Farma Jaga mlekiem płynąca

POMYSŁ NA BIZNES: Od produkcji na własne potrzeby do porzucenia pracy i zaopatrywania Kielc i Warszawy w kozie sery. Agnieszka Kobryń wykorzystuje ekoniszę i rozwija stado kóz

Nie podejrzewałam, że będzie to aż tak ciekawy biznes — przyznaje Agnieszka Kobryń, która wraz z Jackiem Pietrasiewiczem prowadzi ekologiczną Farmę Jaga w Bogucicach Drugich w woj. świętokrzyskim. Jeszcze półtora roku temu wyrób kozich serów traktowali tylko jako hobby.

NISZA ALBO DUŻA PROMOCJA:
NISZA ALBO DUŻA PROMOCJA:
Świętokrzyskie to trudny region do rozwijania własnego biznesu. Trzeba trafić albo na dobrą niszę, albo mocno inwestować w marketing. Nam się udało to pierwsze. Krowich serów jest dużo, a kozie są niszą – mówi Agnieszka Kobryń, współtwórczyni Farmy Jaga.
PIOTR BEDNARSKI

Dobry pieniądz

— Byłam dyrektorem w firmie cateringowej i dojeżdżałam do pracy w Kielcach, a mój partner prowadził firmę w branży usług budowlanych — mówi Agnieszka Kobryń. Serowarski biznes rozkręcił się jednak tak mocno, że zdecydowali się całkowicie poświęcić jego rozwojowi

— Chciałam, żebyśmy mieli zdrowe mleko i sery na własne potrzeby, więc w 2011 r. kupiliśmy dla siebie kozy. Zaczęli do nas pukać ludzie, pytając, czy nie oferujemy też produktów mlecznych. Zrobiłam rozeznanie rynku, bo nie miałam pojęcia, ile kosztuje taka żywność. Okazało się, że to dobre pieniądze, więc uznałam, że będzie to dobry sposób, żeby dorobić. Kozy są przyjemne, a sery ciekawie się robi — opowiada Agnieszka Kobryń. Przełomem, jak twierdzi, był uruchomiony w Kielcach ekobazar.

— Zostaliśmy zaproszeni do pojawienia się z naszymi produktami i w dniu otwarcia całość rozeszła się już w 1,5 h. Dopiero wtedy przekonałam się, jak ogromne jest zapotrzebowanie. Na każdym kolejnym ekobazarze towar też schodził na pniu. Ludzie dzwonili i zapisywali się na sery i kefir — wspomina właścicielka Farmy Jaga.

Zapach i reprodukcja

W 2013 r. kóz było już 19, ale założycielka farmy uznała, że to wciąż za mało, by zaspokoić rosnący popyt.

— Obecnie mamy 38 matek i 24 młódek — wylicza Agnieszka Kobryń.

Cel na najbliższe lata to 100 kóz dojnych. Dlatego niedawno do stada dołączył urodzony na Słowacji kozioł anglonubijski — przystojny, z dobrymi manierami i odpowiednim temperamentem. Ta odmiana kozła ma jedną ogromną zaletę — nie śmierdzi.

— Większość utożsamia kozy ze smrodem. Tymczasem samice kóz nie śmierdzą, natomiast koszmarnie śmierdzą kozły, a charakterystyczny zapach przenosi się na mleko i produkty. U nas go nie ma — podkreśla Agnieszka Kobryń.

Niektórym klientom wręcz brakuje tego zapachu. Kozie produkty podchodzą głównie mieszczuchom.

— Na wsi, gdzie mieszkam, 80 proc. ludzi nie zjadłoby sera koziego, bo kojarzy im się właśnie ze smrodem i z biedą. A jeśliby musieliby jeszcze za niego zapłacić, to zainteresowanie byłoby zerowe. Tymczasem mieszkańcy Kielc docenili smak, czystość ekologiczną i walory zdrowotne tych produktów. Coraz więcej jest też osób z nietolerancją na mleko krowie. Kozie jest więc dla nich alternatywą — opowiada Agnieszka Kobryń.

Bo koza, tak jak i „szczęśliwa kura z wolnego wybiegu”, którą przywykli już chwalić się producenci jaj, też inaczej czuje się w komfortowych warunkach.

— Nasze kozy biegają, robią, co im się żywnie podoba, są zdrowo żywione, piją wodę ze studni głębinowej. Do tego często do nich mówię. A to wszystko przekłada się na jakość surowca — mówi Agnieszka Kobryń.

Przyznaje, że jej troski nieraz nie rozumieją odwiedzający farmę, bo ze względów zdrowotnych nie są dopuszczani do stajni i kóz.

— Tam wchodzi tylko inspekcja weterynaryjna i my. Nikt obcy nie może dotykać kóz, bo obawiamy się bakterii, które możnaprzynieść na bucie czy w jedzeniu. Gdy będziemy musieli podać kozom antybiotyk, to mamy miesiąc produkcji z głowy. To jedno z zagrożeń dla ekologicznej produkcji — tłumaczy Agnieszka Kobryń.

Bezpośrednio do klienta

Farma uzupełnia ofertę o kolejne rodzaje i wersje smakowe serów. Obok twarogowych, od których Agnieszka Kobryń zaczęła, są też krótko- i długodojrzewające.

— Nasz sztandarowy produkt, czyli ser zakamieński, został wybrany najlepszym produktem regionalnym w Świętokrzyskiem. Cały czas też udoskonalam receptury kolejnych. Jestem w trakcie nauki wyrobu bryndzy, żeby poszerzyć ofertę — opowiada właścicielka Farmy Jaga. W tym roku sery z Bogucic Drugich zaczęły docierać do Warszawy. Kolejny na mapie może być Kraków.

— Na razie jednak nie wyrabiamy się z zamówieniami, więc nie wchodzimy do kolejnych miast. Stolica nas bardzo pozytywnie zaskoczyła i sprzedaż rośnie lawinowo dzięki marketingowi szeptanemu — twierdzi Agnieszka Kobryń.

Od początku założyła, że nie chce sprzedawać do restauracji i sklepów, lecz bezpośrednio klientowi ostatecznemu.

— To my znamy się na tych serach, wiemy, jak są produkowane, i jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każde pytanie dotyczące tego produktu. W sklepie czy restauracji nikt tego nie zrobi. Nie chcemy anonimowości, lecz by sery kojarzyły się wprost z naszą farmą — tłumaczy Agnieszka Kobryń.

Perspektywy ekorynku

Rynek żywności ekologicznej wzrośnie w 2015 r. o rekordowe 130 mln zł i osiągnie wartość około 770 mln zł w cenach detalicznych. Dynamika rozwoju z roku na rok rośnie i już za 2 lata wartość całego rynku powinna przekroczyć 1 mld zł — prognozowała na początku 2015 r. notowana na NewConnect spółka Bio Planet. Jeżeli tendencja będzie utrzymywać się przez najbliższe lata, to już w 2022 r. branża produktów ekologicznych może osiągnąć 1 proc. ogólnego rynku spożywczego, czyli prawie 3 mld zł.

Perspektywy ekorynku

Rynek żywności ekologicznej wzrośnie w 2015 r. o rekordowe 130 mln zł i osiągnie wartość około 770 mln zł w cenach detalicznych. Dynamika rozwoju z roku na rok rośnie i już za 2 lata wartość całego rynku powinna przekroczyć 1 mld zł — prognozowała na początku 2015 r. notowana na NewConnect spółka Bio Planet. Jeżeli tendencja będzie utrzymywać się przez najbliższe lata, to już w 2022 r. branża produktów ekologicznych może osiągnąć 1 proc. ogólnego rynku spożywczego, czyli prawie 3 mld zł.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane