Fachowcy opuszczają resort finansów

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-05-28 00:00

Dominik Radziwiłł i kilka innych osób wkrótce odejdzie ze Świętokrzyskiej. Przy takich zarobkach kadrowe problemy nie znikną

Szykuje się kolejna fala odejść z Ministerstwa Finansów (MF). Według informacji „Pulsu Biznesu”, wiceminister Dominik Radziwiłł, odpowiadający głównie za emisję bonów i obligacji skarbowych, do jesieni opuści stanowisko. Czołowy arystokrata w rządzie Donalda Tuska (z „tych” Radziwiłłów, herbu Trąby Odmienne) prawdopodobnie wyjedzie do pracy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW). Zastąpi Katarzynę Zajdel-Kurowską na stanowisku przedstawiciela Polski w MFW. Kadencja ekonomistki już się skończyła i czeka ona na wyznaczenie następcy. Według naszych źródeł transfer wkrótce stanie się faktem.

Dług z dobrym PR

Wiceminister Radziwiłł pracuje w MF od 2009 r., wcześniej zdobywał doświadczenie w sektorze prywatnym, m.in. w bankach w Polsce i Londynie. Jest jednym z najlepiej ocenianych przez rynek specjalistów z resortu finansów. Nie z powodu CV, ale dokonań.

— Polski dług w ostatnich latach był dobrze zarządzany, zwłaszcza jak na tak trudne warunki zewnętrzne. Obligacje rządowe są na rynku odbierane jako wiarygodne i mimo potężnych zawirowań w strefie euro cały czas trzymają cenę — twierdzi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Analitycy zwracają uwagę, że w sukcesie Dominikowi Radziwiłłowi pomógł dobry zespół.

— Operacyjnie długiem zarządza raczej dyrektor departamentu długu Piotr Marczak, to on planuje emisje, tworzy instrumenty i ustawia parametry przetargów. Wiceminister raczej dba o wizerunek polskich obligacji wśród inwestorów, czyli spotyka się z inwestorami i namawia ich do inwestowania w nasz dług. Jak widać, ten duet działał dotąd skutecznie — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

Czy odejście wiceministra odbije się na rentownościach polskich papierów?

— Zależy, kto go zastąpi. Jeśli będzie to osoba z kwalifikacjami poniżej oczekiwań rynku, polskie obligacje będą tracić — ocenia Piotr Bujak.

Według naszych informacji, z resortu finansów wraz z kilkoma współpracownikami odejdzie wkrótce też Marek Rozkrut, dyrektor Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki. Ta funkcja to w ministerstwie odpowiednik głównego ekonomisty w instytucjach finansowych. Marek Rozkrut sprawdza, czy pomysły ministra finansów i innych ministrów dopinają się pod względem finansowym, oraz nadaje reformom kształt konkretnych liczb. Tworzy też prognozymakroekonomiczne dla rządu i podstawowe założenia do budżetu państwa. Nadzoruje ponadto przygotowanie Polski do przystąpienia do strefy euro. Marek Rozkrut i większość osób, które z nim odchodzą, mają przejść do sektora prywatnego.

Kuszenie ministrów

Rotacja kadr to od lat bolączka ministra finansów. Spośród ośmiu wiceministrów, z którymi Jacek Rostowski obejmował w 2007 r. stery resortu, obecnie na stanowisku jest tylko dwóch — Andrzej Parafianowicz i Jacek Dominik. Tylko w ostatnich miesiącach z funkcji wiceministrów ustąpili Ludwik Kotecki i Wiesław Szczuka. Wcześniej głośne były odejścia m.in. Elżbiety Suchockiej- Roguskiej, autorki kilkunastu budżetów państwa (obecnie pracującej jako doradca Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego), Dariusza Daniluka (prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego), Elżbiety Chojny- Duch (członkini Rady Polityki Pieniężnej) czy Stanisława Gomułki (główny ekonomista Business Centre Club). Tajemnicą poliszynela jest, że powodem odejść w większości przypadków są pieniądze. Wiceminister w rządzie zarabia na rękę około 8 tys. zł (często dyrektor departamentu dostaje więcej). W porównaniu z wymaganymi kwalifikacjami i skalą odpowiedzialności to niewiele. W sektorze prywatnym wiceministrowie czy analitycy resortu mogą często liczyć na kilkakrotnie wyższe pensje.

— Akurat resort finansów, jak mało która instytucja w rządzie, rzeczywiście wymaga wysokich kwalifikacji na stanowiskach wiceministrów. Tu normalny polityk, bez doświadczenia w finansach, może narobić dużo szkód. Dlatego wiceministrom finansów dość łatwo jest znaleźć znacznie lepiej płatną pracę i często ulegają tej pokusie — mówi jeden z byłych członków kierownictwa MF.

Według nieoficjalnych informacji, właśnie kwestie finansowe były przyczyną niedawnej rezygnacji z funkcji wiceministra Ludwika Koteckiego, uważanego za prawą rękę Jacka Rostowskiego. Teoretycznie odszedł z kierownictwa resortu, ale został zatrudniony przez ministra jako tzw. radca generalny. Teraz jego pensja nie jest ustalana w kancelarii premiera, dlatego mógł otrzymać od Jacka Rostowskiego podwyżkę.

Praca doceniona

Magazyn finansowy „EuroWeek” uznał Dominika Radziwiłła, wiceministra finansów, za jednego z 25 najbardziej wpływowych osób na rynku kapitałowym. Gazeta przyznała też nagrodę Polsce jako najlepszego emitenta obligacji w Europie Środkowej i Wschodniej. Wyróżnienia to efekt silnej pozycji polskich obligacji na rynkach.