- Gdyby rządy europejskie nie były takimi mięczakami, zrobiłyby to tak jak należy – powiedział Buiter, były doradca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, podczas spotkania Rady Stosunków Międzynarodowych w Nowym Jorku. – To będzie haniebny epizod dla europejskich głów państw, szczególnie Niemiec, z powodu małostkowej zaściankowości, która wychodzi na jaw – dodał.
Buiter, który stanowisko głównego ekonomisty Citigroup objął w styczniu, uważa, że restrukturyzacja zadłużenia Grecji jest nieunikniona, bo wzrośnie ono przez kolejne trzy lata do 150 PKB wobec 120 proc. obecnie. W tym okresie Grecja powinna zredukować deficyt budżetowy. Kiedy to zrobi, podkreślił, rynek będzie musiał zacząć znów ją finansować.
Buiter uważa, że restrukturyzacja prawdopodobnie nie wydarzy się wcześniej niż w przyszłym roku. Grecja prawdopodobnie może zredukować ok. 30 proc. swojego długu, aby sprowadzić go do średniej eurolandu, czyli 80 proc. PKB.
- Muszą mieć dość czasu, aby przygotować greckie banki, co może być zrobione całkiem szybko, a także inne europejskie banki, które mają mocno skoncentrowaną ekspozycję na Grecję – powiedział. – Wątpię że będą czekać do 2012 roku, bo będzie to zbyt blisko końca okresu dostępności finansowania. Będą chcieli to zrobić kiedy Grecja jest wciąż w stanie się finansować – powiedział.
Buiter uważa, że odpis z tytułu restrukturyzacji długu Grecji może wynieść nawet 40 proc. jeśli zostanie ona opóźniona.
- Banki z eurolandu, szczególnie francuskie i niemieckie, są po uszy w greckim długu – powiedział. – To trzyletnie okno będzie wykorzystane do rekapitalizacji europejskich banków do poziomu, przy którym zniosą one szok 30-40 proc. odpisu długu Grecji, bądź całkowitego wyprowadzenia ich z bilansu – dodał.
Buiter uważa, że opcją jest także przejęcie długu Grecji od banków przez państwa. Zaznacza jednak, że choć nie jest to całkowicie niemożliwe, to raczej mało prawdopodobne.
MD, Bloomberg