Fashion Code: używane, ale z najwyższej półki

Agata Szymborska-Sutton, Tax Care
13-06-2013, 00:00

Konkurencja próbowała ich zniechęcić do odzieżowego biznesu… mokrym ubraniem ze zgniłymi ziemniakami.

Udało się to, ale tylko częściowo. O Fashion Code, internetowym butiku z ekskluzywną odzieżą z drugiej ręki, robi się w modowym świecie coraz głośniej

MODA W ZASIĘGU RĘKI: Nasz butik pozwala klientom na obcowanie z wielką modą po przystępnych cenach — mówią Wioletta Połeć i Marcin Jurczuk z Fashion Code. [FOT. WM]
Zobacz więcej

MODA W ZASIĘGU RĘKI: Nasz butik pozwala klientom na obcowanie z wielką modą po przystępnych cenach — mówią Wioletta Połeć i Marcin Jurczuk z Fashion Code. [FOT. WM]

Zrezygnowali z etatów, a zdobyte na etatowych stanowiskach doświadczenie postanowili przekuć w coś własnego. Ona, Wioletta Połeć, absolwentka finansów i bankowości, opuściła stanowisko szefa sprzedaży w dużej firmie handlującej sprzętem RTV. On, Marcin Jurczuk, absolwent zarządzania zasobami ludzkimi, porzucił fotel dyrektora promocji i dystrybucji prestiżowego wydawnictwa. W grudniu 2011 r. otworzyli hurtownię zachodniej odzieży używanej. To bardzo trudny, konkurencyjny rynek, obsługujący prawie 30 tys. second handów w Polsce. Kilka miesięcy później, w maju 2012 r., przekonali się, jak bardzo konkurencyjny. Kilka ton towaru zamówionego w Anglii, opłaconego z góry gotówką — bo takie są realia i wymogi tej branży — w 90 proc. nadawało się tylko do wyrzucenia. Ubrania przyjechały mokre, a w workach oprócz nich znajdowały się częściowo przegnite już od wilgoci… ziemniaki — w ten sposób nieuczciwy dostawca zwiększył ich wagę, a w rezultacie i cenę dla nabywcy. Wioletta Połeć i Marcin Jurczuk stracili na tej transakcji ok. 30 tys. zł. I zgodnie postanowili, że rezygnują z hurtowni. Ale nie z branży odzieżowej.

Chanel na paryskim pchlim targu

Kolejne pieniądze udało się im ulokować już znacznie korzystniej. Za okazyjną cenę kupili od znajomej Fashion Code — sklep internetowy z markową używaną odzieżą z różnych półek cenowych, wraz z domeną, towarem i wypromowaną już częściowo nazwą (w 2010 r. miesięcznik „Twój Styl” uznał fashioncode.pl za jedną z 10 najciekawszych stron polskiego internetu dla kobiet w kategorii „Trendy”). Decyzję w sprawie zakupu Fashion Code podjęli spontanicznie, nie wiedząc początkowo, w jakim kierunku będą kontynuować biznes. Wiedzieli tylko, że nie chcą, by ich sklep pozostał typowym internetowym second handem. Rozwiązanie podpowiedziała im prywatna podróż do Paryża. Traf chciał, że właścicielką wynajętego przez nich w tym mieście mieszkania okazała się Krystyna Mazurówna, znana tancerka i choreografka, słynąca także z kontrowersyjnych stylizacji, która wskazała im prawdziwą perłę w paryskiej modzie vintage— najstarszy, działający od XIX wieku pchli targ, gdzie Woody Allen kręcił sceny do filmu „O północy w Paryżu”. A na nim używaną odzież i akcesoria z najwyższej półki, marek takich jak Chanel, Valentino czy Louis Vuitton. Egzemplarze z lat 30. i współczesne. I bardzo drogie — najtańszą znalezioną przez nich rzeczą był toczek Chanel za 70 EUR — chociaż i tak często kilka razy tańsze od rzeczy zupełnie nowych. Wtedy zdecydowali: zrobimy coś podobnego. Butik z prawdziwego zdarzenia, z ekskluzywnymi, używanymi rzeczami, pozwalający klientom na obcowanie z wielką modą po przystępnych cenach. Przystępne nie oznacza jednak niskie. Rzeczy z butiku są bowiem albo używane, ale w doskonałym stanie, albo nowe, tyle że pochodzące ze starszych, wyprzedawanych przez projektantów kolekcji.

Mała wiedza o dużych markach

Problemem w Polsce, według Marcina Jurczuka, jest mała świadomość wielkich odzieżowych marek. Trudno się jednak temu dziwić, skoro spośród 100 największych na świecie w Polsce obecnych jest zaledwie kilkanaście. Dlatego jednym z biznesowych kierunków Fashion Code jest budowanie wiedzy klientów o najsłynniejszych światowych modowych markach.

— Chcemy, żeby nasi klienci wiedzieli, że jeżeli kupują u nas na przykład sukienkę Escady za 800 zł, to jest to wbrew pozorom cena okazyjna, bo zupełnie nowa kosztuje już kilka tysięcy złotych — wyjaśnia Marcin Jurczuk. W budowaniu wiedzy pomaga im firmowy fanpage, a także prawdopodobnie jedyny w Polsce modowy blog prowadzony jednocześnie przez kobietę i mężczyznę. Często oceniają tę samą rzecz bardzo różnie, w końcu kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa… I mają już pierwsze sukcesy. Ich modowy punkt widzenia doceniła m.in. ceniona na świecie projektantka Natasha Pavluchenko — gwiazda tegorocznej edycjiWarsaw Fashion Weekend: „Nieczęsto czytam recenzje, trafiłam właśnie na was, przypadkiem. Dziękuję. Cieszy mnie to, ze trafiliście słowem w to, co chciałam przekazać”. Organizatorzy Warsaw Fashion Weekend relację z wiosennej edycji tej renomowanej imprezy, przygotowaną na blogu przez właścicieli Fashion Code, uznali za najciekawszą.

Wszechstronne wsparcie

Zmiana wizerunkowa sklepu (trwają właśnie prace nad nową stroną), a także realizacjakolejnych planów, do których należą między innymi otwarcie showroomu w stolicy i wejście za pomocą internetu na rynki zagraniczne, wymagają już dużo większych nakładów niż zainwestowana na początku okazyjna kwota. Wioletta Połeć i Marcin Jurczuk zdecydowali się więc na współpracę z Inkubatorem Przedsiębiorczości Idea Banku, dzięki czemu zyskali wsparcie w zakresie marketingu, obsługi prawnej i finansowania. Wspólny biznes i wspólny kredyt podobno łączą lepiej niż ślub. Ale oni i tak mają go w planach…

Idea Bank zaprasza

Każdy przedsiębiorca, który chce pozyskać klientów i zwiększyć zasięg działania, może zgłosić się do programu „Duma Przedsiębiorcy”. Idea Bank prowadzi kampanie reklamowe przedsiębiorców w ogólnopolskich kanałach telewizyjnych, nakręca profesjonalne filmy reklamowe i promuje je. Historie przedsiębiorców można przeczytać na łamach „Pulsu Biznesu”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Szymborska-Sutton, Tax Care

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fashion Code: używane, ale z najwyższej półki