Zaczęły one dzień od spadków, dochodząc do swoich dziennych limitów, jednak wystąpienie Fed ws. nielimitowanego programu luzowania ilościowego (QE) z miejsca poprawiło nastroje i wypchnęły futures ponad kreskę.




Niestety optymizmu nie wystarczyło na długo i sesja na rynku kasowym Wall Street zaczęła się od spadków trzech głównych wskaźników. Atmosfera pozostaje chwiejna, a obawy z poprzednich dni zostały jedynie lekko zakryte. Tak więc po samym początku sesji nie można wróżyć jakie będzie jej zakończenie, szczególnie, że w ostatnich tygodniach mamy do czynienia z prawdziwym rollercoasterem i nagłymi zmianami sytuacji. Po około 10 minutach sesji na Wall Street indeks największych spółek Dow Jones IA tracił 2,91 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zniżkował o 3,02 proc. zaś technologiczny Nasdaq spadał o 1,80 proc.
Być może taka reakcja rynku wynika z obaw o to, że Rezerwa Federalna swoim nagłym działaniem i jego wielkością zdaje sobie sprawę z prawdziwej skali zagrożenia.
Z istotnych informacji, które będą brane pod uwagę przez handlujących akcjami wymienić należy osłabienie dolara, spadek rentowności amerykańskich obligacji, lekki wzrost wyceny ropy WTI oraz złota.
Spośród notowanych spółek warto w poniedziałek obserwować Boeinga. Największy amerykański producent samolotów otrzymał nieoczekiwane wsparcie od analityków banku Goldman Sachs, którzy podnieśli rekomendację dla jego walorów do „kupuj”, oczekując odrodzenia spółki. Od 1 lutego wycena walorów Boeinga spadła aż o 70 proc.
Popularnością cieszą się też udziały koncernu Danaher. Należąca do niego firma Cepheid, zajmująca się diagnozą molekularną, otrzymała od Administracji Żywności i Leków zgodę na szybki test diagnostyczny w kierunku koronawirusa.