Expander: Są powody do niepokoju

Krzysztof Stępień
18-05-2009, 11:25

Za nami dwa tygodnie konsolidacji notowań na warszawskim parkiecie. Trwa ona na wysokości 30 tys. pkt, co dobitnie potwierdza znaczenie tej bariery dla rozwoju wypadków nie tylko w krótkim, ale też w dłuższym terminie.

Przypomnijmy, że nasz bazowy scenariusz z  tego roku zakładał osiągnięcie przez WIG bariery 22,5 tys. pkt i z tego poziomu odbicie w rejon 30 tys. pkt. W następnej kolejności miałoby nastąpić rozczarowanie skalą ożywienia gospodarczego, które  sprowadziłoby na rynek silne zniżki. W efekcie zagrożone byłyby wcześniejsze dołki bessy. W szerszej perspektywie taki scenariusz zakładał wyczerpanie się negatywnego potencjału związanego z czynnikami rynkowej natury, jak straty banków na instrumentach finansowych, wyparowanie płynności z rynku międzybankowego, wyzwania związane z wahaniami kursów walutowych, czy konsekwencjami spadku cen surowców dla spółek i gospodarek, jak również globalnego wzrostu awersji do ryzyka. Kolejny etap bessy miałby charakter dużo bardziej „typowy”, wynikający z konsekwencji gospodarczych, jakie niesie ze sobą recesja. Głównie chodzi o wzrost liczby bankructw przedsiębiorstw, mniejsze wydatki konsumentów i wzrost odpisów na złe długi.

We wszystkich tych trzech kwestiach nie udało się dotąd rozwiać obaw. Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej w Ameryce pokazały, jak słaba jest kondycja konsumentów. Brak oznak poprawy sytuacji na rynku pracy nie daje nadziei na przełom w tym zakresie. Wyniki banków na świecie za I kwartał nie były może tak złe, jak się spodziewano, ale właśnie cechował je w wielu przypadkach wyraźny wzrost odpisów na złe długi. To zjawisko powinno się nasilać w kolejnych kwartałach. Dotąd nie mieliśmy jednocześnie poważniejszych bankructw (poza Lehman Brothers), a wydaje się, że bez tego nie można mówić o pojawieniu się wszelkich konsekwencji recesji gospodarczej. Są one wciąż przed nami.

Niepokojące są też takie zjawiska, jak malejąca premia za ryzyko inwestycji w akcje (na naszym rynku jest najniższa od lipca 2007 r., czyli okresu kształtowania szczytu hossy), największa od lata 2007 r. skłonność do ryzyka globalnych inwestorów, sygnalizowana na przykład przez wskaźnik obliczany przez Bank of America, szerokość rynku w trakcie zwyżki, sugerująca, że inwestorzy kupują „jak leci”, a nie z rozmysłem, dynamika ostatnich zwyżek, odbiegająca skalą od innych ruchów po ustanowieniu dołka po okresie głębszych zniżek, czy to, że ruchowi w górę przewodziły firmy, które wcześniej najbardziej traciły (tak nie zaczynają się hossy).

W rezultacie coraz trudniej traktować przedłużającą się konsolidację jako płaską korektę wzrostów. Jest to raczej wstęp do silniejszej korekty. Dla naszej giełdy najbardziej istotny jest poziom 29 tys. pkt dla WIG, którego przełamanie potwierdziłoby takie oczekiwania. Ta bariera potwierdzała swoje znacznie w ostatnich dniach, kiedy po zbliżeniu się do niej następowało odrabianie strat.

Dziś na rynkach:
·         Kwietniowy indeks zaufania japońskich konsumentów
·         Marcowy bilans handlowy strefy euro
·         Majowy indeks aktywności na rynku nieruchomości w USA (NAHB)

Krzysztof Stępień
Autor jest głównym ekonomistą Expandera

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Stępień

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Expander: Są powody do niepokoju