To oznacza piąty z rzędu miesiąc zakończony spadkiem indeksu, a taka seria nie zdarzyła się od — bagatela — 23 lat. Wbrew pozorom, to dobry sygnał dla inwestujących w spółki notowane na parkiecie przy ul. Książęcej. Kiedy WIG spadał nieprzerwanie między lutym a czerwcem 1992 r., w ciągu kolejnych 12 miesięcy skoczył aż o 384 proc. Okazuje się, że dopiero tak długa seria może być uznawana za sygnał mający wartość prognostyczną.
Kiedy w ciągu ostatnich 20 lat WIG zamykał na minusie cztery miesiące z rzędu, w ciągu kolejnego roku rósł średnio o 12 proc. Tymczasem średnia arytmetyczna z miesięcznych stóp zwrotu z indeksu sięgała w tym czasie zaledwie minimalnie więcej, bo 12,7 proc.