Opublikowane dziś o 8:00 rano dane o niemieckim PKB potwierdziły, że największa gospodarka strefy euro jak dotąd dawała sobie radę dużo lepiej niż pozostałe kraje tego ugrupowania. Wyrównany sezonowo wzrost wyniósł 0,5% kw/kw i 1,2% r/r. Głównymi siłami napędowymi tego wzrostu był wzrost konsumpcji (0,4% kw/kw) oraz eksportu (1,7% kw/kw). Niemniej, warto zwrócić uwagę na spadek zapasów, który można interpretować jako reakcję na osłabienie nowych zamówień i zapowiedź osłabienia koniunktury w kolejnych kwartałach.
Solidny wzrost niemieckiej gospodarki (w szczególności, gdy jest on napędzany solidnym wzrostem konsumpcji) powinien być dobrą wiadomością dla peryferyjnych gospodarek strefy euro. Pobudzenie popytu wewnętrznego w Niemczech jest przecież jednym z warunków koniecznych dla eliminacji nierównowag w europejskiej gospodarce. Dane o handlu zagranicznym Niemiec pokazują jednak, że import Niemiec z peryferyjnych krajów strefy euro rośnie w bardzo słabym tempie, mniejszym niż ogólne tempo wzrostu niemieckiego importu.
Co więcej, I kw. to już historia. Opublikowane dziś o 9:58 wstępne indeksy PMI dla strefy euro za maj prezentują się bardzo słabo (poniżej oczekiwań), wskazując na spadek PKB w II kw. po stagnacji w I kw. Ogólny indeks PMI (zarówno dla przemysłu, jak i sektora usług) spadł wyraźnie do 45,9 z 46,7 (a oczekiwano nieznacznego spadku do 46,6), co jest najniższym od 3 lat poziomem. Spadek ogólnego indeksu wynikał głównie z głębokiego obniżenia PMI dla przemysłu, ale indeks dla sektora usług też spadł.
Co ważne, spadku ogólnego PMI (po raz pierwszy od 6 miesięcy poniżej neutralnego poziomu 50,0) nie uniknęły również Niemcy. To osłabia pozytywną wymowę opublikowanych wcześniej ostatecznych danych o PKB Niemiec za I kw. Zresztą nie tylko PMI za maj pokazał, że w II kw. niemiecka gospodarka jest w gorszej kondycji niż w pierwszych miesiącach roku. Opublikowany o godz. 10:00 indeks Ifo za maj (najważniejszy obok PMI wskaźnik koniunktury dla niemieckiej gospodarki) spadł najsilniej od sierpnia 2011 r., do 106,3 z 109,9. Wyraźnie obniżył się przy tym zarówno wskaźnik oceny bieżącej sytuacji (do najniższego poziomu od lipca 2010 r.), jak i wskaźnik oczekiwań. Sugeruje to, że po okresie wyjątkowej odporności na negatywne informacje z peryferii strefy euro, rozpoczyna się proces erozji względnego optymizmu niemieckich firm.
Wiele wskazuje na to, że nasilający się kryzys na peryferiach strefy euro, w połączeniu z wyraźnym hamowaniem chińskiej gospodarki (opublikowany dziś słaby PMI dla chińskiego przemysłu nasilił obawy o „twarde lądowanie” tej gospodarki) oraz coraz bardziej niepewna kontynuacja ożywienia amerykańskiej gospodarki, odciskają piętno na kondycji gospodarczego prymusa strefy euro.
W sumie, dzisiejsze dane ze strefy euro pokazują, że tendencje recesyjne w krajach tego ugrupowania nasilają się. Stwarza to ryzyko dla naszego dotychczasowego bazowego scenariusza, wskazującego na delikatne ożywienie gospodarcze strefy euro w II połowie br. Tym samym dostrzegamy ryzyko dla dotychczasowych prognoz dla polskiej gospodarki na II połowę br.
Bardzo słabe dane ze strefy euro zwiększają prawdopodobieństwo złagodzenia polityki pieniężnej przez EBC (w grę wchodzi obniżka stopy refinansowej, kolejna runda 3-letniego LTRO lub zakupy obligacji na rynku wtórnym). Dane zwiększają też presję na liderów strefy euro, aby złagodzić negatywny wpływ konsolidacji fiskalnej na realną sferę gospodarki.
Z punktu widzenia oceny perspektyw krajowej polityki pieniężnej, bardzo słabe dane ze strefy euro i związane z tym ryzyko dla polskiej gospodarki są argumentem przeciwko kolejnym podwyżkom stóp procentowych NBP (i potwierdzają naszą ocenę, że dokonana w maju przez RPP podwyżka była niepotrzebna).
Implikacje rynkowe: Słabe dane makro ze strefy euro i związane z nimi nasilenie oczekiwań na złagodzenie polityki pieniężnej przez EBC działają w kierunku spadku EURUSD. Pogorszenie perspektyw gospodarczych dla Niemiec, i pośrednio dla Polski, jest niekorzystne dla złotego i polskiego rynku akcji.
Fatalne dane ze strefy euro
Słabe dane makro ze strefy euro i związane z nimi nasilenie oczekiwań na złagodzenie polityki pieniężnej przez EBC działają w kierunku spadku EURUSD. Pogorszenie perspektyw gospodarczych dla Niemiec, i pośrednio dla Polski, jest niekorzystne dla złotego i polskiego rynku akcji.