Eurowinieta a sprawa polska

Maciej Grelowski
opublikowano: 2008-06-12 00:00

Władza oślepia — to znany banał. Wydaje się jednak, że pomimo powszechnej wiedzy na ten temat kolejne ekipy rządowe zakładają okulary i jadą, ocierając się o bandę. Najczęściej jest to wynik wiary w swoje posłannictwo. Taki stan rzeczy powoduje, że misja rządzenia staje się zajęciem ryzykownym. Co ciekawe, najczęściej stan taki władza osiąga na własne życzenie. Przykładów potwierdzenia tej tezy możemy znaleźć wiele. Analizę przyczyn i skutków tej filozofii władzy pozostawiam specjalistom.

Ostatnim „osiągnięciem” władzy jest projekt noweli ustawy o drogach publicznych. Sens zmiany prawa sprowadza się do likwidacji winiet dla samochodów ciężarowych na rzecz myta, czyli realnej opłaty za korzystanie z dróg płatnych. Obecnie do takich zaliczyć możemy jedynie nieliczne autostrady, projekt zaś obejmuje też drogi ekspresowe. Nie wydaje się rzeczą bezpieczną dla pomysłodawców wdrażać tak radykalną i finansowo dokuczliwą zmianę dla środowiska transportowców w dobie ogólnego protestu związanego z cenami paliw. Ten akt desperacji ze strony pomysłodawców nie znajduje źródłowego usprawiedliwienia. Teoretycznie wiąże się z regulacją europejską, której realizację KE przesunęła na lata późniejsze. Przyczyną zaś jest to, że choć wszyscy w UE zgadzają się, że winiety to nie jest pomysł sprawiedliwy, nie osiągnięto porozumienia w sprawie eurowiniety na poziomie operacyjnym. Ponadto dyrektywa UE, na której opiera się nowela ustawy, odnosi się do planowanego w przyszłości poboru opłat elektronicznie, jak obecnie np. w RFN. Jaki więc związek z inicjatywą europejską mają proponowane obecnie realne opłaty — trudno pojąć.

Kolejną przyczyną sprawczą noweli jest utrata funduszy budżetowych, które są przekazywane operatorom płatnych autostrad. Proponowane rozwiązanie to zwalczanie bólu głowy przy pomocy gilotyny. Istniejący system jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser. Z danych resortu infrastruktury wynika, że osiągnięto zaledwie 50 proc. z planowanych przychodów. System oferuje np. najtańsze winiety jednodniowe (27 zł), które w innych krajach są relatywnie droższe od wielodniowych. Procedowanie projektu i jego uzasadnienie powodują wiele wątpliwości. Projekt przyjęto na posiedzeniu rządu 29 kwietnia, zaś 26 maja — już po konsultacjach społecznych — skierowano do Sejmu z terminem realizacji od 1 lipca. Obyśmy zawsze byli tak skuteczni.

Uzasadnienie do projektu to mieszanka pobożnych chęci w zakresie kalkulacji oraz skrótów myślowych. Poziom abstrakcji, jaki zaproponowali autorzy uzasadnienia, nie zadowoli naszych parlamentarzystów. Zaś problemy „rozjechanych” alternatywnych dróg lokalnych będą wyrzutem sumienia władzy centralnej wobec lokalnej.

Maciej Grelowski