Nowe przepisy mają zahamować proceder sprzedawania jako soków innych napojów.
Dzisiaj weszło w życie rozporządzenie w sprawie szczegółowych wymagań w zakresie jakości handlowej soków i nektarów owocowych. Rynek, wart rocznie prawie 4 mld zł, jest polem coraz bardziej zaciętej rywalizacji. Konkurencja przybiera także nieuczciwe formy, i temu właśnie mają przeciwdziałać przepisy rozporządzenia ministra rolnictwa. Precyzuje ono, jaki produkt można nazywać sokiem czy nektarem owocowym.
Według rozporządzenia, soki owocowe są wyrobami zdolnymi do fermentacji, lecz niesfermentowanymi, otrzymanymi z jednego lub większej ilości gatunków zdrowych, dojrzałych, świeżych lub schłodzonych owoców, posiadającymi barwę, smak i zapach charakterystyczne dla gatunku owoców, z których są otrzymywane. Nektary owocowe są natomiast wyrobami otrzymanymi przez dodanie wody oraz cukrów lub miodu do np. soku owocowego. Dla przykładu, nektar z czerwonych porzeczek, według przepisów, musi zawierać minimum 25 proc. soku lub przecieru, a nektar z brzoskwiń — 50 proc.
Zdaniem Sebastiana Knapika, dyrektora ds. handlowych w Sokpolu, nowe przepisy są korzystne dla branży.
— Powinny przyczynić się m.in. do ukrócenia procederu podrabiania soków, gdyż takie przypadki się zdarzały. Oczywiście, wdrożenie tego aktu prawnego wiązało się z dodatkowymi wydatkami finansowymi, związanymi m.in. ze zmianą etykiet czy całych opakowań. Musimy także kupować droższe surowce, które spełniają określone wymogi wskazane w tym rozporządzeniu — mówi Sebastian Knapik.
— Na podróbkach tracą głównie producenci markowych napojów — dodaje Dariusz Gardener, przewodniczący rady nadzorczej DrWitt.