Faktoring bez regresu, inaczej zwany pełnym, daje pewność, że w razie problemów z otrzymaniem zapłaty to faktor będzie się martwił o odzyskanie pieniędzy. Jednak przejęcie ryzyka wiąże się zwykle z koniecznością ubezpieczenia objętych faktoringiem należności. Tylko w przypadkach dużych korporacji bankom zdarza się oferować faktoring bez regresu i bez ubezpieczenia.

Niezależność
Raiffeisen Polbank postanowił jednak udostępnić takie rozwiązanie również małym i średnim firmom. Od kilku miesięcy w ramach Faktoringu pełnego plus przedsiębiorcy mogą liczyć na przejęcie ryzyka bez ubezpieczenia.
— Nigdzie nie ubezpieczamy takich umów, samodzielnie przyznajemy limity kredytowe i przejmujemy ryzyko braku zapłaty — mówi Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku.
Jego zdaniem, dzięki temu faktor nie jest uzależniony od podmiotu trzeciego w postaci ubezpieczyciela. A trzeba pamiętać, że większość faktorów oferuje faktoring pełny, ale ubezpieczycieli należności mamy na rynku tylko czterech. W tym jeden z nich, Coface, od dawna ma własną spółkę faktoringową, a drugi, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), niedawno taką spółkę uruchomił.
— Realnie pozostaje zatem dwóch ubezpieczycieli, którzy rozdają wszystkie karty na rynku ubezpieczenia faktoringu pełnego — zauważa Paweł Kacprzak. Uważa on, że uzależnienie od trzeciego podmiotu bywa kłopotliwe. — W czasie kryzysu, kiedy ubezpieczyciele cięli limity kredytowe, zostaliśmy ze 120 klientami, którzy nagle zostali ich pozbawieni. Umowę mieli jednak podpisaną z nami i to my musieliśmy się tłumaczyć — opowiada Paweł Kacprzyk. Jego zdaniem, uzależenienie od ubezpieczyciela to jeden z wielu powodów, dla których faktoring pełny nie jest dzisiaj na rynku odpowiednio promowany przez samych faktorów. W efekcie niewiele firm korzysta z tego rozwiązania. Co prawda z badań wynika, że stanowi on aż 40 proc. rynku faktoringowego. Statystykę zawyżają jednak umowy z dużymi klientami, których jest niewiele.
Opłata „z góry”
Zaletą nowego faktoringu Raiffeisena oprócz przejęcia ryzyka przez bank i braku konieczności ubezpieczenia ma być także jedna, z góry określona opłata. — Jest ona oczywiście odpowiednio skalkulowana i uwzględnia wszystkie koszty charakterystyczne dla faktoringu. Wyszliśmy jednak z założenia, że klient woli znać cenę z góry — tłumaczy Paweł Kacprzak.
Dodaje, że klient nie ponosi też kosztów ewentualnego opóźnienia płatności od kontrahenta. Bank musi sobie jednak zrekompensować ryzyko braku zapłaty, więc taki faktoring będzie droższy niż standardowe rozwiązania. W porównaniu z faktoringiemniepełnym może kosztować około dwa razy więcej.
— Nie można jednak porównać tego wprost z faktoringiem z ubezpieczeniem, gdzie dodatkowe koszty pojawią się, kiedy będzie problem z zapłatą — przekonuje Paweł Kacprzak.
Faktoring pełny plus funkcjonuje w Raiffeisenie od czterech miesięcy. Znalazło się już kilkudziesięciu chętnych. To przeważnie nowi klienci, którzy do tej pory nie korzystali z faktoringu, ponieważ z różnych powodów nie otrzymali pełnej jego formy albo nie chcieli ubezpieczenia. — Widzimy już, że firmy za taką usługę gotowe są zapłacić więcej, tylko dlatego, że koszty znają z góry — mówi Paweł Kacprzak.
Dobre dla klientów
Faktorzy przyznają, że oferowanie faktoringu pełnego bez ubezpieczenia jest już stosowane na rynku.
— Bank Millennium od lat z powodzeniem oferuje swoim klientom tego typu rozwiązania — mówi Jerzy Dąbrowski, dyrektor Departamentu Faktoringu i Finansowania Handlu w Millennium Banku. Dodaje, że są one uzasadnione w przypadkach, kiedy podmioty występujące jako kontrahenci klienta już są, albo za chwilę staną się, klientami banku.
— W takiej sytuacji nie ma uzasadnienia ekonomicznego, aby korzystać z asysty ubezpieczyciela, która przecież kosztuje — mówi Jerzy Dąbrowski.
Grzegorz Pardela, dyrektor handlowy i członek zarządu Pragma Faktoring, też przyznaje, że faktoring pełny bez wykorzystania polisy ubezpieczeniowej funkcjonuje na rynku w transakcjach faktoringowych pomiędzy dużymi podmiotami, gdzie firma faktoringowa ma wgląd w audytowane dane finansowe. — W takim przypadku analiza obiektywnych danych finansowych płatnika pozwala podjąć faktorowi samodzielną decyzję, niezależną od polityki ryzyka jaką prowadzi ubezpieczyciel — mówi Grzegorz Pardela.
Jego zdaniem, to jest trudniejsze w przypadku małych i średnich firm, gdzie trzeba przyjąć inne podejście do oceny ryzyka. Twierdzi, że taka usługa w sektorze MSP to raczej niszowe rozwiązanie, które w naszej opinii nie będzie standardowo oferowane klientom. Wojciech Sadowski, właściciel firmy Integra Solutions, przyznaje, że o ile tylko faktor będzie w stanie ocenić odpowiednio odbiorców, to pomysł jest niewątpliwie korzystny dla klientów.
— Uniezależnia też faktora od ubezpieczyciela — podkreśla.
Zdaniem Ewy Gawrońskiej-Micuń, dyrektora ds. jakości i rozwoju produktów w Bibby Financial Services, każdy, kto chce działać sprawniej, musi się uniezależnić albo znaleźć elastycznego partnera. Bibby też postanowiło uniezależnić się od krajowych ubezpieczycieli i od niedawna współpracuje z amerykańskim HCC International Insurance Company PLC.
— Limity finansowania przyznaje on w ciągu 1 dnia, a 95 proc. złożonych wniosków o przyznanie finansowania i gwarancji zapłaty uzyskuje pozytywne odpowiedzi — twierdzi Ewa Gawrońska-Micuń.