Fauna i flora zwiększają wartość budynków

W BREEAM wyjątkowo wysoko ocenia się obiekty, w których kwitnie i trzepocze autentyczne życie

Trudno sprzedać budynek lub wynająć w nim biura, jeśli nie ma certyfikatu ekologicznego — dla kupującego lub najemcy jest on bowiem świadectwem wysokiej jakości. Wśród różnych kategorii podlegających certyfikacji jedna dotyczy zapewnienia na terenie inwestycji warunków do życia roślinom i zwierzętom.

EKOLOGIA:
Zobacz więcej

EKOLOGIA:

Ozdobne jabłonie, zasadzone obok biurowca The Park Warsaw, przyciągają pożyteczne ptaki. To pióro zgubił tutaj kwiczoł — mówi Jolanta Więsyk, właścicielka firmy Agro Bio Ekspert, ekolog w certyfikacji BREEAM. Fot. Marek Wiśniewski

— Jeszcze przed inwestycją niezależny ekolog przeprowadza inwentaryzację przyrodniczą. Następnie daje wytyczne do ochrony elementów, które mają wartość ekologiczną podczas budowy, i zalecenia do przyszłego projektu zieleni — mówi Marcin Gawroński, asesor BREEAM w firmie certyfikującej Sweco Consulting.

Ekolog określa wagę poszczególnych rekomendacji. Za spełnienie 50 proc. otrzymuje się 1 punkt, za 75 proc. 2 punkty, a za 95 proc. 3 punkty zgodnie z BREEAM. Należy także przygotować „Plan zarządzania bioróżnorodnością” na pięć pierwszych lat, w którym określone będą m.in. zasady pielęgnacji roślin.

Rola ekologa

— Jeszcze przed inwestycją podczas wizji lokalnej oceniam, jaka jest wartość ekologiczna terenu. Na tej podstawie wydaję potem rekomendacje, co można i należy zrobić, by zwiększyć wartość przyrodniczą terenów zieleni w obrębie inwestycji — mówi Jolanta Więsyk, właścicielka firmy Agro Bio Ekspert, ekolog w certyfikacji BREEAM.

Ekolog zwraca uwagę m.in. na utrzymanie i wzmocnienie korytarzy ekologicznych, by nowe budowle nie ograniczały ich ciągłości. Przy nasadzeniach promowane są gatunki flory rodzimej, z naciskiem na kształtowanie siedlisk o potencjalnym wielosezonowym zasiedlaniu przez faunę pożyteczną, w tym ptaki i owady. Wygodną formą są łąki kwietne, czasami jednak inwestor ma obiekcje natury estetycznej, gdyż mogą sprawiać wrażenie zaniedbania. Aby tego uniknąć, Jolanta Więsyk radzi usuwać z łąki rośliny gatunków niepożądanych i wykonać jako obwódkę wokół niej pielęgnowany pas murawy trawnikowej — uzyska się wtedy efekt ozdobny.

— Natomiast zielone dachy ekstensywne już na etapie projektu architektonicznego powinny zakładać grubszą warstwę podłoża wegetacyjnego niż standardowo stosowane8-10 cm. Na tak cienkim podłożu można wykonać powierzchnie rozchodnikowe, które nie mają istotnej wartości przyrodniczej. Na dachach warto zaplanować solidne stropy na zwiększoną warstwę retencji wód opadowych i optymalną miąższość podłoża, by móc wykonać enklawy roślin korzystnych dla ptaków, a tym samym siedliska o dużej wartości ekologicznej — podkreśla Jolanta Więsyk.

Wyrwać czy zostawić

W trakcie certyfikacji bardzo restrykcyjnie podchodzi się do ochrony środowiska, np. nie dostaje się punktów za nowe nasadzenia w zamian za wycięcie drzew na budowie, nawet gdy władze miasta dopuszczają takie rozwiązanie. Ale usuwanie niektórych roślin liczy się nawet na plus w kategorii BREEAM związanej z zanieczyszczeniem terenu. Chodzi o gatunki, które rozrastają się w bardzo inwazyjny sposób, uniemożliwiając wzrost innych roślin, np. rdestowiec sachaliński, nawłoć kanadyjską, konyzę kanadyjską, czeremchę amerykańską.

— Kilkakrotnie na naszych działkach budowlanych ekolog zinwentaryzował rdestowiec ostrokończysty. Jego usunięcie było wykonane bardzo dokładnie, ponieważ wykazuje wybitną zdolność

odtwarzania z nawet bardzo małych fragmentów kłącza czy pędu, jeśli zostaną w glebie — mówi Katarzyna Murdoch, asesor BREEAM w Echo Investment. Na etapie budowy generalny wykonawca musi powołać osobę odpowiedzialną za wdrożenie i monitorowanie zaleceń co do ochrony roślin i zwierząt, odpowiednie przeszkolenie pracowników w zakresie ochrony elementów wartościowych ekologicznie. — Tzw. mistrz bioróżnorodności prowadzi też na budowie rejestr zdarzeń i dba o odpowiednią ochronę zieleni, np. pni i korzeni drzew przed uszkodzeniem — wyjaśnia Marcin Gawroński.

Żadnej chemii

Jolanta Więsyk zwraca uwagę, czy inwestor, zakładając nowe siedliska roślin, wykorzystuje elementy i materiały naturalne, w tym organiczne podłoża i kompost. Nie stosuje chemicznych środków agrotechnicznych ani torfu i komponentów torfowych zabronionych z uwagi na degradacje środowiska w miejscu ich wydobycia. Zamiast chemicznych środków ochrony roślin, np. przed mszycami czy miniarkami, zgodnie z filozofią ekologiczną BREEAM stosuje się mechaniczne pułapki (lepy). Równowagę mogą też zapewnić żywiące się szkodnikami owady drapieżne(np. dobroczynki i złotooki), które na działkę przywabiają specjalne hoteliki dla owadów. — W naszym warsztacie stolarskim powstają takie minibudowle z wydrążonych patyków, gałęzi, kory i trzciny, które stawiamy od strony torów kolejowych przy inwestycji Romanowicza w Krakowie. Dają schronienie m.in. owadom zapylającym i drapieżnym — mówi Bartłomiej Rak, kierownik projektu w IMS Budownictwo.

Pszczoły na dachu

Jak ocenia Kamil Baj, właściciel Pszczelarium (firmy prowadzącej miejskie pasieki), na dachach budynków i na ziemi w Warszawie znajduje się około tysiąca uli, a ich postawienie łączyło się czasem z certyfikacją eko np. BREEAM. — W certyfikacji to dodatkowe punkty, ale przede wszystkim można się wyróżnić, przyciągając najemców, których pracownicy chcą być eko. Nieraz prowadziliśmy wycieczki na dach i wygłaszaliśmy prelekcje dla pracowników korporacji. Zarządcy biurowców czasem częstują „swoim” miodem gości w recepcjach. Niestety trudniej ich przekonać, żeby zamiast równo skoszonych trawników zakładali łąki kwietne — mówi Kamil Baj. Jolanta Więsyk woli owady drapieżne i takie uwzględnia w swoich wytycznych. Uważa, że pszczoły w mieście nie mają upraw, których owoce czy nasiona służą człowiekowi, a zapylanie roślin ozdobnych ma mniejszą wartość niż likwidowanie mszyc. Ponadto przy częstych dziś alergiach ryzyko użądlenia może się łączyć z odpowiedzialnością inwestora czy zarządcy budynku.

Dom dla nietoperza

Dla ekologa priorytetem zawsze będzie utrzymanie równowagi w przyrodzie. Dlatego w różnych miastach zalecenia będą inne. We Wrocławiu, gdzie plagą są komary, miejscowy „Program ochrony środowiska” rekomenduje umieszczanie budek lęgowych dla jerzyków. Te obdarzone wilczym apetytem ptaki zamieszkiwały zakamarki murów, dopóki fala docieplania budynków nie pozbawiła ich domostw. Budki poprawiają sytuację.

— W jednej z galerii handlowych na Pomorzu Zachodnim naszym sojusznikiem w walce z komarami i meszkami są nietoperze, zimujące w pobliskich bunkrach. W lecie, zgodnie z moją rekomendacją, mają do dyspozycji dwa rodzaje budek — duże dla ciężarnych samiczek, które lubią spędzać ten czas w swoim towarzystwie i małe dla samczyków, które wiodą wtedy życie kawalerskie — mówi Jolanta Więsyk.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Fauna i flora zwiększają wartość budynków