Senat albo puści budżet w ogóle bez poprawek, albo wprowadzi co najwyżej drobne korekty rachunkowe, które Sejm od ręki rozpatrzy. Najpóźniej w poniedziałek, 29 stycznia, ustawa zatem bezdyskusyjnie wpłynie do prezydenckiego podpisu i niezależnie od dalszych jej losów państwo będzie normalnie funkcjonowało. Weto wobec budżetu jest wykluczone, natomiast hipotetyczne skierowanie go przez Andrzeja Dudę do Trybunału Konstytucyjnego – co zdarzyłoby się pierwszy raz w dziejach III Rzeczypospolitej, taki polityczny chwyt dotychczas wydawał się wręcz niewyobrażalny – i tak nic nie zmieni. Nawet gdyby organ pod przewodem Julii Przyłębskiej z jakichś niepojętych i absurdalnych przyczyn uznał budżet 2024 (skonstruowany przecież w 95 proc. przez rząd Mateusza Morawieckiego) za… niekonstytucyjny, to przecież podstawą gospodarki państwa od 1 stycznia 2024 r. pozostaje jego projekt, wniesiony formalnie 19 grudnia już przez rząd Donalda Tuska. Absolutnie nic prawnie nie przeszkadza, aby centralne finanse publiczne dojechały na tym projekcie nawet do… 31 grudnia 2024 r.
Wiosna jest w Polsce i tak bogata w wybory bez powtórki parlamentarnej. 7 kwietnia, czyli w pierwszą niedzielę po Wielkanocy odbędą się wybory wszystkich organów samorządu terytorialnego, z dogrywkową drugą turą 21 kwietnia – w tych gminach/miastach, gdzie w pierwszym terminie żaden kandydat na wójta/burmistrza/prezydenta nie uzyska ponad 50 proc. ważnych głosów. Natomiast 9 czerwca wyłonimy 53 (w kończącej się kadencji jest ich 52) posłów do Parlamentu Europejskiego (PE). W Polsce, podobnie jak w większości unijnych państw, głosowanie odbędzie się w niedzielę, ale niektórzy zgodnie ze swoją tradycją wybierają w którymś z dni wcześniejszych. Zaczyna już w czwartek Holandia, zatem wyborczy długi euroweekend obejmuje czterodniówkę 6-9 czerwca 2024 r.
Szczęśliwcy obejmą na stabilną kadencję 2024-29 wyjątkowo tłuste mandaty unijne. Wyłonieni zostaną niedługo po podwójnych wyborach krajowych, w związku z tym naturalnie już się tworzą – w szeregach wszystkich partii – grupy pechowców, którzy otrzymają 9 czerwca szanse europejskie. Akurat wybory samorządowe rozgrywają się na niższych poziomach kadrowych, partie wpiszą na listy kandydatów europejskich co najwyżej niedoszłych prezydentów wielkich miast lub przegranych liderów list do sejmików wojewódzkich. Potężnym rezerwuarem są natomiast całe zastępy chętnych do Sejmu i Senatu, którym 15 października 2023 r. nie wyszło. Ba, znając polityczne tradycje i obyczaje III Rzeczypospolitej – 9 czerwca wystartują również niektórzy spośród tak niedawno zaprzysiężonych posłów i senatorów. Przesiadka na kolejne stołki europejskie będzie zagrywką bardzo nieuczciwą, wręcz kpiną z elektoratów. Jeśli jednak według partyjnych strategii i kalkulacji jakaś wyrazista postać pociągnie listę europejską – nikt się nie będzie przejmował obietnicami złożonymi wyborcom jesienią.
PiS stawia sobie ambitny cel ponownego zajęcia największej części polskich eurofoteli. Miałoby to stać się dowodem, że złoty medal zdobyty 15 października 2023 r. okazał się pyrrusowy wyłącznie z powodu spisku wrażych sił, które przecież przegrały i tylko dlatego wygrały. Walka o wysokie miejsca na okręgowych listach kandydatów do PE już się rozpoczęła. W minionych dwóch tygodniach na czoło europejskiej stawki PiS wysunęło się zaś dwóch absolutnych pewniaków – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik…
==================================================
Prezydent ułaskawił dwóch winnych byłych ministrów/posłów
Andrzej Duda skorzystał z uprawnienia zapisanego w art. 139 Konstytucji RP i bez jakichkolwiek wątpliwości wydał akty łaski wobec dwóch prawomocnie skazanych na więzienie: Mariusza Kamińskiego, byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji, ministra ds. służb specjalnych oraz posła; Macieja Wąsika, byłego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji oraz posła. Adam Bodnar, prokurator generalny i minister sprawiedliwości przekazał akta ich sprawy z negatywną rekomendacją ułaskawieniową, ale była ona absolutnie niewiążąca. Decyzja Andrzeja Dudy stała się oczywistością już od chwili zatrzymania obu jego gości w Pałacu Prezydenckim przez policję. Trudno zatem pojąć, czemu w ogóle czekał na rekomendację prokuratora generalnego, przecież mógł podpisać oba akty łaski od ręki już wiele dni temu. Niepodważalnym ułaskawieniem prezydent automatycznie potwierdził, że Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali skazani 20 grudnia 2023 r. prawomocnie z oskarżenia publicznego, zatem mandaty posłów stracili z mocy kodeksu wyborczego w dniu wydania wyroku. Zakłady karne opuścili 23 stycznia wieczorem, kilka godzin po podpisaniu aktów łaski.

