Fałszywy alarm

Agnieszka Berger
opublikowano: 05-11-2007, 00:00

Media i politycy straszą odbiorców energii, że uwolnienie cen oznacza podwyżki. I tak utrwala się fałszywy ciąg skojarzeń: wolny rynek to wysokie ceny, tylko urzędnik wie, ile powinna kosztować energia, tylko on uchroni odbiorcę przed krwiożerczymi przedsiębiorcami. Co gorsza, fakty tę z gruntu fałszywą tezę pozornie potwierdzą, bo będzie drożej. Ale o tym, że powody podwyżek są inne, pies z kulawą nogą nie wspomni.

Do tego chóru włączył się Adam Szejnfeld, czołowy ekonomista PO. Decyzję prezesa URE uznał za pochopną i nieodpowiedzialną, a co gorsza podjętą „bez konsultacji i (…) przygotowania rynku odbiorców na potencjalne zagrożenia”. Jak to się ma do liberalnej wizji gospodarki? Dlaczego, gdy drożeje benzyna, PO nie domaga się, by urzędnik ustalał ceny na stacjach paliw?

Jak każdy posiadacz samochodu może wybrać tańszą stację, tak odbiorca energii będzie mógł wybrać bardziej atrakcyjną ofertę. Fakt, że w przypadku energii bariery dla konkurencji są większe, bo zmiana sprzedawcy to długa procedura. I właśnie tu pole do popisu ma prezes URE. Niech wymusza na fir-

mach, by biurokracją nie ogra-

niczały rynkowej swobody

klientów. Niech, zamiast wtrą-

cać się w ceny, ściga i karze tych, którzy rzucają konsu-

mentom kłody pod nogi. I niech

z tego rozliczają go politycy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu