Europa wyrwała GPW z marazmu

Marek Druś
opublikowano: 2002-10-16 00:00

Warszawska giełda zakończyła wtorkowe notowania wyraźnym wzrostem indeksów. Skala ich zwyżek nie była przy tym tak duża jak na innych rynkach europejskich. Jeśli uwzględni się jednak fakt, że warszawska giełda nie wykazywała się wcześniej skłonnością do podążania w ślad za rynkami zagranicznymi, kiedy te doświadczały głębokich przecen, reakcja krajowego rynku na wzrosty nie wyda się zbyt słaba.

Rosnąca od rozpoczęcia notowań na europejskich giełdach przewaga popytu zapowiadała, że warszawska giełda ma szansę otrząsnąć się z wcześniejszego marazmu. Tak też w istocie było. Zaskakująco dobre wyniki Philipsa, Citigroup czy General Motors zaowocowały błyskawicznym atakiem kupujących już na otwarciu notowań. Dzięki dużej liczbie zleceń kupna, sesja na GPW rozpoczęła się od 1,2-proc. wzrostu WIG 20 i 1,8-proc. zwyżki TechWIG-u. Na początku notowań popyt koncentrował się jednak na papierach zaledwie kilku blue chipów. W pierwszych minutach sesji dokonano dużej transakcji walorami BPH BPK, która choć nie wpłynęła znacząco na zmianę kursu banku, podniosła obroty rynku od razu do poziomu kilkunastu milionów złotych.

Popyt całkowicie zdominował pierwszą godzinę notowań. W tym czasie indeks krajowych blue chipów zyskał największą ilość punktów w trakcie całej sesji. Po upływie pierwszych kilkudziesięciu minut notowań siła byków jednak lekko osłabła. W miarę upływu czasu wskaźniki z coraz większym trudem powiększały swoją wartość, mimo systematycznie dochodzących na nasz parkiet wiadomości o rekordowych wzrostach na giełdach europejskich. Paradoksalnie, w miarę zbliżania się do otwarcia sesji na giełdach w Stanach Zjednoczonych, które dzięki dobrym wynikom spółek zapowiadało się pozytywnie, indeksy w Warszawie ruszyły w dół. Na szczęście na pół godziny przed rozpoczęciem notowań w Nowym Jorku inicjatywę na rodzimym rynku znów przejął popyt. Atak byków tym razem był jednak słaby i ostatnie minuty handlu upłynęły ponownie pod dyktando sprzedających.

Największym popytem podczas wtorkowej sesji cieszyły się blue chipy znajdujące się w kręgu zainteresowania inwestorów zagranicznych. Już po dwóch godzinach notowań obroty na GPW przekroczyły 100 mln zł, głównie dzięki zwiększonym zakupom papierów TP SA, KGHM, BPH PBK, PKN Orlen i Pekao. Szczególnie dużym wzięciem cieszyły się papiery tego ostatniego emitenta. Handel akcjami banku miał największy udział w rekordowo wysokich, jak na ostatnie sesje, obrotach całego rynku.

Dużym popytem cieszyły się także akcje spółek informatycznych. W tym i tych, o których ostatnio nie było zbyt głośno. Wyraźnie wrosły kursy papierów m.in. Softbanku, Comarchu i Computerlandu. Podrożały papiery Prokomu wysoko ocenionego ostatnio przez analityków CDM Pekao. W poniedziałkowej rekomendacji uznali oni ich kupno za najlepszą obecnie inwestycję w spółkę branży IT.

Silnie zdrożały akcje Orbisu. Jego kurs wyraźnie spadł w poniedziałek w związku z przeceną spółek branży turystycznej wywołaną tragicznymi wydarzeniami na wyspie Bali.

Inwestorzy chętnie też kupowali drożejące drugą sesję z rzędu papiery Netii. Z poprawy nastrojów nie skorzystał Elektrim, którego akcje zdrożały zaledwie o ułamek procenta.

Oceniając wczorajsze notowania co prawda należy cieszyć się z tak zdecydowanej przewagi strony popytowej, nie można jednak zapominać, że gwałtowne wzrosty indeksów, z jakimi mieliśmy do czynienia na zagranicznych parkietach, na ogół kończyły się bardzo szybko i równie bolesną w swojej skali korektą. Miejmy nadzieję, że tym razem tak nie będzie, chociaż ciągle niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie i nowe ataki terrorystów sugerują, że nie można jeszcze odtrąbić końca bessy.