Fatalna passa rynków wschodzących dobiega końca

Ponure nastroje panujące na giełdach akcji krajów rozwijających się mogą być dobrym momentem do rozpoczęcia długoterminowej budowy portfela złożonego z tamtejszych aktywów.

W poniedziałek notowania indeksu wschodzących rynków akcji MSCI Emerging Markets tąpnęły o 2,7 proc. Choć wskaźnik utrzymał się powyżej wyznaczonego w sierpniu 6-letniego minimum, to jednak był to jego największy od tamtego czasu spadek, a w relacji do analogicznego wskaźnika rynków dojrzałych MSCI EM znalazł się najniżej od 11 lat.

Zgodnie z popularnym porzekadłem inwestorów „kupuj, gdy leje się krew”, może to być jednak początek końca fatalnej passy akcji z takich rynków, jak Turcja, Brazylia czy Azja Południowo-Wschodnia. Nawet przy założeniu, że budowanie dna zajmie jeszcze dużo czasu, dla inwestorów długoterminowych to właśnie akcje z rynków wschodzących wydają się bardziej atrakcyjne niż te z giełd dojrzałych, wynika z analogii historycznych. Obecna tendencja zniżkowa relacji wskaźników rynków wschodzących i dojrzałych rozpoczęła się jesienią 2010 r., tuż przed tym, gdy Fed zdecydował o rozpoczęciu drugiego programu skupu aktywów.

Tym samym relatywna bessa trwa już od 5 lat i trzech miesięcy (w tym czasie akcje z emerging markets straciły wobec swoich odpowiedników z rynków dojrzałych połowę wartości). Od początku istnienia obu indeksów ich relacja porusza się w wieloletnich cyklach umocnienia i osłabienia, a to skłania, by za bazę do porównań wziąć poprzednią relatywną bessę na rynkach krajów rozwijających się, z lat 1994-98.

Osiągnęła ona dołek już po czterech latach trwania (stabilizacja, która później nastąpiła, zajęła wprawdzie kolejne trzy lata, jednak dołek nie został już później przełamany). Za tym, że akcje z rynków wschodzących stają się już atrakcyjne dla inwestorów długoterminowych, przemawiają także wyceny. Wskaźnik cena/wartość księgowa dla spółek z MSCI EM spadł poniżej 1 po raz pierwszy od 1999 r. Obecnie jest ponaddwukrotnie niższy niż ten sam wskaźnik dla spółek z rynków dojrzałych.

Tymczasem sytuacja na rynkach surowcowych, której pogarszanie się wpędziło w kłopoty znaczną część tej grupy gospodarek, jest już tak zła, że w długim terminie trudno dopatrywać się potencjału do dalszego jej pogorszenia. Indeks Bloomberg Commodity znalazł się w grudniu najniżej w 25-letniej historii, jeśli nie liczyć krótkiego okresu z okolic dołka z 1999 r. Historycznie w długim terminie notowania surowców utrzymują się w trendzie bocznym, a to sygnał, by przy ich spadku na nowe minima w długim terminie obstawiać nadejście odbicia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy