Faktorzy przerażeni, klientom w to graj

opublikowano: 15-10-2012, 00:00

Coraz większa konkurencja na rynku faktoringu to dla faktorów powód do zmartwień, a dla klientów okazja

W Polsce faktoring rozwija się prężnie, nowe firmy wyrastają jak grzyby po deszczu. I choć nasz rynek jest dużo mniejszy niż w wielu innych krajach europejskich (np. w Wielkiej Brytanii faktoringiem finansowane jest ok. 11 proc. PKB, a u nas tylko 4,5 proc. PKB), to firm faktoringowych rodzi się u nas więcej. W Polskim Związku Faktorów zrzeszyło się już 19.

Wymagania mogą być niższe

Dynamiczny rozwój rynku oznacza większą konkurencję. To nic wesołego dla samych faktorów, ale klienci mogą mieć powody do zadowolenia. Pierwsze, na co w podobnej sytuacji można liczyć, to obniżki cen. Jednak ten etap faktorzy mają już za sobą.

— Niewątpliwie konkurencja cenowa wśród firm faktoringowych jest bardzo ostra — można powiedzieć, że ostatnio rynek osiągnął pod tym względem swoje apogeum. Obserwując obecny poziom cen, widzimy, że na dalsze redukcje nie ma już miejsca — mówi Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services.

Zdaniem Jerzego Dąbrowskiego, dyrektora Departamentu Faktoringu i Finansowania Handlu w Banku Millennium, faktoromudało się już przekonać klientów, że faktoring nie jest drogi.

— Ceny były i są bardzo atrakcyjne dla klientów. Myślę, że obecnie są stabilne i utrzymają się na rozsądnym poziomie. Nie powinniśmy mieć do czynienia z sytuacją sprzed kryzysu w 2008 r., kiedy spadły do absurdalnych poziomów — mówi Jerzy Dąbrowski. Jednak konkurencja napiera i rynek obawia się innego w związku z tym zagrożenia.

— Cen obniżyć się już nie da, ale jest ryzyko, że rosnąca konkurencja wymusi obniżenie standardów ryzyka — twierdzi Michał Kazimierczak, dyrektor ds. ryzyka w BNP Paribas Factor.

Możemy więc mieć do czynienia z sytuacją, kiedy faktorzy zaczną oferować faktoring bardziej ryzykownym klientom. Dla potrzebujących finansowania, o które dzisiaj coraz trudniej, szczególnie w bankach, to dobry sygnał. Natomiast faktorzy, choć widzą takie zagrożenie, nie chcieliby, żeby się zrealizowało, i odżegnują się od podobnych działań, twierdząc, że przy obniżonych standardach musieliby zainwestować w bardziej zaawansowane narzędzia kontroli ryzyka finansowania. I koło się zamyka.

— Nie chcemy konkurować ani ceną, ani większym apetytem na ryzyko, tylko jakością obsługi — twierdzi Dariusz Steć, BRE Faktoring, powtarzając frazę, którą można usłyszeć od przedstawicieli wielu firm faktoringowych.

Reklamówki faktur to już przeszłość

Wydaje się jednak, że w ustach faktorów jakość obsługi to nie jest pusty slogan — na tym polu jest jeszcze trochę do zrobienia. Wielu klientów mentalnie wciąż jest w czasach sprzed kilku lat, kiedy do faktora trzeba było wozić reklamówki faktur i wypełniać stertę dokumentacji.

— Sporo się jednak w naszej działalności zmieniło. Faktoring nie jest już tak skomplikowany operacyjnie, większość firm wdrożyła wygodne systemy informatyczne, dzięki czemu niemal wszystkie operacje odbywają się zdalnie — mówi Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Banku. Teraz wystarczy wpisać numer faktury, wartość, termin realizacji i gotowe. Ale firmy wciąż pracują nad ulepszeniem funkcjonujących rozwiązań, by było wygodniej, sprawniej i bez zbędnego zachodu.

— Pojawiają się różne rozwiązania, na przykład opcja „użyj faktoringu” od razu w systemie księgowym klienta — opowiada Paweł Kacprzak. Mimo to wiele firm wciąż postrzega faktoring przez pryzmat swoich doświadczeń sprzed kilku lat.

— Samo hasło faktoring źle im się kojarzy. Dlatego najczęściej spotkania zaczynamy od uzmysłowienia klientowi wyzwań, jakie stoją przed nim przy prowadzeniu działalności, a dopiero potem pojawia się faktoring jako pomocne rozwiązanie tych problemów — tłumaczy Paweł Kacprzak.

Może więc warto zainwestować również w edukację potencjalnych klientów zamiast wydzierać tych bardziej zorientowanych w temacie swoim kolegom po fachu? Tym bardziej że, jak pokazuje choćby ostatnie badanie KB Pretendent, większość przedsiębiorstw ani nie korzysta z faktoringu, ani nawet nie wie, gdzie go można dostać. Trudno w takiej sytuacji mówić o bezwzględnej konkurencji na tym rynku.

— Bezwzględna konkurencja jest wtedy, kiedy żeby coś mieć, trzeba komuś zabrać. U nas jeszcze tak się nie dzieje — potwierdza Małgorzata Szymańska, dyrektor Departamentu Faktoringu w Banku Ochrony Środowiska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane