Rozwijający się rynek usług interaktywnych i sieci metropolitarnych skusił kolejnego producenta sprzętu do otworzenia przedstawicielstwa w Polsce.
Amerykański Extreme Networks otworzył biuro w Polsce. Firma produkuje urządzenia sieciowe do transmisji danych, głosu oraz przesyłania obrazów.
— W gruncie rzeczy Extreme Networks ma dość wąskie portfolio. Koncentrujemy się na technologiach ethernetowych dla sieci operatorskich i metropolitarnych — zaznacza Artur Borowski, menedżer ds. sprzedaży na Europę Środkową i Wschodnią w Extreme Networks.
Grupy docelowe
Jego zdaniem, otwarcie biura w Polsce związane jest ze stopniowym odchodzeniem operatorów telekomunikacyjnych od świadczenia wyłącznie usług, pojawianiem się pierwszych prób uruchomienia telewizji interaktywnej czy rozbudową sieci monitoringu pracujących na rzecz straży miejskich, policji czy zarządców dróg.
— To ogromny rynek dla naszych produktów. I jest on na tyle atrakcyjny, że patrzy na świat oczami technologii ethernetowych, a nie stricte telekomunikacyjnych, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu — twierdzi Artur Borowski.
Firma nie zamierza zupełnie ignorować projektów związanych z budową sieci wewnętrznych na potrzeby konkretnych firm, ale wielkich nadziei w nich nie pokłada.
— Nie ma się co łudzić. W zakresie budowy typowych sieci korporacyjnych takie firmy, jak D-Link, 3Com czy Cisco mają bardziej atrakcyjną ofertę. Dlatego nie sądzę, aby przychody z tego segmentu osiągnęły więcej niż 20 proc. ogółu naszych przychodów — mówi Artur Borowski.
O konkretnych kwotach nie chce się wypowiadać.
Sieć sprzedaży
Polskie biuro Extreme Networks nie będzie prowadzić sprzedaży bezpośredniej. Za sprzedaż do operatorów telekomunikacyjnych mają odpowiadać: Siemens, Ericsson, Damovo i Avaya — globalni partnerzy Extreme Networks. Rynkiem publicznym mają się zająć duzi polscy integratorzy. Użytkowników korporacyjnych ma obsługiwać kilkanaście firm, dla których dystrybutorem produktów Extreme Networks ma być krakowska spółka Clico.
— Liczby partnerów działających na rynku korporacyjnym nie zamierzamy zwiększać. Zależy nam na tym, aby nie musieli ze sobą brutalnie konkurować ceną i wiedzieli, że jeśli trochę zainwestują we współpracę z nami, to z czasem otrzymają solidny zwrot z tej inwestycji — tłumaczy Artur Borowski.
