem. Ponad 1 proc. wzrosły też akcje holenderskiego ubezpieczyciela Aegon. Analitycy Deutsche Banku uważają, że akcje spółki będą zachowywały się lepiej niż rynek.

Niewielkimi spadkami zakończyły dzień akcje trzech największych europejskich producentów półprzewodników: ASML Holdings, Infineonu oraz STMicroelectronics. Przyczyną spadków było oczekiwanie na najnowszy raport amerykańskiego Intela. Rynek oczekuje, że największy producent chipów obniży prognozy swoich przychodów z 8,2 mld USD do 8 mld USD.

Stratę zanotowały też akcje Marks & Spencer. Rynek uznał, że zaproponowana przez miliardera Philipa Greena kwota 9 mld USD gotówką i akcjami za przejęcie największej brytyjskiej sieci sklepów odzieżowych to zdecydowanie za mało.

Paweł Kubisiak