Fangor wciąż ekscytuje — również wycenami

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-11-06 00:00

Ceny prac artysty rosną od niemal dekady. 7 lat temu 266 tys. zł za „M39” uznano za przesadę, teraz ponad pół miliona nie dziwi.

Szaleństwo zaczęło się nie tak dawno, bo w 2006 r., kiedy rynek obiegła informacja, że artysta nie ma w swojej pracowni żadnych płócien z poprzednich lat, a największa ich część należy do jednego marszanda. Ceny błyskawicznie podskoczyły z — wydawałoby się, że już wyśrubowanych — 60-70 tys. zł do 140 tys. zł, które wynegocjowała wówczas jedna z warszawskich galerii. Jedni wierzyli w taki skok cen, inni nie, ale na początku 2007 r. zawrzało po raz kolejny. W nowojorskim Sotheby’s wystawiono na aukcję pięć płócien Wojciecha Fangora. Najwyższą cenę osiągnęło „M39” — 96 tys. USD, czyli uwzględniając ówczesne kursy walut — 266,4 tys. zł. Była to najwyższa cena za obraz polskiego klasyka XX w. Kolejne prace też tanie nie były. Za „M21” zapłacono 78 tys. USD, czyli 230,9 tys. zł, za „M51” 78 tys. USD, „M52” — 50,4 tys. USD, a za „B65” 19,2 tys. USD. Nowy Jork to jednak nie Polska — tak tłumaczono rekordowe ceny.

Znany, poznany

Zainteresowaniu artystą w Polsce sprzyjała wówczas także wystawa zorganizowana w Galerii aTAK. Do obejrzenia było ponad sto prac, w większościwcześniej niepokazywanych. Tylko niewielka ich część znalazła się na wystawie rysunków Fangora w Summit Art Center w USA w 1973 r. Była to też dobra lekcja historii ukazująca wszystkie fazy twórczości Fangora, od najwcześniejszych prac — pejzaży i scen figuralnych, tworzonych pod wpływem Legera, poprzez abstrakcję z końca lat 50. XX w. i jej twórczy rozwój w stylu op- -artu po dzieła z późnego okresu, począwszy od końca lat 70., w których artysta na nowo zwrócił się do sztuki figuratywnej, inspirowanej początkowo światem mediów elektronicznych, a następnie powrotem do klasycznych przedstawień aktu i portretu oraz własnych prac ze wczesnego okresu, które malarz w tym czasie poddał ponownej obróbce artystycznej.

Z USA do Polski

Czasem kolejnego wstrząsu okazał się ubiegły rok. Na październikowej aukcji „#20” z 1964 r. sprzedano za 210 tys. zł, a „SU1” z 1971 r. za 265 tys. zł. W trakcie wystawy prac artysty w krakowskim Muzeum Narodowym jego płótna zaczęły nabierać jeszcze większej atrakcyjności. Na grudniowej aukcji w PolswissArcie „M53” z 1970 r. — najlepszego okresu twórczego artysty — wystawiono z ceną wywoławczą 350 tys. zł. Padł kolejny rekord, za olej zapłacono o 50 tys. zł więcej. Nikt nie wierzył, że cena ta zostanie pobita, a jednak kilka dni później za olej „M8” z 1969 r., wystawiony w Desie Unicum za 180 tys. zł, po gorącej licytacji młotek przybił 440 tys. zł, czyli ponad pół miliona z opłatą aukcyjną. Wiele zrobiła tu proweniencja obrazu, który należał do Kennetha Battelle, znanego fryzjera takich gwiazd, jak Audrey Hepburn, Marilyn Monroe, Katherine Hepburn, Jacklin Bisett i wielu innych.

Kenneth kupił dzieło Fangora w Gallerie Chalette, z którą artysta współpracował od chwili osiedlenia się w Stanach Zjednoczonych w 1966 r. Po raz kolejny wydawało się, że drożej być nie może i po raz kolejny rynek się mylił.

Końca rekordów nie widać

W katalogu marcowej aukcji sztuki współczesnej w Desie Unicum po raz kolejny pojawiło się dzieło Wojciecha Fangora wystawiane wcześniej w nowojorskiej Galerie Chalette. Tym razem było to „M16” z 1970 r. Dzieło w nietypowym kształcie prostokąta licytowano od 260 tys. zł do 480 tys. zł. Podobne pojawiło się na październikowej aukcji w Desie Unicum również z ceną wywoławczą 260 tys. zł i rynek po raz kolejny został zaskoczony. Obraz wylicytowano za 540 tys. zł. Niemożliwe wciąż staje się możliwe. Artysta, którego już w 1970 r. doceniło Guggenheim Museum, doczekał, że rekordy cenowe za jego prace padają już nie w USA, ale w ojczyźnie.

OKIEM EKSPERTA 
Faworyt

MARZENA KARPIŃSKA, DA Polswiss Art

Prace Fangora z lat 60-70. (tzw. fale i koła) są bardzo dekoracyjne i jednocześnie ich forma sprawia że wchodzą w bardzo silną interakcję z widzem. Z czasem potwierdza się, jak wielki wkład w polską sztukę miały eksperymenty artysty nad iluzją i przestrzenią widzenia koloru. Poza tym op-art jest bardzo modny wśród kolekcjonerów na całym świecie, a polskie rekordy cenowe prac Wojciecha Fangora pokrywają się z jego wynikami aukcyjnymi na rynkach zagranicznych. Częste pojawianie się olejów Fangora w katalogach zachodnich domów aukcyjnych również potwierdza bardzo duże zainteresowanie jego twórczością.

OKIEM EKSPERTA 
Faworyt

MARZENA KARPIŃSKA, DA Polswiss Art

Prace Fangora z lat 60-70. (tzw. fale i koła) są bardzo dekoracyjne i jednocześnie ich forma sprawia że wchodzą w bardzo silną interakcję z widzem. Z czasem potwierdza się, jak wielki wkład w polską sztukę miały eksperymenty artysty nad iluzją i przestrzenią widzenia koloru. Poza tym op-art jest bardzo modny wśród kolekcjonerów na całym świecie, a polskie rekordy cenowe prac Wojciecha Fangora pokrywają się z jego wynikami aukcyjnymi na rynkach zagranicznych. Częste pojawianie się olejów Fangora w katalogach zachodnich domów aukcyjnych również potwierdza bardzo duże zainteresowanie jego twórczością.