Faktorom zależy na małych firmach

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2013-04-26 00:00

Obroty faktorów rosną szybko, ale nowych klientów przybywa powoli. Jak przekonać do siebie drobny biznes?

Trudno znaleźć drugą usługę finansową, która rośnie w tak szybkim tempie jak faktoring, w dodatku podczas spowolnienia gospodarczego.

— Obroty polskich faktorów rosną średnio z roku na rok o około 20 proc., a przedstawiciele branży podtrzymują prognozę podobnego wzrostu na rok obecny — mówi Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services. W 2012 r. wzrost był na poziomie 22 proc., w 2011 r. 19 proc., a w 2010 r. aż 30 proc. — wynika z danych Polskiego Związku Faktorów.

— W ciągu 10 lat wartość rynku faktoringu wzrosła prawie 10-krotnie — zauważa Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbank.

Do Europy jeszcze daleko

Tempo wzrostu polskiego faktoringu prezentuje się także bardzo dobrze na tle innych krajów. Z danych Factors Chain International wynika, że w skali globalnej obroty faktorów w 2012 r. wzrosły o około 6 proc., a prym, jeśli chodzi o największy wzrost, wiodą kraje, takie jak Rosja, Chiny, Meksyk i HongKong. Natomiast ostatnie dane EU Factoring and Commercial Finance Federation z rynku europejskiego, pokazują, że branża faktoringowa wzrosła w skali kontynentu o około 5 proc., osiągając obroty blisko 10 proc. całego PKB Unii. Jednak do Europy nam jeszcze daleko.

— Udział faktoringu w porównaniu z PKB w naszym kraju wynosi obecnie około 6 proc., a np. w Wielkiej Brytanii jest to 15 proc., we Włoszech, w Portugalii, Hiszpanii, we Francji między 10 a 12 proc. — mówi Krzysztof Kuniewicz.

— Średnia dla krajów europejskich to 9,45 proc. PKB — wylicza Piotr Dąbrowski, menedżer projektu w Pragma Faktoring. Trudno się jednak dziwić, kiedy mieliśmy mniej czasu. — W krajach Europy Zachodniej faktoring funkcjonuje od lat 50. ubiegłego wieku, dlatego informacja o nim zdążyła dotrzeć do świadomości większości przedsiębiorców. W Polsce zaczął się rozwijać w latach 90. — zauważa Piotr Dąbrowski.

Ciekawe, że przy tak szybkim wzroście obrotów dość powoli rośnie liczba obsługiwanych przez polskich faktorów firm.

— W Polsce według szacunków z tej formy finansowania korzysta około 6 tys. klientów — mówi Krzysztof Kuniewicz.

To niewiele, jeśli porównać z europejskimi liderami. W Wielkiej Brytanii — największym rynku faktoringowym w Europie, faktorzy obsługują około 50 tys. klientów. Na innych przodujących rynkach liczba firm korzystająca z tej formy finansowania jest znacznie wyższa — dla przykładu w Niemczech faktorzy obsługują około 17 tys. klientów, we Francji 36 tys., w Hiszpanii 17 tys., a we Włoszech 19 tys.

Obroty duże, a firm mało

Popularność faktoringu wśród polskich firm wciąż jest więc niska. Mimo to obroty faktorów rosną, bo te firmy, które już z niego skorzystały, chętnie robią to częściej, i na większą skalę. Ale nowych klientów zdobyć trudno. Szczególnie wśród małych firm, którymi przecież Polska stoi. — Na rozwiniętych rynkach właśnie dla małych i średnich firm faktoring jest jednym z głównych motorów finansowania działalności i utrzymywania płynności finansowej. Patrząc na międzynarodowe statystyki, wiemy, że około 70 proc. całego obrotu faktoringowego jest generowane przez małe i średnie firmy, które jednocześnie stanowią 80 proc. klientów faktorów. Wyjątek to Niemcy i Hiszpania — twierdzi Krzysztof Kuniewicz.

Dlaczego nie chcą faktoringu

Przedstawiciele rynku faktoringu domyślają się, że niska popularność tej formy finansowania wśród małych i średnich firm wynika z niewiedzy. — Rozmawiając z przedsiębiorcami, którzy zgłaszają się do nas z zapytaniami o finansowanie, widzimy, jak wiele nieścisłości i błędnych opinii panuje na rynku na temat faktoringu — mówi Krzysztof Kuniewicz.

— W dalszym ciągu zdarzają się sytuacje, w której przedsiębiorca w odpowiedzi na ofertę finansowania należności w formie faktoringu ripostuje, że nie planuje zakupu w najbliższym czasie środków trwałych, myląc faktoring z leasingiem — śmieje się Piotr Dąbrowski. Wielu przedsiębiorcom faktoring wciąż kojarzy się z windykacją, a jeszcze innym wydaje się, że to usługa zarezerwowana wyłącznie dla dużych firm i tylko takich, które mają stabilną sytuację finansową.

— Tymczasem faktorzy, poszukując nowych rynków, mają już w ofercie choćby mikrofaktoring dedykowany firmom o stosunkowo niskich obrotach czy też gotowi są finansować podmioty z przejściowymi problemami i zadłużone — zauważa Piotr Dąbrowski. Faktorom na małych i średnich firmach zależy. Próbują je więc do siebie przekonać. Jednym ze sposobów są oferty tworzone specjalnie dla nich. Na inny pomysł wpadło Bibby Financial Services, które postanowiło przekonać klientów do faktoringu, oferując im możliwość darmowego testowania usługi przez trzy miesiące. Promocja jest ważna do końca czerwca.