Fed straszy na rynkach

Adam Stańczak, analityk DM BOŚ
opublikowano: 2023-02-27 08:23

Globalne rynki akcji mają za sobą kolejny tydzień korygowania noworocznego optymizmu. Centrum sceny zajęła Wall Street, gdzie w skróconym o poniedziałkowe święto tygodniu główne indeksy straciły od 2,7 procent po 3,3 procent.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
ARC

Impulsem spadkowym były dane makro, a dokładniej ich interpretacje, które odwracały październikowo-styczniowe wyceny polityki amerykańskiego banku centralnego. Jeśli jeszcze w styczniu rynki potrafiły – skrajnie, ale jednak – pozycjonować się pod koniec cyklu podwyżek ceny kredytu na lutowym posiedzeniu FOMC, to w zakończonym tygodniu zostały zmuszone do wyceny trzech kolejnych podwyżek stóp procentowych. W istocie zeszłotygodniowe spadki miały w sobie element pozycjonowania się pod scenariusz, w którym Rezerwa Federalna będzie podnosiła cenę kredytu na każdym posiedzeniu FOMC do końca II kwartału.

Drugą stroną tego medalu jest też radykalne zredukowanie nadziei, iż Fed zacznie obniżać cenę kredytu jeszcze w tym roku, gdy przed kilkoma tygodniami pojawiły się nawet wyceny pierwszych obniżek stóp procentowych przez Fed w październiku bieżącego roku. Sumując, w zakończonym tygodniu rynki grały w tym samym układzie sił, w którym grały w tygodniu poprzednim, czego centralnym punktem było przekonanie, iż stan gospodarki, napięcia inflacyjne i wreszcie rynek pracy w USA niosą ze sobą ryzyko przymuszenia Fed do pchnięcia gospodarki w recesję.

Na poziomie rynkowym kluczem do zachowania akcji było w największym stopniu zachowanie rynku długu. Wzrosty rentowności wywołane najpierw wymową protokołów z ostatniego posiedzenia FOMC, a później odczytem preferowanego przez Fed wskaźnika inflacji PCE, tworzyły presję szczególnie na rynku spółek technologicznych, które były lokomotywami styczniowej hossy. W istocie, po najlepszym od dekad otwarciu roku przez indeksy giełdy Nasdaq, to właśnie spółki technologiczne stały się ciężarem dla giełd w lutym. Zachowanie jawi się jako w pełni zrozumiałe, gdy uwzględni się fakt, iż rentowności długu zaczynają mierzyć w zeszłoroczne maksima, zarówno w przypadku papierów dwuletnich, jak i dziesięcioletnich. Ponadto, konkurencja rynku długi dla rynków akcji jest wzmacniana obawami, iż Fed będzie musiał pogorszyć kondycję rynku pracy, by wzmocnić trend dezinflacyjny, który może nie łapie zadyszki, ale bez wątpienia nie postępuje wystarczająco szybko, by pozwolić FOMC na szybkie przejście na pozycję wait&see, czego oczekiwali inwestorzy w trakcie styczniowego optymizmu.

Częścią tego procesu jest też obawa, iż w sytuacji walki Fed z dobrą kondycją gospodarki – a dokładniej z możliwością absorbowania przez rynek pracy działań antyinflacyjnych banku centralnego – spółki czeka spadek zysków w przyszłości, co już bezpośrednio wpływa na obawy o poziom obecnych wycen postrzeganych jako za wysokie do ryzyka wymuszonej recesji.

W zarysowanym układzie sił nie ma wątpliwości, iż w kolejnych trzech tygodniach – a dokładnie do 22 marca i kolejnego komunikatu FOMC – giełdy czeka więcej gry w modelu reagowania na każde dane makro, każdy sygnał ze strony przedstawicieli Fed i uwzględnianie w cenach każdego strzępka informacji pozwalającego wycenić przyszłość polityki Rezerwy Federalnej. W zaczynającym się właśnie tygodniu będą to najpierw tradycyjnie publikowane na starcie miesiąca indeksy koniunktury oraz comiesięczne dane z rynku pracy w USA. Później przyjdzie czas na spotkanie z lutowymi odczytami inflacji, zwłaszcza CPI. W praktyce warto oczekiwać podtrzymania zmienności, choć też może nie aż tak kierunkowego handlu, jak w tygodniu poprzednim. Nie ma wątpliwości, iż najgorszym scenariuszem dla giełd akcji będzie wzmocnienie zeszłotygodniowego obrazu, w którym inflacja nie chce spadać, a stopy procentowe będą wyższe od oczekiwań i przez dłuższy czas od styczniowych nadziei. W szerszej perspektywie patrząc przyszłość giełd zależy w największym stopniu od perspektyw gospodarczych. Ryzykiem niewycenionym pozostaje recesja, ale na chwilę obecną rynki zdają się operować w przekonaniu, iż scenariusz miękkiego lądowania został zastąpiony scenariuszem braku lądowania w ogóle, a więc kontynuacji cyklu wzrostowego w gospodarce, który może zostać przerwany przez agresywniejsze ograniczenie dostępności kredytu.

Możesz zainteresować się również: