Feralna licencja

Urszula Zalewska
opublikowano: 27-03-2006, 00:00

Racjonalne zasady przyznawania dotacji, promowanie nowoczesnych technologii — to hasła chętnie wypowiadane przez urzędników. Czy słusznie?

Firma, należąca do niemieckiego inwestora, który ze względu na charakter swoich problemów prosi o nieujawnianie jej nazwy, ma ambitne plany. W województwie łódzkim zamierza zbudować nowoczesną fabrykę oświetlenia. Oprócz zatrudnionych obecnie przez firmę 20 osób, pracę znalazłoby kolejnych 30. Dlaczego zatem nie skorzystać z unijnej dotacji? Zastosowanie innowacyjnej technologii, wzrost zatrudnienia — to tylko niektóre zalety planowanego przedsięwzięcia i szansa na wysoką punktację w konkursie projektów.

— Specjalnie na potrzeby wniosku o dotację zdobyliśmy potwierdzenie od specjalistów z Politechniki Warszawskiej, że technologia produkcji, którą chcemy zastosować, jest jedną z najnowocześniejszych na świecie. Zyskaliśmy kilka patentów na nasze rozwiązania, w Polsce i innych krajach — mówi szef firmy w naszym kraju.

Bez systemu ani rusz

Do zarządzania każdą nowoczesną inwestycją niezbędne jest specjalistyczne oprogramowanie komputerowe (system ERP).

— I to — „skrojone na miarę” naszej inwestycji — oprogramowanie było przyczyną odrzucenia już na etapie oceny formalnej naszego wniosku — wyjaśnia przedsiębiorca.

W piśmie z Ministerstwa Gospodarki — instytucji odpowiedzialnej za Sektorowy Program Operacyjny Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw i dotacje na inwestycje (działanie 2.2.1) — projektodawca przeczytał, że w jego wniosku „błędnie ujęto w kosztach kwalifikowanych cenę nabycia wartości niematerialnych i prawnych”. Uzasadnienie? Wymienione we wniosku oprogramowanie nie spełnia któregoś z czterech wymogów ustawowych. Którego? Próżno szukać odpowiedzi w liście ministerstwa.

— Odwołując się od decyzji, staraliśmy się wytłumaczyć, że choć zakupione przez nas oprogramowanie składa się z pewnych podstawowych elementów, to zostanie przystosowane do indywidualnych potrzeb naszej firmy i tego projektu. We wniosku jako jeden z wydatków niekwalifikowanych zapisaliśmy koszt jego wdrożenia. Z technicznego punktu widzenia nie mógłby być wykorzystywany w innym przedsiębiorstwie. Będziemy z niego korzystać przynajmniej przez pięć lat, tak jak wymaga ustawa — wyjaśnia menedżer planujący inwestycję.

Co autor ma na myśli?

Mowa tu o art. 4 ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji — aktu prawnego, który reguluje zasady przyznawania unijnych dotacji dla przedsiębiorców. W jego pierwszej części wyraźnie, jako jeden z kosztów podlegających refundacji (określanych jako kwalifikowane), wymieniono cenę nabycia wartości niematerialnych i prawnych, nabycie polega m.in. na kupnie licencji (art. 4 ust. 1). Właśnie dzięki temu przedsiębiorcy mogą korzystać z oprogramowania komputerowego — niezbędnego dla funkcjonowania każdej firmy.

Przedsiębiorca, aby liczyć na refundację takich wydatków, musi spełnić kilka warunków. Jednym z nich jest wymóg, wedle którego zakupione wartości niematerialne i prawne „będą stanowić własność przedsiębiorcy przez okres co najmniej pięciu lat”.

I tu pojawia się problem — jak wynika z kolejnego stanowiska Ministerstwa Gospodarki przekazanego wnioskodawcy — zakup licencji na program komputerowy nie spełnia tego warunku. Dlaczego? Z argumentacji ministerstwa wynika, że jest to „prawo do korzystania z określonego prawa — prawo do użytkowania oprogramowania”. W związku z tym przedsiębiorstwo jest użytkownikiem, ale nie właścicielem programu, co wyklucza je z udziału w unijnym konkursie.

— Czy to oznacza, że powinienem zakupić prawa autorskie do oprogramowania? Przecież to wbrew logice prowadzenia działalności gospodarczej! — uważa przedsiębiorca.

Potwierdza to Dominika Krzyżanowska-Kidała z SAP Polska. Jej zdaniem, licencja to racjonalne ekonomicznie rozwiązanie, którego warunki pozwalają na pełne wykorzystanie narzędzi.

— Przedsiębiorstwa nie potrzebują praw autorskich do programów, gdyż musieliby ponosić koszty ich aktualizacji i rozwoju, co w modelu licencyjnym zapewniają producenci standardowych systemów ERP — wyjaśnia Dominika Krzyżanowska-Kidała.

Zapraszamy kiedy indziej

Ministerstwo Gospodarki dzieli oprogramowanie komputerowe na to „ogólnie dostępne” i inne, bliżej nieokreślone. Nabycie licencji na to pierwsze — zdaniem urzędników — nie jest kosztem kwalifikowanym.

— Zaletą systemów ERP jest to, że składają się z elementów funkcjonalnych, które zawierają tzw. „dobre praktyki”, i ułatwiają wprowadzanie innowacji w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Jednak efektywne wykorzystanie takiego rozwiązania wymaga określenia potrzeb oraz celów firmy i wdrożenia tych funkcjonalności, które odpowiadają profilowi i skali działalności przedsiębiorstwa. ERP to system, którego wdrożenie wymaga od kilku tygodni do kilku miesięcy pracy, współpracy wdrożeniowców ze specjalistami od biznesu — mówi Dominika Krzyżanowska-Kidała.

Rozwiązaniem tej patowej sytuacji byłoby uznanie kosztu zakupu spornego oprogramowania za wydatek niepodlegający refundacji. Teoretycznie nie jest to problem — przedsiębiorca gotowy jest ponieść ten wydatek bez wsparcia z publicznych środków. Kłopot w tym, że to wymaga ponownego złożenia wniosku w kolejnym terminie naboru… za kilka miesięcy.

— Do tego czasu stosowane przez nas rozwiązania nie spełnią już wymogu innowacyjności, a co za tym idzie — otrzymamy niższą punktację za ten właśnie element wniosku. Poza tym to zmusza nas do zmiany planów inwestycyjnych i ponoszenia dodatkowych kosztów — wyjaśnia szef firmy.

Zastanawiające jest, dlaczego zdecydowano o odrzuceniu ciekawego projektu inwestycyjnego z powodu „uchybień formalnych”, bez jakiejkolwiek oceny merytorycznej przedsięwzięcia. Smaku całej sprawie dodaje to, że opisany przypadek nie jest odosobniony, a koszt spornej licencji to około… 1 proc. wartości całej inwestycji.

Rozgoryczony przedsiębiorca pyta retorycznie — i jak tu inwestować w tym kraju?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Zalewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu