Fed zagłosował za hossą, GPW nadal w klinczu

Emil Szweda, Noble Securities
27-01-2011, 08:40

S&P przedłużył wzrostową serię do  czterech sesji i zakończył dzień najwyżej od sierpnia 2008 r., po tym jak Fed podtrzymał program skupu obligacji i uznał inflację za kontrolowaną.

Zmiany stóp oczywiście nikt nie oczekiwał, choć warto pamiętać, że Fed nie obiecuje już inwestorom ich utrzymania na rekordowo niskim poziomie "przez dłuższy okres czasu". Rolę tej gwarancji przejął jednak program skupu obligacji rządowych, ponieważ inwestorzy zdają sobie sprawę, że jednoczesne podnoszenie stóp i "dodruk" dolarów nie miałby sensu. Fed utrzymał, że program skupu obligacji jest wart 600 mld USD i potrwa do końca II kwartału.
Inwestorom nie trzeba niczego więcej niż obietnicy, że pieniądze będą kapały na rynek. To co Fed przeznacza na obligacje trafia wcześniej czy później na rynki finansowe i pomaga utrzymać hossę na rynku akcji, a także surowców, które ponownie drożały dziś w nocy. Fed zamierza kupić dziś obligacje skarbowe za 6 mld USD, co powinno podtrzymać nie tylko nastroje na rynku długu, ale także akcji.

W każdym razie obietnica podziałała na wyobraźnię inwestorów w Azji. Indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 1,5 proc., choć oczekuje się, że już na początku lutego Bank Ludowy Chin ponownie podniesie stopy procentowe. Nikkei wzrósł o 0,7 proc., po tym jak tempo eksportu zwiększyło się o 13 proc. w grudniu po wzroście o 9,1 proc. w listopadzie (oczekiwano przyspieszenia wzrostu, ale do 9,3 proc.). Decyzja Fed podciągnęła również Hang Seng o 0,2 proc. i Kospi - także o 0,2 proc. Inwestorzy z Seulu mogą jednak martwić się wzrostem notowań wona, który ogranicza potencjał koreańskiej gospodarki.

W Europie umiarkowanie pozytywne nastroje widoczne wczoraj, dziś mogą także się pojawić za sprawą zwyżki na Wall Street i w Azji. Inwestorzy na Starym Kontynencie są jednak w o tyle trudniejszej sytuacji, że Europejski Bank Centralny dostrzega zagrożenie inflacyjne (w przeciwieństwie do Fed) i zamierza podjąć niezbędne kroki, by inflację zahamować. Takie słowa w ustach prezesa ECB brzmią jak zapowiedź podwyżki stóp przed końcem roku i zapewne rynki akcji zaczną taki scenariusz dyskontować, zwłaszcza jeśli nadal będziemy obserwować wzrost cen żywności i surowców.

W Warszawie sytuacja nie jest tak klarowna. WIG20 dał wczoraj kolejny dowód słabości. Wzrósł wprawdzie o 0,7 proc., ale w trakcie sesji znajdował się wyżej i po raz piąty z kolei dzienne maksimum wypadło poniżej dziennego szczytu z poprzedniego dnia. Oznacza to, że podaż wykorzystuje coraz niższe poziomy cen do pozbycia się akcji, co trudno uznać za zachętę do wchodzenia na rynek. Zwłaszcza, że ciężar utrzymania wzrostu wzięły na siebie ledwie dwie spółki. PKN i Lotos wzrosły o ponad 3 proc. po tym jak Orlen zaprezentował wstępne - zadowalające - wyniki za IV kwartał. Trzeba też pamiętać, że Orlen również jest właścicielem pakietu akcji Polkomtela i po jego sprzedaży może liczyć na mocny zastrzyk gotówki.

Dziś zapewne bez problemu WIG20 utrzyma się powyżej 2 700 pkt, ale perspektywa wyjścia powyżej wczorajszego maksimum jest problematyczna, a nawet jeśli tak by się stało, odpowiedź podaży może przyjść szybko. Sądzę jednak, że do momentu opublikowania dynamiki PKB Stanów za IV kwartał - co nastąpi w piątek - nie grozi nam poważniejsza realizacja zysków na Wall Street, a co za tym idzie także na innych rynkach. Warto też pamiętać, że temperatura wskaźników technicznych może obniżyć się nie tylko w przypadku spadków, ale także w trendach bocznych, korekta nie musi więc przyjmować postaci przeceny, lecz może być także flautą, co w istocie widzimy już na GPW w ostatnich dniach.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Emil Szweda, Noble Securities

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Noble Securities

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Fed zagłosował za hossą, GPW nadal w klinczu