Branża farmaceutyczna zażądała od ministra zdrowia obniżenia cen za rejestrację leków. Przedsiębiorcy uważają, że stawki proponowane w rozporządzeniu przewyższają możliwości finansowe polskich wytwórców. Decyzja ministra zdrowia zapadnie dzisiaj.
Organizacje zrzeszające producentów wyrobów farmaceutycznych żądają, aby Ministerstwo Zdrowia zmieniło proponowane w rozporządzeniu do prawa farmaceutycznego stawki opłat za dopuszczenie leków do sprzedaży na krajowym rynku. Ich zdaniem, argumenty i kryteria resortu zdrowia nie przystają do polskiej rzeczywistości. Tymczasem Aleksander Nauman, wiceminister zdrowia, uważa, że nie ma powodu, aby stawki zmieniać. Po wczorajszej dyskusji w resorcie, dzisiaj branża ma poznać ostateczną decyzję.
Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że przygotowało cennik uwzględniając opłaty stosowane w innych krajach Unii o zbliżonym dochodzie na głowę mieszkańca — konkretnie skorzystano z przykładu Hiszpanii.
— Stawki resortu zarżną drobnych polskich wytwórców. Średni dochód na mieszkańca Hiszpanii wynosi 14 tys. USD, a Polski — 4,8 tys. USD. Gdzie więc tu podobieństwo? Skąd producent leków homeopatycznych lub ziołowych ma wziąć 15 tys. zł na zarejestrowanie leku, który w sprzedaży kosztuje 4 zł — pyta retorycznie Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.
— Nie widzę powodu, aby budżet miał dopłacać do prywatnego producenta. Skoro ten nie jest w stanie utrzymać rentowności, niech się zajmie czymś innym — odpowiada pracownik Urzędu Rejestracji Leków.
Producenci zaproponowali, aby zarejestrowanie wchodzącego na rynek leku innowacyjnego kosztowało 24 tys., a nie 30 tys. zł — jak proponuje resort zdrowia. Za zarejestrowanie nowego leku generycznego chcą zapłacić 6 tys. zł, tymczasem resort chce za to 15 tys. zł. Ponowna rejestracja, czyli przedłużenie okresu ważności, dopuszczenia do obrotu leków chemicznych ma kosztować 10 tys. zł, a zdaniem wytwórców — powinna nie więcej niż 3 tys.
— Liczymy, że minister ustąpi chociaż w kwestii leków roślinnych i niektórych homeopatycznych. Chcemy, aby ich rejestracja kosztowała 3, a nie 7,5 lub 15 tys. zł, a przedłużenie okresu ważności — 1500 zł. Jesteśmy krajem biedniejszym od Hiszpanii — argumentuje Mirosława Toczyska, prawnik Izby Gospodarczej Farmacja Polska.
— Porównując ceny nabywcze z innymi krajami, nasze opłaty są zbyt wysokie. Jeśli wydamy pieniądze na rejestry, mniej będzie na badania — uważa Bernard Wilkosz, prezes spółki Synteza z Poznania.
— Lek rejestruje się na pięć lat, czyli miesięczna opłata w tym przypadku nie przekracza 250 zł. Nie wierzę, że wspomniany producent nie jest w stanie zapłacić takiego kosztu — mówi nasz rozmówca z urzędu rejestracyjnego.
Kwestia opłat za dopuszczenie do obrotu dotyczy produktów wprowadzanych na rynek oraz już zarejestrowanych, które będą przedłużać terminy ważności pozwolenia do obrotu. Dotyczy to kilkuset producentów i ponad ośmiu tysięcy zarejestrowanych w Polsce leków chemicznych i roślinnych.